Czytam na portalu interii ciekawy tytuł: "Tusk: Przychodzi taki dzień w życiu polityka..." i myślę sobie, że, no, nareszcie, przyszło może opamiętanie na niego, zobaczył dramatyczne noty w sondażach i przyszło zastanowienie jakieś... (http://fakty.interia.pl/polska/news/tusk-przychodzi-taki-moment-w-zyciu-polityka,1760022). Czytam artykuł i długo nie znajduję nic, co by wiązało się jakoś z tytłem, aż wreszcie:
"Tusk podkreślił też, że otwarcie mówił PSL, iż przychodzi taki moment w życiu polityka, że trzeba zrobić coś bardzo mocnego i poważnego, co może kosztować. Dodał, że przekazał Stronnictwu, że trzeba odrzucić myślenie: "lepiej być trochę u władzy, nie ryzykować, nie robić niczego, co jest trudne".
No i wszystko jasne! Dali taki chwytliwy tytuł dla zmylki! A Tusk tłumaczył to PSL-owcom, że w ich życiu przyszedł taki moment, że muszą zrobić coś bardzo ryzykownego, co ich będzie niestety srogo kosztować! Tusk sam do siebie niczego nie bierze, on tylko wykonuje zadanie Rostowskiego, bo ten w zamian za życzliwe oceny obiecał Komisji Europejskiej te reformy emerytalne. PSL może sobie pogadać, ale nic nie wyrwie, nie osłodzi niczym swojego obrazu u elektoratu kobiecego, wiejskiego czy jaki oni tam ponoć mają.
I Tusk przenosi na PSL zarzut o leniwe bujanie się przy korycie... No nie, to nie on i jego kumple spędzają błogo czas na grze w piłkę albo w tenisa! Oni wytężają wszystkie siły, by przedstawiać nowe pakiety i pakiety pakietów ustaw oraz reform! Bo przecież, jak nie ma już Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jak się nie da za te ekstremalnie przekraczające miary rozsądku reformy obwinić PIS-u, to ktoś inny musi być winny, a kto jak nie PSL najlepiej nadaje się na kozła ofiarnego? Zresztą rzeczywiście Pawlak z coraz bardziej zaczernionymi oczodołami i wyciągąjącym się nochalem coraz bardziej zaczyna takiego kozła przypominać. A czerni jeszcze dodają w tym image'u to, że Pawlak wszystko ostatnio w polityce zawdzięcza PO, podpisana umowa gazowa, wciągnięcie w wiceprzewodniczenie zespołowi ds. badania katastrofy smoleńskiej i współodpowiedzialność... I raczej ani kumotry, szwagry i pociotki, ani nawet straż pożarna go nie uratuje! PSL poleci, bo nie wystarczy głosów samych, choćby najliczniczniejszych wójtów, sołtysów i ich rodzin.
Tak więc w życiu Tuska jeszcze nie przyszedł taki dzień, kiedy by sam sobie zaadresował jakąś myśl, ani jakieś politycznie ryzykowne przedsięwzięcie. Próżno czekać!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)