Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
1296
BLOG

Red. Terlikowski i 40-stu krucjatorów

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 91

 

W weekendowej „Rzeczpospolitej” znów biją w dzwony. Ponoć przez Polskę przetacza się anty-katolicki blitzkrieg – tak przynajmniej utrzymują redaktorzy tego szacownego dziennika, a w roli generała walk obronnych występuje, a jakże, red. Terlikowski. Spod jego pióra wypadł ogromny artykuł, w którym redaktor tnie swoim piórem niczym Wołodyjowski. Jak to jednak mówią komentatorzy piłkarscy - „to dobry piłkarz, tyle że trochę jeździec bez głowy”.

Od razu, zanim Salonowa brać wyceluje we mnie swoje łuki i dzidy powiem, że redaktora Terlikowskiego nie da się nie lubić. Generalnie się z nim zgadzam, warto przypominać o pewnych podstawowych sprawach w coraz bardziej dziczejących mediach. Nie można nie podziwiać jego odwagi kiedy staje on u Lisa twarzą w twarz z napuszczonymi na niego przez gospodarza „współrozmówcami” - szacun. Jednak mam poważne wątpliwości czy aby czasem jego trud nie idzie na marne. Jego zapalczywość w wypowiadaniu swych słusznych racji, oraz łatwość z jaką daje się sprowadzać „dużym mediom” do oszołomskiego narożnika każe mi się nad tym wszystkim poważnie zastanawiać. To jednak nie najważniejsze – z pewnością lepiej że red. Terlikowski jeszcze w dzisiejszych czasach gdzieś tam miga, niż miałoby go nie być.

Chodzi mi o coś innego. Czy aby na pewno w Polsce mamy do czynienia z taką anty-katolicką kampanią jak utrzymuje „Rzeczpospolita” i red. Terlikowski? Mam poważne wątpliwości. Tym bardziej że w artykule jego pióra o którym mówię, aż roi się od sporych sprzeczności.

Opisuje bowiem redaktor tą domniemaną „szatańską kompanię” z taką pasją, iż człowiekowi zdaje się być ona jakąś gigantyczną armią. Tymczasem cała ta armia to kilku redaktorków z popularnych programów rozrywkowych, plus kilkanaście postaci w typie pani Szczuki czy Środy, których ja np. wcale się nie obawiam. Pisze red. Terlikowski o zorganizowanej akcji mającej na celu zobrzydzenie religii chrześcijańskiej, a jednocześnie jak sam pisze, na zwołane w z wielkim hukiem zakłócanie obrony krzyża, przybyło ledwie kilkaset osób. Jak na główną gawrę MWzWM liczącą niemal dwa miliony ludzi, to jednak trochę skromnie.

Później znów na jednym wdechu red. Terlikowski opowiada o zmasowanej ponoć antyklerykalnej klace płynącej ze strony rządowej i medialnej, by na drugim przyznać jednak, że zebrano gigantyczną liczbę podpisów pod zakazem aborcji, a zwolennicy zabijania nienarodzonych od lat nie mogą zebrać choćby dziesiątej części tej liczby.

Przyznam szczerze że często mam wrażenie, że sporo ludzi chciałoby widzieć coś czego nie ma. Redaktorom w mediach wydaje się że Polacy żyją tym co zobaczą w TVN, bo ci redaktorzy widzą to na ulicach centrum Warszawy. Tymczasem gdzie by się nie rozejrzeć, to nie słyszałem o tym żeby zamknięto jakiś kościół. Wszędzie tam są ludzie, a Polska poza ośrodkami lanserów wciąż jest bardzo tradycyjną społecznością – nawet mimo pewnych pozorów. Rozpaczliwie nieco wyglądają próby wplatania pomiędzy cytaty z Pisma Świętego wypowiedzi niejakiej pani Dody. Że niby to ma być jakaś antyteza? Póki co antyklerykalna moda to przejściowa módka, panująca wśród nosicieli szaliczków którzy chcą zaimponować koleżankom wypisaniem podania o apostazję. Ludzie traktują te wszystkie podawane przez red. Terlikowskiego przykłady tak jakiej one same są rangi. Czyli jako ploteczkowe wygłupki, z których można się chwilę pośmiać a potem o nich zapomnieć.

Tak myślę czasem, że tak gorący obrońcy chrześcijaństwa mają zbyt małą w nie wiarę. Katolicyzm w Polsce przetrwał zarówno zaborców, okupantów, faszystów i komunistów. Wojewódzkiego i Nergala też przeżyje.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (91)

Inne tematy w dziale Polityka