Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
2766
BLOG

Żałoba po kocie ( Szymborska na stosie )

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 83

Jest taka popularna gra planszowa. Polega ona na tym że rozkłada się na podłodze folię z różnymi kolorami, po czym losuje się kolor i w zależności od tego na jaki się trafi to trzeba postawić na nim nogę lub rękę. Efekt dłuższej zabawy jest taki, że delikwent stoi powykręcany i posplątywany na wszystkie możliwe sposoby. Najczęściej kończy się to wszystko ostatecznym wyłożeniem się na podłodze.

Łukasz Warzecha w swoim ostatnim wpisie sprawił na mnie wrażenie jakby właśnie brał udział w takiej grze. Dokonuje on bowiem tam zabiegu, który strasznie mnie denerwuje u tzw. prawicowych publicystów - mianowicie pokrętnej relatywizacji. Red. Warzecha wychodzi od ogólnego stwierdzenia że ataki polityczne na Szymborską to zła rzecz. Tu się jeszcze z nim zgadzam. Za chwilę jednak słyszę znajomy szum. To dokonuje się na naszych oczach rzeczona relatywizacja. Słyszymy więc dobrze już znany łańcuszek litanii oparty na dość pokrętnej logice. Czyli że owszem, Szymborska umarła, że jest zasłużona no ale...i tutaj znów słyszymy poważne słowa o tym że my nie powinniśmy zapominać o pełnym życiorysie, o wszystkich jej kartach, bla,bla,bla..

Czyż naprawdę wszyscy nie przesadzamy? Mowa jest w końcu o poetce a nie o jakimś dyktatorze. O poetce polskiej, noblistce których chyba za dużo, z tego co pamiętam, nie mamy. O poetce, która owszem we wczesnej młodości zbłądziła, ale przecież po latach się od tego ODŻEGNYWAŁA. Czy to nie ostateczny powód by spuścić już zasłonę milczenia nad tym wszystkim? Czy aby szablony idealnych wartości które chcemy przykładać do tej postaci nie są przesadne? Z jednej strony słyszymy z ust blogerów " że to tylko marna poetka", a więc czemu tak wiele energii poświęcamy na zdezauwoanie jej i to parę dni po śmierci? Czy Szymborska pełniła jakieś funkcje państwowe, czy była osobą piastującą stanowisko zaufania publicznego że koniecznie żądamy od niej życia idealnego i tak surowo potępiamy w końcu nie za zabójstwo kogoś, czy kradzież, a za niewłaściwe wybory polityczne i to mające miejsce "sto lat temu"? Czy my sami takim idealnym życiem się legitymujemy?

To szerszy problem. Widać wokół sprawy Szymborskiej jak w niedobrą stronę idzie postepująca polityzacja naszego życia. Efekt jest też taki, że prawicowi publicyści, których nie jest w końcu dużo więcej niż noblistów, naginają podstawowe wartości - taką wg mnie jest szacunek dla zmarłej, starszej kobiety, zasłużonej dla naszej kultury - tylko po to aby podbić konkretną i przesadną narrację. Nie warto płacić takiej ceny.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (83)

Inne tematy w dziale Polityka