Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
615
BLOG

Niewolnik Oświecony

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 32

 

Mam dla Was i dla siebie samego złą wiadomość. Politycy nas oszukiwali, oszukują i będą oszukiwać, a my na dodatek posłusznie będziemy się temu podporządkowywać. Po to zresztą wymyślono demokrację – najbardziej sympatyczną z dotychczasowo wymyślonych form zniewolenia człowieka. Ktoś już dawno temu wpadł na to, iż w gruncie rzeczy przeciętny człowiek oczekuje od władzy dwóch rzeczy: po pierwsze kiełbasy, a po drugie że nie będzie dostawał kijem po grzbiecie za przysłowiowe „byle co”. No i że będzie mógł sobie gadać co tam chce. W praktyce tylko o te kwestie rozbijały się rozmaite imperia. Kiedy to wszystko się ludowi zapewni, ma się z nim już święty spokój. Można wtedy robić swoje, czyli przestawiać w ciszy gabinetów te wszystkie pionki na szachownicy jak się chce i kiedy chce.

Kiedyś był władca, tyran, który zabierał chłopom z domu ostatnią pierzynę, nie zważając na to że tym samym go wykańcza. No i w ten sam sposób przygotowywał sobie wcześniej czy później pętlę na szyję, bo ci wykańczani ludzie w końcu kiedyś i tak przychodzili do jego pałacu dokonując tam aktu zemsty. Po co to wszystko? Lepiej dać ludziom ułudę wolności, postawić raz na jakiś czas pudła zwane urnami wyborczymi, przy których ludzie ci będą mogli raz na cztery lata zażyć przyjemnej ułudy iż o czymś decydują, nazwać to świętem demokracji i ma się już całkowity spokój. Żadnych rewolt, żadnych przewrotów, żadnych innych tego typu nieprzyjemnych dla władzy sytuacji. No i kiełbasa głupcze, dużo kiełbasy! Stąd to stare jak świat marzenie polityków o posiadaniu tzw. klasy średniej czyli najedzonych do syta mas, skupionych na konsumpcji i telewizji.

To o ich dusze najchętniej walczą politycy, dla niepoznaki nazywając ich „centrum”. Tak powstaje nowoczesny niewolnik. Niewolnik oświecony.

Zamiast kajdan - podatki. Zamiast łańcucha – medialne przekazy. Zamiast poczucia zniewolenia – radość z uczestnictwa we władzy. Niewolnik najedzony, spełniony i w gruncie rzeczy w ciszy swego domostwa ze swej sytuacji zadowolony. Czasem oburzony, ale nie okłada się go za to już batem. Daje mu się wykrzyczeć na jakiejś demonstracji, gdzie wcale nie burzy się żadnej Bastylii, i po której niewolnik oświecony wraca spokojnie do domu z poczuciem satysfakcji. Wraca ponieważ ma za dużo do stracenia. Nazywa się to mile brzmiącym słowem – stabilizacja.

Poza tym i tak – tak jak setki lat temu – wznosi on swoją ciężką i mrówczą pracą kolejne piramidy, w których zasiadają tacy sami tyrani jak niegdyś. Tyrani już nie są obwieszeni złotem, mają za to na sobie drogie garnitury, które choć na pozór wyglądają skromnie, kosztują i tak tyle, jakby były szyte złotymi nićmi. Tyrani ci nie krzyczą, są przyjaźnie uśmiechnięci, przystępni i wyciągają czule ręce do swojego ludu. Tak samo jednak jak dawniej, wciąż dzielą i rządzą, a czasem wysyłają swój lud na wojnę.

A niewolnik? Odwzajemnia szczerze te uczucia. Poza tym krąży w labiryncie etosów, romantyzmów, ambicji i faktów medialnych niczym mrówka po mrowisku i wcale nie szuka z niego wyjścia. Być może takie wyjście w ogóle nie istnieje.

 

Koniecznie należy wysłuchać:

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka