Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
292
BLOG

Sojusz Liberałów Demokratycznych

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 7

 

Jest coś takiego, że pewne byty, choćby je nie wiadomo jak próbować restaurować, apgrejdować czy liftingować - to zawsze koniec końców spod tej nowej farby wylezie stara korozja, a sam ów byt zawsze z przerażającą konsekwencją powraca do starej formy. Te zasady działają również i w polityce, czego najlepszym przykładem jest partia mieniąca się SLD. Partia mieniąca się nie wiedzieć czemu lewicą, a na dodatek mająca w swej nazwie trzy słowa i trzy zarazem kłamstwa. Bo jaki to Sojusz ( raczej chyba Sajuz ), jaka to lewica, no i gdzie w SLD jakaś demokracja?

No więc jest tak z tym SLD, że ugrupowanie to nic innego jak matiuszka PZPR. Najlepszym dowodem na poparcie tej tezy jest to że koniec końców, choćby nie wiem jak się PR-owcy wytężali żeby ten post-PZPR stał się nowoczesną partią, to na końcu zawsze i tak wychodzi im Leszek Miller. Taki determinizm. W kąt poszły Napieralskie i Olejniczaki, w kąt poleciały jabłka dla górników. Na czele znów ci sami panowie co za dawnych lat – Miller, Oleksy, Czarzasty, Kwaśniewski i spółka. Gdyby tylko ktoś dał im cień na to szansy z pewnością w radosnych podskokach wprowadziliby ponownie sztandar a Miller byłby „żelaznym sekretarzem” na zmianę z Kwaśniewskim.

W tytule pozwoliłem sobie na małą modyfikację nazwy SLD. Jak się bowiem spojrzy na historię partii matki SLD czyli właśnie PZPR to przecież ta partia była od zawsze klasyczną partią liberalną i to już za Stalina! Ot gieroje. Liberalna nie tylko gospodarczo ale i obyczajowo. Legalizacja aborcji czy tępienie kościoła, którymi to parano się w PZPR już w latach 50-tych, toć przecież wypisz wymaluj postulaty pana Palikota. Trochę mi go szkoda, że się za późno urodził, bo myślę że mógłby się nasz nowy polityczny tuz świetnie w tamtych czasach odnaleźć. Gospodarczo też przecież było liberalnie. Niby próbowano zakładać PGR-y, kółka rolnicze itp. ale w końcu i tam poluzowano szyki i chłopi mieli swoją ziemię i wolny niemalże rynek obrotu. Aż do czasu gdy nadeszła UE.

Potem już było coraz bardziej liberalnie. Jeszcze Gomułka co prawda prawił że moglibyśmy „produkować konserwy bo mamy blachę, ale nie mamy mięsa”, no ale potem to już był Gierek który na wszystko chciał pozwalać i pewnie jakby go komuniści z Zachodu nie postawili do pionu to by i kartki zlikwidował. Liberał pełną gębą, że taki Tusk przy nim to liberalny neptek. Potem co prawda rządził przez czas jakiś trep Jaruzelski, ale potem już był Rakowski i pod koniec lat 80-tych pierwsze liberalne w Polsce ustawy. Gdzie tam Balcerowicz ojcem polskiego sukcesu i cudu gospodarczego. PZPR i Rakowski!

PRL upadł, to i liberałowie nie musieli już się ze swymi poglądami kryć. Czemu więc słowo lewica w nazwie SLD? No przecież liberałowie nie cierpią socjalistów i lewicowców wszelkiej maści i przez 45 lat robili wszystko żeby świat owej lewicy nienawidził do szczętu. Po upadku PRL-u nadal kultywowali swą podstępną liberalną misję i wpisali sobie tą lewicę w nazwę, żeby nadal ludowi ją zniechęcać. Na koniec ostatnich rządów już prawie się nie krygowano i lejce dzierżyli w SLD tacy starzy liberałowie jak Belka czy Hausner.

Likwidacja dokarmiania dzieci, wojna w Iraku, pchający się do Papa Mobile Kwaśniewski, czy też ustawy o eksmisji na bruk – to „lewicowy” dorobek Sojuszu Liberałów Demokratycznych.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka