1) Dementuję dementi policji. Rzecznik prasy komendy głównej policji Mariusz Sokołowski "dementuje słowa prezesa Kaczyńskiego", czyli ni mniej ni więcej twierdzi, że tenże kłamał przed Sejmem RP i całym społeczeństwem! Twierdzi on, że nie było takich zdarzeń przy krzyżu przed Pałacem Prezydenckim, że oddawano mocz na palące się znicze, ani nie gaszono niedopałków na szyjach modlących się kobiet. Twierdzi tak na podstawie przekonania, że każde zgłoszenie i każdy incydent ma odzwierciedlenie w notatce policyjnej. Czego nie ma w notatce, to nie istnieje. A ja twierdzę, że owo przekonanie policji jest błędne, a nawet trochę naiwne, śmieszne i żałosne. Istnieje, niestety, cały ogromny świat przestępstw i wykroczeń nie odnotowany w policyjnych meldunkach. Nie może pan nie wiedzieć, panie Sokołowski, że zdarza się, że policja nie chce przyjąć zgłoszenia o przestępstwie, o czyimś zaginięciu, przemocy domowej, że drogówka nie wlepi mandatu facetom z luksusowej fury z ciemnymi szybami, choćby w godzinach szczytu zaparkowali na środku Marszałkowskiej itd., itp. Czy mało było takich spraw? No więc, kto tu kłamie?
2) Podważam wiedzę komentatorów.Niektórzy dziennikarze, blogerzy piszą że wiedzą oni już dużo więcej o zamachu w biurze poselskim PIS w Łodzi, jak i o sprawcy. Twierdzą oni, że zabójca zamierzał zabić jakiegokolwiek polityka, może Millera albo Komorowskiego. Nie podają, na jakiej podstawie snują takie domysły. Moim zdaniem podstaw żadnych do tego nie ma, skoro sprawca zaraz po aresztowaniu, przyznaniu się do zabójstwa i wykrzyczeniu, że nienawidzi PIS i chciał zabić Kaczyńskiego, odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień. Skąd więc te domysły? Telepatycznie odbierali jego myśli?
3) Kwestionuję wnioski komentatorów.Z faktu, że sprawca wyznał, że zabiłby Kaczyńskiego, ale miał za małą broń, wysnuwają oni wniosek, że musiał być chory psychicznie. Jednak "nie musiał" i nie ma na to żadnych dowodów. Dokładne badania psychiatryczne, które przesądzą o tym, czy będzie mógł on odpowiadać karnie za swoje czyny, dopiero nastąpią, a wstępne badania nie wskazywały na to, żeby nie mógł być przesłuchiwany. Jeśli nie na podstawie lekarskiego badania i diagnozy, to na jakiej podstawie mówi się, że to szaleniec? Taka ... intuicja? Do chwili popełnienia zabójstwa Ryszard C. funkcjonował normalnie, a do popełnienia tego czynu przygotował się bardzo skrupulatnie. Po pierwsze obserwował on wcześniej miejsce zbrodni, dokonał wizji lokalnej wewnątrz budynku i rozpoznania psychologicznego ofiary, rozmawiając z nią na dzień wcześniej. Po drugie przygotował sobie broń białą, gazową, paralizator i pistolet oraz ponad pół setki nabojów. Nic dziwnego, że, gdy mu się nie udało, to pomyślał, powinien mieć kałasza! Proste!
4) Odmawiam dobrej woli komentatorom, którzy znowu tworzą aurę zagrożenia wokół PIS poprzez to, że apel prezesa Kaczyńskiego o zerwanie z kampanią nienawiści i kolejnymi atakami, agresją werbalną wobec Prawa i Sprawiedliwości fałszywie przedstawiają jako postulat ograniczenia debaty politycznej czy dyskusji w czasie kampanii przed wyborami do samorządów. Niektórzy wznoszą do nieba okrzyki protestu, że nie wolno im będzie głosić własnych poglądów! Nie chcą przyjąć, że nie chodzi o poglądy, tylko o agresję werbalną. Czy jest pokazem dobrej woli uznanie za dopuszczalne publiczne głoszenie sugestii, opinii i poglądów takich, że należy kogoś wypatroszyć albo znaleźć na niego lepszego snajpera? A jednoczesne stawianie na równi z tymi mrożącymi groźbami ... rzucania jajkami przez młodego opozycjonistę w "komuchów"? Znów śmieszne i żałosne!
5) Protestuję przeciwko wzywaniu przez tych komentatorów do milczenia albo przepraszania.Nie widzępowodu do wstydliwego przemilczenia zabójstwa Marka Rosiaka, człowieka oddanego pracy na rzecz innych. Komu takie przemilczanie, wyciszanie mogłoby służyć? Nie rodzinie i bliskim, ale tym, którzy teraz chcieliby się ukryć, schować, wykręcić jakoś! Wzywają do nieprzerzucania się odpowiedzialnością! Ale jaka tu odpowiedzialność po stronie atakowanego, ofiary? Sam sobie zlecił to zabójstwo? W "Kropce nad i" w TVN 24 profesor Jadwiga Staniszkis, potem też inni wzywają Kaczyńskiego: przełam się, upokórz, przeproś! Pytam, ale za co? Za jakie słowa? Okazuje się, że za to, że wyraził się krytycznie o rządzie, że powiedział coś o złych rządach, czy źle rządzących... Moim zdaniem to jest właśnie przykład zwykłej, neutralnej oceny: dobrze/źle, tak/nie, 0/1, bez emocjonalnego ładunku, bez najmniejszego nawet pierwiastka agresji. Skoro ci politycy są źli, źle rządzą, należy ich wymienić. Tak samo powiemy: te windy są złe, mają ciągle awarie, należy je wymienić. Proste, logiczne, neutralne. Nie, żaden polityk PIS nie krzyczy, że to haniebne rządy faszystów, złodziei walizek, psycholi, alkoholików, bydła i hołoty! Jeśli nie będzie nam wolno powiedzieć, że rząd źle rządzi, to nie będzie nam wolno krytykować rządu, czyli to koniec z opozycją, koniec z wolnością słowa. I kto tu zagraża demokracji?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)