42 obserwujących
891 notek
910k odsłon
1649 odsłon

Dziadek z Wehrmachtu czyli wszystko na sprzedaż

Wykop Skomentuj

Tusk odciął się od swego dziadka z Wehrmachtu. Do mediów poszła wersja, która jest nadal w obiegu, że chociaż to była prawda, to ponoć sam Tusk nic o tym nie wiedział. Taką samą utartą wersję powtarza w swej książce Majewski i Reszka. Co innego można wnioskować z książki Slawomira Grabiasa. To był tchórzliwy wykręt na potrzeby polityki i mediów.

Musi dziwić, jak to się mogło stać, żeby Tusk nic nie wiedział o burzliwych losach  swego dziadka? No, a gdzie on, mieszkaniec Gdańska, mógł służyć, w jakim wojsku? W marinsach? Przecież jest powszechnie wiadome, że Niemcy w 1944 r., w obliczu kolejnych klęsk na froncie wschodnim, zaczęli wcielać do armii Kaszubów, jako prawie swoich. Czy Tusk, na dodatek historyk z wykształcenia, mógłby o tym nie wiedzieć?

Brat drugiego dziadka, ze strony matki, również służył w Wehrmachcie. Natomiast babka ze strony matki, z domu Liebke, była rodowitą Niemką. Męska część rodziny zginęła w Rosji, na frontach I i II wojny światowej. Ciotka matki Donalda Tuska zginęła wraz z czwórką dzieci podczas ucieczki w styczniu 1945 r. na pokładzie słynnego "Wilhelma Gustloffa", storpedowanego przez Armię Czerwoną. Matka Donalda Tuska wspomina, że jej mama i babcia chciały uciekać po wojnie do Niemiec, bo "w końcu były Niemkami" (Grabias, str. 20). Babka Tuska, salowa,  musiała odejść z pracy w szpitalu, bo była szykanowana ze względu na jej silny niemiecki akcent. Donald i jego siostra nie chcieli nauczyć się niemieckiego od matki, w domu. To, że w ich rodzinie rozmawiało się po niemiecku, nie było tajemnicą (Grabias, str. 26). Tusk zdawał sobie sprawę z problemów z tożsamością narodową swojej rodziny i pytał dziadka "kim jesteś? Kaszubą? Polakiem? Niemcem?" (Grabias, str. 25). Donald Tusk miał od dzieciństwa zaszczepioną nienawiść do Rosjan, wypierał swoją niemieckość, znienawidził Polaków, bo był jako dzieciak wyzywany od hitlerowców i została mu tylko jego kaszubskość.

Wygląda więc na to, że wielka trauma i nienawiść do Rosjan i  Niemców, którą od zawsze zarzucał Kaczyńskim, to jego własny, poważny problem. Mówi się: "nie oceniaj innych według siebie" i nie bez kozery! Bo to przecież chore wypierać się własnego pochodzenia, wypierać się dziadków, udawać, że się jest kimś innym, niż naprawdę!

Czy wyciąganie tego dziadka z Wehrmachtu było eleganckie, fair czy nie fair, to dzisiaj wydaje się po prostu śmieszne, po tym wszystkim, co widzieliśmy, jak bezwzględny w polityce okazał się Tusk. Znał on przecież  śp. Lecha Kaczyńskiego, ale popierał akcje Palikota i nigdy nie zaprotestował przeciw rozpowszechnianym przez niego obrzydliwym kłamstwom. Tyle już razy poświęcał, wydawał na pożarcie mediów i porzucał jak brudną szmatę swych wiernych przyjaciół, kumpli, polityczne "siostry' i inne bratnie dusze.  Bez mrugnięcia okiem, jakby kogoś w ogóle nigdy nie znał! Zresztą dymisjonując, pozbywając się bez powodu, oddanego mu i  zapatrzonego w niego jak w Boga, ministra Sławomira Nowaka z Kancelarii, podobno tak właśnie powiedział: "Znamy się mało"...  Symptomatyczne! Wyrzucał ich wszystkich po kolei, "spuszczał"  jedynie dla swej kariery! Wydaje się, że on nie zawahałby się ani przez chwilę, gdyby miał w zanadrzu podobne informacje wobec swego rywala.

Poza tym absolutnie powinniśmy jako obywatele wiedzieć, kogo wybieramy na premiera czy na prezydenta, jakie jest jego pochodzenie. To normalne prawo. W USA np. są przecież przepisy, które zakazują kandydowania osobom, które urodziły się poza ich granicami, to jest sprawdzane.

Nie rozumiem, dlaczego Tusk po słynnym wywiadze Kurskiego dla "Angory" nie odpowiedział na przyklad tak: "Tak, przyznaję, mój dziadek był w  Wehrmachcie, a dziadkowie wielu z nas byli również w armiach carskich i austriackich. Może nie wszyscy to wiedzą, ale Polska była pod zaborami i naszych dziadków wcielano do różnych armii. Nieraz zresztą zdarzały się tragiczne historie, kiedy jako żołnierze obcych wojsk musieli walczyć przeciwko sobie nawet bracia, członkowie tej samej rodziny. Poplątane losy Polaków to część naszej dramatycznej historii..." Proszę, powiedzcie mi, jeśli wasz dziadek był w carskiej armii akurat, to co z tego? Czy kłamalibyście, zarzekalibyście się, że o niczym nie wiedzieliście, a może nawet tego dziadka to w ogóle nie znaliście?

Tusk doskonale wiedział, kim była jego rodzina, ale kalkulując, że może mu ona zaszkodzić, wolał wypierać się i kłamać, że nic nie wiedział! Czy można o nim powiedzieć, tak, to jest uczciwy człowiek?

 

* "Donald Tusk. Pierwsza niezależna biografia" Sławomir Grabias, Wyd. Signum Temporis, 2011

* "Daleko od miłości" Michał Majewski i Paweł Reszka, Wyd. Czerwone i Czarne, Warszawa 2011

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale