26 obserwujących
234 notki
380k odsłon
  2217   0

JAKI BYŁ LOS DELEGACJI NARODOWEJ ? (9: łączność z Tu154M)

 

W związku z opublikowanym apelem o intensyfikacje dociekań dot. poszukiwań POZA „czasoprzestrzenią maskirowki smoleńskiej” - zadaję kolejne z tytułowego cyklu pytania:
 
                                  o kontakt z samolotem Delegacji
 
W poprzedniej notce z tego cyklu omawiałem przykłady dezinformacji „smoleńskiej”;
niedocenionym (także przeze mnie: polegałem na relacjach innych „blogerów śledczych”) źródłem weryfikowania tych „przecieków prasowych” okazuje się „Raport Millera”.
W sprawie stałego kontaktu z samolotem Delegacji mieliśmy aż nadto dezinformacji: a to „nie można było” przekazać aktualnych prognoz pogody, a to „nie było wiadomo gdzie znajduje się samolot” (kłamstwa te powielano powszechnie w mediach i powtarzano - po 29.07.2011 bez sprawdzenia w Raporcie - na blogach).
 
Kwestia nieprzekazania informacji o dramatycznej zmianie warunków atmosferycznych w Smoleńsku:- Niewątpliwie, gdyby dowódca dostał tę prognozę z 8.20, zdecydowałby się odejść na lotnisko zapasowe - ocenia płk Łukaszewicz.Kto odpowiada za to, że ta prognoza nie dotarła na pokład tupolewa?- I wojskowa prokuratura, i komisja ministra Jerzego Millera szczegółowo badają tę sprawę - mówi "Gazecie" rzecznik dowództwa sił powietrznych ppłk Rober Kupracz. - Dlatego nie mogę podawać żadnych szczegółów.Piloci z 36. specpułku zgodnie twierdzą, że technicznie istniała możliwość połączenia się z Polski z tupolewem albo przez radiostację, albo satelitę.- Niestety, nikt tego nie zrobił - mówią. - Chcielibyśmy wiedzieć dlaczego.http://wyborcza.pl/1,76842,9560292,Prognoza__ktorej_nie_dostal_tupolew.html
(nie tylko piloci tak twierdzą!:Pytany, jaka była możliwość kontaktu z płk. Jarosławem Florczakiem na pokładzie samolotu, tłumaczy, że są dwie znane mu możliwości kontaktu: łączność satelitarna lub łączność radiowa znajdująca się w wyposażeniu Tu-154M. Biuro Ochrony Rządu na czas wizyty w Katyniu mogło wydać płk. Florczakowi telefon satelitarny. Jeżeli tak się stało, musi to być potwierdzone w dokumentach BORhttp://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110704&typ=po&id=po03.txt - tyle tylko, że dokumenty BOR...niektóre dokumenty o nazwie plany przedsięwzięcia ochronnego z dnia 6 i 9 kwietnia 2010 r., znajdujące się w teczkach BOR o numerach58 i 64 zostały zmienione po dniu 10 kwietnia 2010 r. Postępowanie to jest w fazie wstępnej .http://www.pg.gov.pl/index.php?0,808,1,514); 
mamy też bardziej niepokojącą relację: Tuż po lądowaniu polskiego Jaka-40 w Smoleńsku 10 kwietnia kontroler wieży na lotnisku Siewiernyj zadzwonił do dyżurnego meteorologa na Okęciu i przekazał mu informacje na temat pogody. Zameldował też, że załoga naszego samolotu wykonała manewr bez zgody wieży przy podstawie chmur 60 metrów i widzialności poniżej kilometra! Mało tego. Taki telefon na Okęcie z telefonu komórkowego miał wykonać także pilot Jaka-40.Lądowanie (jaka) odbyło się w warunkach atmosferycznych, których wartości były poniżej warunków minimalnych dla pilota.http://www.fakt.pl/Ze-Smolenska-dzwonili-do-Polski-Mowili-ze-pogoda-jest-fatalna,artykuly,97533,1.html (i niby co z tej relacji tabloidu wynika? tak!!! że polskie, odpowiedzialne za ten lot SŁUŻBY mogły, jak najbardziej, informować, ale… próżno szukać tej informacji w CVR tupolewa: czyżby się „nie nagrała”? czy też „nie dotarła” tak jakoś?)
 
- wydawała się kluczowa w śledztwie prokuratorskim (poczekamy, zobaczymy...) i dochodzeniu Komisji rządowej.
A tymczasem w „RM” czytamy:
2.6.6. Łączność w ramach nadzoru nad realizacją rejsu o statusie HEAD
„Podczas wykonywania lotów poza granice kraju dopuszcza się wykorzystanie
radiostacji HF do prowadzenia korespondencji radiowej zgodnie z zasadami wykonywania
lotów poza granicami kraju” (pkt 3 § 6 „Instrukcji HEAD”).
 
Czyli: MOŻNA (utrzymywać łączność). A nawet TRZEBA (!) :
 
W dokumencie „Zasady prowadzenia korespondencji radiowej w sieciach powietrznych
lotnictwa Sił Zbrojnych RP”, wydanie tymczasowe, Poznań 1999 WLOP 291/99 rozdz. 2.
„Przepisy ogólne” zawarto zapis: „podczas wykonywania lotów międzynarodowych
w kontrolowanej przestrzeni powietrznej, gdy statek powietrzny znajduje się poza zasięgiem
łączności VHF/UHF z polską służbą kontroli obszaru, wymagane jest utrzymywanie
łączności krótkofalowej z macierzystą jednostką lotniczą”.
Przebieg lotu 10.04.2010 r. nie wskazuje na podjęcie próby nawiązania takiej łączności.
 
Dlaczego (nie: dlaczego nie podjęto, tylko: dlaczego „nie wskazuje”) ?
 
Ten rodzaj łączności był wykorzystywany bardzo rzadko, mimo że zasięg tej łączności
umożliwia realizację nadzoru operacyjnego podczas całego lotu również poza granicami kraju
i przekazywanie załodze informacji istotnych z racji bezpieczeństwa.
RAPORT KOŃCOWY Strona 168 z 328
 
„Bardzo rzadko” to nie brzmiało przekonująco… Jak z tego wybrnęła Wysoka Komisja?                                                                    
 
Zdaniem Komisji, powyższy zapis jest „martwy”, ponieważ kontrolerzy WPL w dniu
10.04.2010 roku nie mieli możliwości utrzymywania łączności krótkofalowej ze względu na
 
- to się czyta jak dobry thriller! -
 
brak w miejscu wykonywania swoich obowiązków urządzenia zapewniającego taką łączność1(33).
 
Uwierzycie? Kontrolerzy „nie mieli pod ręką” krótkofalówki! Tak jest. Nie mieli pod ręką „w miejscu wykonywania swych obowiązków” – gdzie to więc było, aż nie chce mi się zgadnąć?
Na wszelki wypadek, żeby złagodzić wstrząs ew. czytelnika (poniekąd słusznie założono, że nikt nie przebrnie przez te setki „suchych ustaleń”) Komisja dorzuciła taki passus:
 
Ponadto nie wszystkie statki powietrzne 36 splt wykonujące loty międzynarodowe są wyposażone w urządzenia umożliwiające nawiązanie łączności krótkofalowej.
RAPORT KOŃCOWY Strona 238 i 239 z 328
 
To jest świetny pomysł: „nie wszystkie wykonujące loty międzynarodowe” – chcesz, czytelniku, to zgaduj: które  NIE „są wyposażone” – no z pewnością te, co „latają” z Premierem, Marszałkiem Sejmu (no i czasem z tym, no, z Prezydentem – no bo chyba jak z nim, to nie wymontowują specjalnie – a może jednak specjalnie wymontowali?)!
 
 
Nie jest mi lepiej od tej analizy – to jest bezradna wściekłość.
Im więcej takich jak ja, tym bezradność będzie się zmniejszać.

 

Acha: jak ktoś chce sobie poczytać, dlaczego "nie można było" skorzystać z telefonu satelitarnego (by ostrzec Załogę Polish Air Force One), to tutaj: „Nikt nie zadzwonił na pokład” http://www.pis.org.pl/article.php?id=18534 , lub tutaj:http://www.newsweek.pl/na-celowniku-prokuratury,80236,1,1.html

Na koniec - niewinne info:

PAP, 20/5/2010

"Była jedna stacja bazowa i trzy słuchawki. Stacja ma też czwartą linię do obsługi faxu"

http://dlapilota.pl/wiadomosci/pap/w-samolocie-byla-stacja-bazowa-i-3-sluchawki-telefonu-satelitarnego

FAXEM TEŻ NIE MOŻNA BYŁO ?

 

 

Lubię to! Skomentuj60 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka