nudaveritas nudaveritas
34
BLOG

PKP zawyża poziom

nudaveritas nudaveritas Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Darzę pociągi osobowe miłością tak ogromną jak pociągi pospieszne. Tu i tu, jadąc tu i ówdzie, mogę odpocząć, odetchnąć, pooddychać świeżym powietrzem. Nigdy się nie zdenerwowałem na konduktora. Nawet, gdy prosił mnie o bilet, o dowód osobisty, później legitymację, a i o paszport nie omieszkał zapytać. Niestety nie miałem przy sobie, ale obiecałem mu przesłać kserokopię tak szybko, jak to będzie możliwe. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Odpowiedział, że nie ma problemu.
 
Gdy zbliżam się do dworca PKP zaczyna mi skakać poziom adrenaliny jak ministrantowi z mutacją po raz pierwszy czytającemu biblię podczas mszy. Krew zaczyna buzować w żyłach. Podniecenie sięga zenitu, gdy w powietrzu czuję zapach nowoczesności, profesjonalizmu dobiegający wprost z dworca. I’m lovin’ it. To jest to.
 
Jeszcze nie jestem w odległości kilkunastu metrów od wejścia, a już mam okazję zrobić dobry uczynek. Poczęstować papierosem Cygana, dać trochę drobnych na „Gazetę Wyborczą” człowiekowi o fioletowo-czerwono-żółtej twarzy, dać dwa złote na leki kulawej staruszce, kupić chlebek małym dzieciom i napoić chorych. W niebie będzie mi to policzone.
 
(Ciekawe, że zawsze liczą uczynki w niebie. A co? W piekle się ich nie liczy? Diabeł dostaje wykaz uczynków od Boga? „Dałeś pieniądze staruszce, ale nie poczęstowałeś papierosem Cygana. Grzech ciężki”. Św. Piotr wysyła do piekła. A tam „dałeś pieniądze staruszce. Spadaj stąd”. I trafiasz do czyśćca. Na wieczność. Chyba że przekupisz św. Piotra. Ale czym, jak nie masz pieniędzy?).
 
Wracam do zachwytów nad PKP.
 
Dworzec. Widzę rząd kas. Wszystkie czynne. Nie dziwi mnie to, bo zawsze tak jest. Niewielkie, dwuosobowe kolejki. I to w piątek piętnaście minut przed „Teleexpresem”. Kupuję szybko i sprawnie bilet. Dostaję resztę i bilet z odciskiem ust kasjerki, która życzy mi udanej podróży.
 
Jako że pociągi się nie spóźniają, to dziesięć minut wolnego czasu poświęcam na wypełnienie ankiety o PKP. Pomaga mi w tym człowiek o twarzy fioletowo-czerwonej. Tylko za dwa złote. „Czy podoba Ci się obsługa w kasach?”. Tak. „Czy według Ciebie pociągi się spóźniają?”. Nie słyszałem o takim przypadku. „Czy Twój dworzec jest czysty, schludny i bezpieczny?”. Ba! „Jaki jeszcze jest?”. Wspaniały. „Co zmieniłbyś w PKP?”. Oczywiście nic. Po co zmieniać coś, co spełnia w stu procentach twoje oczekiwania?
 
Wrzucam ankietę do skrzynki, obok wrzucam do kubeczka kilka monet siwemu dziadkowi, a u garbatej staruszki rozmieniam dwieście złotych.
 
Wchodzę do pociągu. Byle jakiego, ponieważ i tak, i tak dojadę do celu. Wolne miejsce jest tylko w jednym przedziale, gdzie siedzi matka z dzieckiem, cygan, dwie nastolatki ubrane na różowo, Piotr Semka, obok jego brzuch i cyganka. Siadam między nastolatką a cyganką. Rozmawiamy, ktoś częstuje kiełbasą, ktoś podaje piwo, które mogę w każdej chwili odłożyć na głowę Semki. Podłoga się nie klei, głośnik nie pierdzi, konduktor nie ma tatuaży, sokistów nie ma, bo i po co, a tania jajecznica w Warsie smakuje lepiej niż w restauracji Gordona Ramsay’a. Gdy do przedziału wkłada głowę człowiek o twarzy fioletowo-czerwonej, z serdecznością dajesz mu dwa złote. On ci dziękuje, zamyka drzwi do przedziału, a ty się zastanawiasz, czy te drzwi mogłyby kiedykolwiek wypaść, zaskrzypieć, nie domykać się?
 
Czy gdziekolwiek na świecie jest gorzej niż u nas? Czy PKP zawyża poziom, czy zaniża? Zaraz po tym, jak sobie przypominam migawki z dokumentów o podróżach po Iraku, Kurdystanie, Afganistanie, Egipcie, Kongo i Zimbabwe, gdzie ludzie przemieszczają się na dachach, wielbłądach i nogach, dochodzę do wniosku, że zawyża.
 
W drugiej klasie jest tak cudnie, że w pierwszej są pustki.
 
To właśnie lubię w podróżach PKP. Jest miło, sympatycznie, w powietrzu unosi się zapach świeżo wypranej firanki. Czuję się jak w domu. No, prawie… W domu nie mam Piotra Semki.
nudaveritas
O mnie nudaveritas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości