Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
535
BLOG

Politycy/blogerzy czyli indianie zbierają chrust

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 18

 

Wielu tak zwanych "zwykłych ludzi" zastanawia się z pewnością często, czym tak naprawdę zajmuje się polityk. "Zwykły człowiek" z pewnością w pierwszym odruchu myśli, iż praca polityka to przede wszystkim chodzenie po telewizjach. Polityk w opinii społeczeństwa coraz bardziej staje się po prostu celebrytą, tyle że działającym na specyficznym odcinku. Jednak nie jest to wszystko do końca prawdą. Politycy - przynajmniej w Polsce - oprócz tego że bywają w studiach telewizyjnych, to jeszcze blogują. Stary kawał z brodą opowiada o tym, jak to można łatwo rozpoznać że idzie burza, bo indianie zbierają chrust. Tak samo jest z polit-blogerami. Kiedy zaczynają blogować, to łatwo można wyczuć że "coś się będzie działo".

Politycy nazywają to swoje blogowanie "kontaktem ze społeczeństwem", co oczywiście brzmi w ich ustach niezwykle zabawnie. Blogowanie polskich polityków przypomina nam o tym, jak bardzo polski polityk nie rozumie potęgi internetu i jak bardzo nie wie jak powinno się ten internet wykorzystywać. Tymczasem na tym polu panuje w Polsce totalna amatorka. Polityków-blogerów można podzielić na dwie grupy: tych którzy pisują niemal codziennie i tworzą - cytując europosła Migalskiego - niemożliwe do przyswojenia suchary, oraz tych którzy blogi traktują jak - teraz cytując Ufkę - słupy ogłoszeniowe.

Politycy z tej drugiej grupy przypominają sobie raz na jakiś czas o swoich blogach, które dotąd zakurzone i porzucone wśród pajęczyn zieją swoją trupiością niczym pozostawione w porcie wraki okrętów. Moment ten, to najczęściej wybory albo jakiś wzmożony moment w polityce, kiedy możliwość takich wyborów się pojawia. Większość polskich polityków traktuje swoje blogi dokładnie tak jak traktuje swoich wyborców - są zarówno blogi i wyborcy jedynie potrzebni wtedy kiedy trzeba zadbać o reelekcję. Wtedy Salon 24 wybucha zielenią politycznych blogów niczym drzewostan na wiosnę. Potem, po wyborach, znów - my wyborcy - budzimy się w pustym łóżku, a na stole nie ma nawet zostawionej kartki z rzewnym pożegnaniem..

O kompleksowym wykorzystaniu internetu do realnego kontaktu z wyborcą nikt nie myśli. Zamiast chociażby próby publikowania swoich efektów dokonań lub realnych zamierzeń, blogi polityków to po prostu polityczne pudelki, w których ich autorzy uparcie dają nam kolejne powody do ostatecznego zwątpienia w inteligencję tych naszych wybrańców.

Daremne listy, tandetna polityczna propaganda i inne kuriozalne wykwity, często tworzone przez asystentów-botów. To jakość polskiego polit-blogera. Chciałoby się powiedzieć: jaka polityka, takie blogowanie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka