Obserwator Lubelski Obserwator Lubelski
293
BLOG

Jan Paweł II wielkim psychopatą był???

Obserwator Lubelski Obserwator Lubelski Polityka Obserwuj notkę 21

Prawdę mówiąc gdy usłyszałem w telewizji fragmenty spotkania komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego,  w pierwszej chwili po prostu osłupiałem. Już tu pisałem o dziwnym braku opanowania, który ostatnio cechuje luminarzy Platformy, a który jest zapewne skutkiem autentycznego strachu przed ewentualnym utrzymaniem przez PiS Pałacu Prezydenckiego, o wyskokach prof. Bartoszewskiego czy Kazimierza Kutza. Pisałem, ale mimo wszystko miałem wrażenie, że ktoś w tym towarzystwie pójdzie po rozum do głowy i zwróci największym harcownikom uwagę, że brak powściągliwości w języku może być przyczyną dodatkowych punktów dla konkurencji. Niestety - najwyraźniej takich mądrych w obozie hrabiego-marszałka zabrakło. Aż dziwne, bo tylu tam przecież profesorów.

O ile jeszcze sam Komorowski wraz z premierem Tuskiem próbowali nadać calej imprezie ton łagodny i niekonfrontacyjny, o tyle pozostali członkowie komitetu w słowach nie przebierali. Smutne, że w owym tokowaniu przodował Władysław Bartoszewski, sam siebie nazywający wesołym staruszkiem. Pan profesor z bon motów słynie od dawna, problem w tym, że ostatnio coraz mniej w nich dawnej finezji, a coraz więcej niestosowności. Niestety, treść wypowiedzi Bartoszewskiego podlega tym samym prawom, co i forma. Widać taka to już profesorska maniera polityczna: profesor Nałęcz też zaczął wypowiadać się agresywnie i groteskowo zarazem, gdy przystąpił w 2005 roku do obozu kandydata Włodzimierza Cimoszewicza.

Dowiedzieliśmy się więc, że cudzoziemcy ze strachem w oczach pytają pana profesora, czy aby na pewno to Komorowski zostanie prezydentem, z czego pan profesor wyciąga wniosek, ze Polska pod rządami Tuska i Komorowskiego byłaby szanowana za granicą. Sęk w tym, że w innej częsci swojej wypowiedzi p. Bartoszewski daje pokaz całkowitego braku szacunku do innych narodów, twierdząc, ze pod rządami nielubianego przez niego Kaczyńskiego nasz kraj zejdzie w oczach świata na miejsce Grecji, Bułgarii, Rumunii, Ruandy i Burundi, przy czym nie wydaje mi się, żeby pan profesor był o tych krajach najlepszego zdania. Dziwny bardzo ten brak taktu w ustach dyplomaty, choć gdybym był Ruandyjczykiem, to w sumie bym się nie obraził stawianiem mnie w jednym rzędzie z krajami Unii Europejskiej. 

Pan profesor dworował też sobie z życia prywatnego i rodzinnego prezesa PiS-u. Jak wiadomo, prezes ma kota, nie ma zaś żony ani potomstwa, wobec czego absolutnie nie nadaje się na prezydenta, ponieważ "ma doświadczenie jedynie w hodowli zwierząt futerkowych", nie ma zaś doświadczenia "w byciu ojcem czegokolwiek i czyimkolwiek". Tak przy okazji: niżej podpisany także ma kota i, mimo że żonaty, nie ma dzieci, wobec czego i on się na prezydenta nie nadaje. Zaś taka na przykład blogerka Ufka to już w ogóle powinna zostać pozbawiona biernych praw wyborczych, bo nie dość, że ma trzy koty, to jeszcze się do tego bezwstydnie przyznaje na Salonie! Wszak bycie kociarzem jest szczególnie podejrzane - prawdziwi Europejczycy mają psy, najlepiej myśliwskie. I pięcioro dzieci. Mój Boże! I pomysleć, że jeszcze niedawno Platforma zapewniała, że jest ostatnia nadzieją bezdzietnych singli! 

Profesorowi trzeba pogratulowac talentu. W jednym krótkim wystąpieniu zdołał obrazić: bezdzietnych, bezżennych i miłośników zwierząt, a przy okazji en bloc wszystkich obywateli Grecji, Rumunii, Bułgarii, Rwandy i Burundi, także tych dzieciatych i nie posiadających kotów! Jeśli chodzi o trzy pierwsze kategorie, to przypomnijmy, że przynajmniej teoretycznie stanowią one żelazny elektorat PO. Brawo, panie profesorze!

Pokazał się tez Andrzej Wajda, który - najwyraźniej nawiązując do ruandyjskich skojarzeń Bartoszewskiego - stwierdził, że mamy w kraju wojnę domową. Oj, niebezpiecznie się robi, zaraz mi tu wpadnie do domu wspomniana blogerka Ufka z maczetą i utnie mi głowę, bo ja głosowałem ostatnio na PO, a ona na PiS. Solidarność kociarzy solidarnością kociarzy, ale jak wojna i Ruanda, to wojna i Ruanda! Wiem, nieładnie żartować z wojen domowych, ale nie ja zacząłem!

Jednak z całej imprezy prokomorowskiej w Łazienkach najbardziej zapamiętamy chyba satyryka  Marka Majewskiego, który chyba pozazdrościł Marcinowi Wolskiemu popularności  wiersza o łajdakach, a Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi rezonansu strof o złodziejach i spalonym ciele. Majewski wyrecytował bowiem poemat własnego autorstwa, zakończony stwierdzeniem, że "charyzmę nazbyt często mają psychopaci". Nie wiem, czy w założeniu miało to uderzyć w Kaczyńskiego - wszak platformersi twierdzą, że on w ogóle nie ma charyzmy. Na pewno uderzyło w Jana Pawła II, bo chyba nie było w ostatnich dziesięcioleciach w Polsce postaci bardziej charyzmatycznej. Jan Paweł jako największy polski psychopata XX wieku? No, no, niech pan uważa, panie Marku, bo za to można być ciąganym, mohery nie śpią! 

Przy okazji chyba już wiemy, o co tak naprawdę chodziło generałowi Jaruzelskiemu, gdy wmawiał w hrabiego-marszałka charyzmę - on go po prostu i zwyczajnie chciał obrazić! Co do tego nie ma już wątpliwości - wszak charyzma to cecha psychopatów! Nie rozumiem tylko, dlaczego marszałek tak się tym chwalił w telewizji. Czyżby nie zrozumiał generalskich intencji? 

Nie rozumiem też intencji całej tej imprezy. Po pierwsze, było to typowe przekonywanie już przekonanych. Po drugie, zwolennicy Komorowskiego niechcący pokazali opinii publicznej dokładnie taką twarz, jaką próbują od dawna przykleić wyborcom Kaczyńskiego, twarz pełną pogardy dla rywala i strachu przed nim. Po trzecie: czy trzeba było  zapraszać do honorowego komitetu marszałka tyle wybitnych osobistości, żeby trzy osoby mogły w ciagu kilkudziesięciu minut obrazić nie tylko cudzy, ale i własny elektorat? Wahających się wyborców na pewno to nie przekonało - mnie na przykład raczej odstręczyło. Zostałem obrażony podwójnie: jako osoba bezdzietna i jako właściciel kotki. Ale w sumie powinienem być na to przygotowany: w towarzystwie adoracji myśliwego rzeczą normalną bywa drwienie z miłości do zwierząt. Po tym, co usłyszałem, mam ochotę na złość nadętemu komitetowi honrowemu marszałka zagłosowac na Kaczyńskiego. Tylko po to, żeby, jak mawia pan profesor Bartoszewski, trochę przekłuć ten balon.

A tak przy okazji sugerowanej korelacji pomiędzy charyzmą i psychopatią: Goering i Mołotow bardzo lubili polować. Czy z tego też mamy wyciągać przed tymi wyborami jakieś wnioski?

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka