Włos się jeży, masz rację, Moja Droga "Ewqa"! Ma też rację "Trzymilionowy", bo były wcześniej pewne sygnały, ale mnie ruszyło dopiero, jak dostałem tę informację, że niektóre ofiary mogły konać jeszcze przez kwadrans po katastrofie, bez niczyjej pomocy, otwartym tekstem, oficjalnie, od funkcjonariusza rządowego, Edwarda Klicha, który na dodatek powołuje się na konkretne dokumenty w tej sprawie. A dzisiaj, jak na zamówienie, na głównej stronie onetu i gazety pojawiły się wywiady z lekarkami z pogotowia ratunkowego ze Smoleńska. Odpowiadają one na jedno z naszych wczorajszych (i dawniejszych) pytań, dotyczące tego jak wyglądała akcja ratunkowa:
- Miałyśmy dyżur na pogotowiu i dostałyśmy wezwanie. Przyjechałyśmy na lotnisko i zobaczyłyśmy jeszcze gorące szczątki samolotu i ciała tych, którzy zginęli. Na miejscu pracowała straż pożarna.
Rozumiem, że akcji ratunkowej po prostu nie było. Lekarki przyjechały, kiedy już straż pożarna lała wodę na wrak samolotu, a więc pewnie dopiero w pół godziny po zdarzeniu. Oceniły one, że nikt nie mógł pozostawać przy życiu i tyle! Na razie nie dowiemy się więcej, o ile wiadome czynniki odgórne nie "przekatologują" informacji.
Tylko z tym "katalogowaniem wiadomości" - jak pisze Mój Szanowny Komentator - mam ciągle kłopot, nie łapię, kiedy już temat jest uwolniony, czy nadal pozostaje on w szufladzie "spiskujących, nieodpowiedzialnych szaleńców"? Rano, a może raczej przed południem, włączyłem telewizor i szukając czegoś do pooglądania zauważyłem "przegląd prasy" na "Dwójce", a tam... Podstarzały, farbowany blondyn, jakiś artysta, opieprzany jest na całego przez redaktora prowadzącego! Że go oszukał! Bo on gadał o artykułach o Smoleńsku, a oni umawiali się wcześniej "na Palikota"! O Palikocie mał gadać!
Potem jeszcze dużo w telewizji było o węgierskim czerwonym szlamie, dużo tradycyjnych jesiennych rozmów o in vitro oraz o Liu Xiaobo, pokojowym nobliście, chociaż to akurat nie zwiększyło nic a nic naszej wiedzy o nim. Przypadkiem wiem, że więzień reżimu, Liu Xiaobo nie jest jakimś wybitnym pisarzem-dysydentem, na miarę Sołżenicyna, ale profesorem raczej, niemal świętym, który poświęcil swe życie dla idei, dla zasad. Na więzienie zasłużył on sobie tym, że miał czelność domagać się od władz komunistycznych Chin, aby stosowały konstytucję. Twierdził bowiem, że obowiązująca konstytucja ChRL jest piękna i że mówi ona o poszanowaniu praw człowieka, o prawie do wolności słowa i o innych prawach. Legalista, po prostu! Jeszcze jeden "prawy i sprawiedliwy"! Dobrze, że dostał tego Nobla, bo dzięki temu nikt już ani w Chinach, ani na świecie, nie będzie mógł "zakatalogować" informacji o istnieniu opozycji do szuflady "spiskujących, nieodpowiedzialnych szaleńców". Tylko czy Liu Xiaobo to przeżyje?
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka