Prawo i Sprawiedliwość przez wiele lat skutecznie unikało jak się tylko da tematów zastępczych, i raczej nie dawało się wciągać w tzw. politykowanie o siedmiu zbójach. Raz lepiej, raz gorzej - ale zawsze koncentrowało się ono jakoś tam wokół spraw realnych i istotnych, oraz przynajmniej próbowało znajdować jakieś recepty na tych spraw poprawienie. Wszystko to budowało wizerunek partii powiedzmy dość pryncypialnej, ale nigdy infantylnej. Od pewnego czasu jednak partia J.Kaczyńskiego zatraciła ten swój instynkt. Owocuje to tym, iż co chwilę daje się ona wpakować komuś na jakiś śliski grunt z którego późniejsze wydostanie się bywa trudne. Tak jak do dziś bowiem nie rozumiem zaangażowania się tej partii w sprawy kibicowskie, tak jeszcze bardziej nie wiem jaki diabeł kusi polityków PiS do poruszania kwestii związanych z Górnym Śląskiem. Zupełnie nie wiem po co, PiS, co jakiś czas musi dotknąć tego tematu w sposób rzekłbym dość karkołomny - żeby użyć tylko łagodnego eufemizmu. To znaczy wiem po co, ale tego nie rozumiem – gdyż efekty tych działań prowadzą do wszystkiego ale nie do wygrania wyborów.
Z czym kojarzy się przeciętnemu gorolowi - np. takiemu jak ja z Mazowsza - Górny Śląsk? Z kopalniami, z ciężką pracą, z gwarą, z kluskami śląskimi, Górnikiem Zabrze, węglem i Barbórką. To jedna strona medalu. Bo z drugiej jest od lat podsycana przez różnorakich złych ludzi, i tak wystarczająco duża wzajemna, nazwijmy to znów eufemistycznie, rezerwa pomiędzy Śląskiem a resztą kraju. Winne są tu poniekąd pewnie obie strony. Kiedy widzi się kogoś ze Śląska w telewizji, to z miejsca słyszy się wtedy od niego litanię żalów wobec reszty Polski. A to o to że Śląsk jest zapomniany, a to że musi on w kółko pracować na nas, a to w końcu że nie widzi się tam śladu wdzięczności i w najgorszym razie to - że jak nam się nie podoba - to Śląsk ten trzaśnie drzwiami i sobie pójdzie. Nawet jeśli są to argumenty gdzieś tam na pewnym poziomie jak najbardziej słuszne, to ta irytująca maniera nie działa dobrze jeśli chodzi o wzajemne porozumienie, a raczej podbijaja tylko stare niedobre stereotypy. Choć Ślązacy tym samym udowadniają (choć przecież wcale nie muszą, bo to oczywiste) swoją czystą Polskość. Bo kto inny jak nie Polak by umiał tak sobie ponarzekać na swoje?
Na domiar złego, wtedy szybko ktoś z tej drugiej strony chwyta za pewną broń, którą łatwo złośliwie Ślązaków zranić. Robi się to, od razu dodam, w sposób bardzo głupi i niesprawiedliwy. Używa się do tego mianowicie bardzo nośnego politycznie tzw. pierwiastka niemieckiego. Wiadomo jak jest u nas i jak jeszcze długo będzie – mówisz Niemcy i od razu wiadomo o co chodzi.
Podsycanie ku celom politycznym, starych polskich lęków zakorzenionych głęboko w naszym DNA, to działanie już nie tylko szkodliwe ale i po prostu głupie. Głupie bo kompletnie oderwane od skomplikowanej historii Śląska, której z pewnością nie zrozumie nigdy do końca ktoś - tak jak wcale z tego nie dumny poseł Wojciechowski - kto urodził się np. na Mazowszu. Na dodatek przecież jest to działanie beznadziejne taktycznie, bo przecież wiadomo, że zaraz po podobnych enuncjacjach tym np. o „opcji niemieckiej”, redaktor Pochanke przybierze jedną ze swoich zatroskanych min, od której aż ciarki człowiekowi po grzbiecie idą i spać potem nie można. Wtórować jej chwilę potem będzie konsylium ludzi rozumnych, ostrzegających o odradzającym się na naszych oczach neo-endeckim potworze. Nie mówiąc już o aktywizowaniu w ten sposób śląskich, nielicznych jeszcze póki co, ekstremistów. Efekty zobaczyć będzie można wkrótce przy urnach.
Bo sam Śląsk to jedno – drugą płaszczyzną tej sprawy jest to że PiS nadal nic się nie uczy. Wciąż w branży marketingu politycznego działają z ramienia tej partii politycy którzy nigdy nie powinni się tym zajmować.
Schemat jest już bardzo dobrze wszystkim znany. Najpierw J.Kaczyński popełnia gafę. Potem zamiast wycofać się z tego szybko, do akcji wchodzi chór akolitów z najbliższego otoczenia i dalej brnąć w kolejne głupoty - dowodem chociażby ostatni wpis wspomnianego J.Wojciechowskiego na ten temat. Zasada jest prosta – ani kroku wstecz. Raz uruchomiona lawina już się nie zatrzyma.
Im dłużej teraz pięćdziesięciu posłów PiS-u będzie się zaklinało i udowadniało wszystkim, że tak kochają Śląsk iż zjedliby nawet tonę węgla, to efekt będzie jeszcze bardziej rozpaczliwy. Zostawić ten temat już, zostawić. A jeśli już tak bardzo politycy PiS nie mogą bez tego Śląska żyć, to niech lepiej zaczną mówić o faktycznych jego problemach. No chyba że takowych tam nie ma.


Komentarze
Pokaż komentarze (70)