Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
1640
BLOG

PRL lepszy niż III RP?

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 68

 

Zanim zaczniemy szersze rozważania nt. tego co widnieje w tytule mojego tekstu, muszę pokusić się o pewien wstęp. Każdy kto porusza się w internecie, musiał z pewnością zauważyć tzw. Nowego Prawicowca. Nowy Prawicowiec narodził się wraz z momentem kiedy podłączono mu stałe łącze internetowe. Przeczytał on wówczas „Polactwo” Ziemkiewicza, posurfował nieco na „Frondzie”, i potem nie mógł już spać po nocach. Gdyby tylko nie musiał iść na drugi dzień do pracy, a jeszcze co bardziej prawdopodobne do szkoły, to z pewnością zszedłby do partyzantki i wysadzał w powietrze siedziby Gazety Wyborczej. Niewiele bowiem Nowy Prawicowiec z książki Ziemkiewicza zrozumiał. Po lekturze wyszło mu bowiem to, że Polska z okresu lat 1989-2012 nie jest państwem do którego należy mieć choć trochę szacunku a wręcz przeciwnie, należy je nieustannie mieszać z błotem, a samo tworzące je społeczeństwo po prostu kąpać przy każdej okazji w szambie. Niestety – tej nowo utworzonej, a potem źle zinterpretowanej mitologii uległ wkrótce sam Ziemkiewicz, który przyjął manierę pisarską polegającą na tym, że swój tekst zaczyna od akapitu iż jest on największym polskim narodowcem, by w następnym rozpocząć litanię zarzutów wobec kraju, państwa, społeczeństwa i kogo tam jeszcze.

Powstała więc pewnego rodzaju, jak wspomniałem wyżej, mitologia. Z grubsza jej najważniejsze tezy brzmią tak, iż Polska do dziś nie odzyskała pełni niepodległości. Polacy, którzy najczęściej reprezentują postawę post-niewolniczą ( człowiekus pochylonus ), nie mogą i nie są w stanie dla tego Narodu stanowić jakiejkolwiek patriotycznej bazy. Myślą tylko o kredytach, własnym mieszkaniu bądź – o zgrozo – spokojnym życiu we względnym dostatku. Nic się nie udało zrobić, niczego co choć trochę polepszyło nasz los nie udało się przeprowadzić. Ba, my po prostu – dalej idę za owym katechizmem – się najzupełniej w świecie cofamy w rozwoju. W tej chwili jesteśmy gdzieś pomiędzy Bangladeszem a PRL-em. W mediach szaleje cenzura gorsza niż w latach 80-tych, powstaje drugi czy już nawet trzeci obieg, a w sklepach mięsnych widać gołe haki. Na półkach już nawet octu i szamponu nie ma. Tego typu myślenie, uwięzione w postrzeganiu jedynie czarnych barw, wpłynęło w mojej opinii niezwykle destrukcyjnie na to co można nazwać polską myślą prawicową.

Dlaczego? Ano dlatego że domknęło ono niejako doszczętnie wieko tzw. polskiego imposybilizmu który i tak święci triumfy w umysłach Polaków od lat. Nie dość bowiem że i tak musimy na co dzień wszyscy zderzać się z ciemnymi rewirami jakich w naszym kraju oczywiście wciąż wiele, to jeszcze tak naprawdę znikąd nie widać żadnego ratunku. Jedną ręką przychodzi nam oganiać się od najprzeróżniejszych politycznych szacherów w typie Donalda Tuska czy Palikota, podczas gdy palce drugiej wciąż tkwią nam we własnym gardle. Z prawej strony naszej polityki wieje po prostu bardzo mroźny wiatr niemocy i niewiary w polskie społeczeństwo. Objawia się on nieustannym podważaniem przez polską prawicę (uosabianą dziś oczywiście przez PiS), tego co udało się zrobić przez te krótkie przecież stosunkowo jak na skalę historii 20 lat. Rozumiem logikę jaką kierować się musi partia opozycyjna, która na dodatek często poniewierana jest w mediach bez żadnej taryfy ulgowej – wszelkie zdobycze wolnego słowa, polegające na tym że dziennikarz musi strzelać w polityków z ckm-u, zdają się póki co obowiązywać jedynie wobec partii J.Kaczyńskiego. Jednak na dłuższą metę taktyka przedstawiania Polakom ich własnego kraju jako upadłego i idącego wprost ku przepaści, to broń obosieczna. Trudno chcieć uwierzyć „szaremu obywatelowi” w to że jego ojczyzna znów musi (który to już raz) zacząć wszystko w praktyce od zera, i że pierwszych pierwiosnków zmian doczekają może jego wnuki.

Ekstremalne przykłady tego typu myślenia, widać w dwójnasób na S24. Nierzadko spotykam się tutaj z twierdzeniem że „już za PRL-u było lepiej”. Kiedy słyszę tego typu mądrości płynące z portalu który ponoć ma być twierdzą nowoczesnej polskiej prawicy to mnie zalewa klasyczna „jaśnista krew”. Zrozum jeden z drugim, że takie tezy to urąganie wszystkim tym ludziom którzy w przeszłości składali nierzadko swoje życie w ofierze ku temu m.in. abyśmy my tu sobie mogli wypisywać w internecie dowolnego sortu głupoty, a jedyną szykaną z jaką możemy mieć do czynienia to ban od Admina. Życie w III RP jest niemalże lustrzanie odwrotne od tego z PRL. Znajdźcie kogoś mądrego, kto was cofnie w czasie o 40 lat, opowiedzcie o tym jak wygląda Polska A.D. 2012, a potem szybko uciekajcie jak powiecie im że to jest wielkie nic.

Czy możliwe jest jednoczesne bycie dumnym z Polski, z jej dotychczasowych osiągnięć, z tego jak wyszarpała się niemalże z wydawało się zasypanego ziemią komunistycznego grobowca, ze społeczeństwa które choć często bezbronne wobec medialnej sieczkarni to jednak ciężko harującego w ciszy swego znoju, a zarazem przy tym wszystkim być niezadowolonym z dziadowskiego smoleńskiego śledztwa, z głupoty naszych dużych mediów, z wciąż dużej korupcji, z przerośniętej administracji? Możliwa jest taka postawa. Ja sam staram się ją w sobie kultywować na tyle na ile mogę. Niemożliwe jest ustać w dłuższej perspektywie na tylko jednej nodze.

Myślę że dopiero od szacunku dla wolnej Polski może zacząć się jego realny dalszy i głębszy rozwój.

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (68)

Inne tematy w dziale Polityka