Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
654
BLOG

Urzędnik i polskie autobahny w Niemczech

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 38

 

Jak każdego dobrego obywatela, czasami nachodzi mnie na to, żeby usiąść i podumać sobie nad tym dlaczego w Polsce jest tak źle. No bo że jest źle, to przecież chyba wiadome. Jeśli ktoś nie jest co do tego do końca przekonany, to z pewnością upewnią go w tej kwestii ci, którzy mają w Polsce najgorzej – czyli ci których stać na comiesięczne opłacanie internetu, kupno laptopa oraz na spędzanie sporej ilości czasu w sieci. Od nich możemy dowiedzieć się że jeśli nie jutro, to z pewnością pojutrze wszystko wokół nas zawali się ostatecznie. Coś w tym pewnie jest, wszak wiadomo nie od dziś, że jak coś może pójść źle, to z pewnością tak się stanie.

No więc czasem tak sobie siedzę i myślę czemu tak po norwidowsku jest „źle, zawsze i wszędzie”. Najpierw do głowy przychodzą oczywistości. Zabory, wojny i powstania które jak spojrzeć do historii to tylko nas jedynych na świecie dotykały – znów upewnią nas w tym ci przyłączeni do internetu. Książki historyczne – jeśli ktoś ma czas i ochotę je w ogóle prześledzić – wyrażają w tym względzie pewne wątpliwości, ale co tam ci naukowcy w okularkach mogą wiedzieć. My najbardziej cierpimy i basta. Idźmy dalej - wrogowie zewnętrzni są znani i opisani, nie ma co o nich mówić. Nie zajmują się niczym innym jak tylko podstępnym knowaniem wobec nas – a kiedy tylko czasem zamkną oczy, aby nieco od tego knowania odpocząć – wizualizuje im się nasz ostateczny upadek. Wrogowie wewnętrzni to już trudniejsza sprawa. Wrogiem wewnętrznym może zostać każdy, tak więc wszyscy powinniśmy teraz zewrzeć szeregi.

Tyle że wciąż mi to nie wyjaśnia do końca, skąd u nas tyle fuszerki i dziwactw. Kiedy tak jednak głębiej się zastanowię to wpadam na pewien trop.

Sięgnę tu po pewien przykład. Za chwilę będziemy mieć w Polsce EURO. Dziwić może jednego z drugim to, że wśród miast-gospodarzy nie ma tak pięknego i ważnego dla wszystkich Polaków Krakowa. No właśnie. Aż się człowiek rwie do napisania że to najpewniej jakiś spisek – bo przecież miastami-gospodarzami są ...no właśnie, Poznań i Wrocław. Zagadkowe prawda? Nie ma tu jednak żadnego spisku. Krakowianie spaprali swoją aplikację, kiedy ważyły się losy nt. tego kto będzie to EURO nieszczęsne u siebie gościł. Przedstawiono m.in. fatalny i przestarzały stadion Wisły, który notabene – o czym, pech, władze Krakowa zapomniały – nie spełniał ilości miejsc, jaką powinien mieć obiekt na mistrzostwa Europy. Kraków zleciał na listę rezerwową. Można jeszcze było to wszystko uratować! Jak się okazało w pewnym momencie bardzo wątpliwa stała się kandydatura poznańska, a nic jeszcze ostatecznie nie zdecydowano. Odbyło się nawet specjalne posiedzenie komisji odpowiedzialnej za wybór miast. W pewnym momencie poproszono o zabranie głosu ( można było wówczas rzutem na taśmę ściągnąć EURO pod piękny i prastary Wawel) kogoś z delegacji krakowskiej. Jak się okazało, taka delegacja po prostu.. nie dotarła na to posiedzenie. Ponoć nie zdołała się o nim dowiedzieć. Spisek jak nic.

Tak więc tak to się ta „nić wrzeciona się przędzie”. Polacy to mistrzowie nietrafnych diagnoz które raz źle postawione ściągają nas latami na głębokie manowce. Uwielbiamy przede wszystkim szukać problemów tam gdzie nie jest ich źródło. Politycy wszelkich opcji są w tym mistrzami, choć przez swoje kadencje, PO pozostawiła wszystkich innych w dalekim tyle i bardzo wysoko powiesiła poprzeczkę. Po co uwalniać administracyjne pęta? Po co łagodzić politykę wobec pracodawców, których dotąd miażdży się w ZUS-owskich kazamatach. Lepiej rzucić populistyczną, i wyrwaną z ..nie powiem skąd..ideę deregulacji. Jak pozwolimy każdemu uprawiać każdy zawód jaki chce, bez żadnego przygotowania, to spadnie nam ilość bezrobotnych o 15-20%. Wszystkim tym pokieruje filozof.

I tak to wszystko sobie płynie. Dziś jeden z podłączonych do internetu, udowadnia nam że autostrady które mamy, mają taki problem że zbudowane zostały dla Niemców. Oczywiście. Ja sądzę jednak, że podstawowy z nimi problem to taki że ktoś każe nam płacić za ich używanie, pomimo tego że już raz za nie zapłaciliśmy – w podatkach. Tu znów wracamy do kwestii urzędniczej Cosa Nostry, która odebrałaby pieniądze własnej matce, gdyby ją posiadała.

Stawiam twardą tezę. Nie Niemcy, nie komuniści, nie spiski masońskie oraz nie ruscy agenci. To raczej niekompetentni ludzie, którzy zasiadają za biurkami najróżniejszych okropnych instytucji i za nasze pieniądze uprzykrzają nam życie jak się tylko da.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Polityka