Nowa nienormalność
Nowa normalność, to nic innego jak nienormalność. Zresztą taka sama jaka jest teraz, tylko że nowa i jeszcze bardziej nienormalna.
8 obserwujących
6 notek
43k odsłony
17638 odsłon

Fikcja pandemii. Komu jest potrzebna legenda o Potworze Koronawirusie: cz.2.

@starline http://fb.com/starlineart
@starline http://fb.com/starlineart
Wykop Skomentuj4

W poprzedniej części (Dlaczego ludzie uwierzyli w legendę?) opisałem fenomen wszechobowiązującej narracji o pandemii jako legendę o Potworze Koronawirusie. Używając innej metafory, otacza nas ona jak dobrze znany kinomanom MATRIX. Żyjemy w nim, podlegamy jego prawom, ale jednocześnie możemy być prywatnie świadomi, że nie jest on prawdziwy. Kto ma swój azyl, gdzie może odciąć się od społeczeństwa, ten ma szansę chociaż na chwilę uwolnić się z tej narzuconej społecznie rzeczywistości. Większość ludzi jednak tego komfortu nie ma i odczuwa MATRIXA wszystkimi zmysłami przez całą dobę. Z premedytacją używam tutaj porównania nawiązującego do filmu o nieistniejącym cyfrowym świecie, do którego ludzkie ciała i mózgi są podłączone przez rządzące światem maszyny, ponieważ rzekoma pandemia to fikcja. 

OD RAZU UPRZEDZAM!!!

- ARTYKUŁ JEST DŁUGI I MA MNÓSTWO ODNOŚNIKÓW - 
ZAZNACZAM Z KTÓRYMI ZALECAM SIĘ ZAPOZNAWAĆ.

Proste fakty a ogłoszenie pandemii

Na świecie mamy pandemię COVID-19, ponieważ 11 marca 2020 r. tak ogłosiła WHO. W zasadzie już wcześniej zrobiły to media, ale tym zajmiemy się w części 3. Za początek uważa się epidemię w Chinach, która z kolei miała rozpocząć się od pierwszego zachorowania 17 listopada 2019 r. w mieście Wuhan. Intuicyjnie rozumiemy słowo pandemię jako śmiertelną, a zarazem zaraźliwą chorobę występującą praktycznie na całym świecie, a przynajmniej na wielu różnych kontynentach. Tymczasem wytyczne WHO odnośnie definicji pandemii zmieniały się w latach 1999, 2005 oraz 2009. Jeszcze w 2003 r. WHO podkreślało, że pandemiczna grypa skutkuje "ogromną liczbą zachorowań i zgonów", aczkolwiek sama organizacja, odpierając w 2010 r. zarzuty postawione po pandemii świńskiej grypy, twierdzi że to było umieszczone wyłącznie w kontekście przewidywanej pandemii ptasiej grypy. Faktem jednak jest, że kryterium wysokiej śmiertelności od 2009 r. nie występuje przy decyzji o ogłoszeniu pandemii przez WHO. Wystarczy jeśli wirus - choroba jest nowa i wysoce zakaźna. (Link do artykułu)

Jeszcze na przełomie marca i kwietnia prof. Włodzimierz Gut, wirusolog i doradca GIS, słynący z delikatnych aluzji co do sensowności niektórych obostrzeń oraz procedur, w wywiadzie „Do Rzeczy” wskazywał, że gdyby nie testy, to zaobserwowalibyśmy być może tylko większą liczbę przeziębień. Jednocześnie postuluje on o zachowanie zdrowego rozsądku i przestrzega, żeby z powodu paniki nie umarło więcej osób niż z powodu wirusa. Zwraca też uwagę na to, że poszczególne kraje różnie kwalifikują zgony – jedne biorąc kryterium zgonu „z powodu koronawirusa” a inne „zarażenia koronawirusem”. Ponadto wskazuje on na specyfikę zagadnień związanych z testowaniem zarażonych oraz to, co one naprawdę badają – czy diagnozują przede wszystkim zarażonych z ciężkimi objawami, czy raczej mierzą nasycenie populacji wirusem. Przypomina też, że wirus jest nowoodkryty i nie wiadomo jak długo obecny w populacji ludzi. (Do Rzeczy - niestety cały wywiad tylko w papierowej wersji)

Podobnie prof. Simon, wojewódzki specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych z Wrocławia, jeszcze 31 stycznia twierdził, że nie ma zagrożenia epidemią koronawirusa, apelował o zachowanie spokoju, a później także krytykował wprowadzenie niektórych restrykcji. (za TVP INFO)

Z końcem lutego naukowcy PAN opublikowali wnioski ze swoich badań, że oficjalnie podawana śmiertelność zarażonych na nowego koronawirusa jest znacznie niższa od oficjalnie podawanych danych ze względu na bardzo dużo liczbę osób przechodzących zakażenie bezobjawowo. Z tego powodu podawana jest znacznie zaniżona liczba zakażonych, zwłaszcza, że była ona bardzo mała w porównaniu do innych zakażeń tego typu wirusami. Porównali też dane procentowe śmiertelności różnych chorób słynnych chorób zakaźnych, z których tylko grypa sezonowa miała porównywalnie niską do nowej choroby. (za TVP.info - POLECAM!)

Jeśli chodzi o bardziej kategoryczne wypowiedzi to dr Wolfgang Wodarg, pulmunolog, a zarazem niemiecki eurodeputowany, który doprowadził do dochodzenia w sprawie nieprawidłowości w ogłoszeniu przez WHO pandemii tzw. świńskiej grypy w 2009 r., tłumaczy, że mamy do czynienia ze zwykłym kolejnym wirusem powodującym sezonowe grypy, a problemy spowodowane są wyłącznie z powodu wywołanej paniki. (LINK 1 ; LINK 2LINK 3 - POLECAM!)

Podobnie profesor Knut Wittkowski, epidemiolog, 3 kwietnia br. twierdzi, że nowy wirus jest taki sam, jak inne wirusy powodujące grypy sezonowe, a kwarantanna i izolacja społeczna to szkodliwy pomysł. Twierdzi, że sens ma wyłącznie tworzenie odporności stadnej, która polega na zakażeniu wirusem około 80% społeczeństwa z czego większość w ogóle tego nie zauważy, a tylko chorych i słabszych należy przez kilka tygodni szczególnie chronić. (LINK 1 ; LINK 2)

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości