W Lublinie, na centralnym placu miasta, staną dziś naprzeciw siebie dwa tłumy. Jeden, bardziej biało-czerwony, będzie adorowal prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Drugi, w barwach raczej niebieskich (choć na pewno z biało-czerwonymi akcentami) powinien adorować Bronisława Komorowskiego. Ponieważ jednak hrabia-marszałek najwyraźniej nie zamierza przyjeżdzać na Dziki Wschód, zamiast niego na scenie pojawi się poseł Janusz Palikot. No cóz, chciałoby się sparafrazować samego marszałka: jaki kandydat, takie zastępstwo. Nie wiem tylko, czy rzeczą rozsądna jest wystawianie błazna na pierwsza linię frontu w sytuacji, w której - co przyznaje nawet '"Gazeta Wyborcza" - w niektórych sondażach prezes marszałka prawie dogania. Nawet jeśli sam błazen stroi się w togę powaznego mędrca i wzywa Kaczyńskiego do spokojnej, merytorycznej debaty.
Powiedzieć, że cały Lublin żyje dzisiejszymi wiecami wyborczymi na pl. Litewskim, to lekka przesada, ale faktem jest, że Kozi Gród jest miastem dość sennym jak na swoje 350 tysięcy mieszkańców, więc wielu ludzi jest zadowolonych, że choc raz "coś" się u nas dzieje. A dziać się może dużo, bo tutejsi pisowcy i platformersi postarali się o stworzenie okazji do... No właśnie, trudno powiedzieć, do czego, ale na pewno nie do spokojnej debaty. Mam bowiem problemy z wyobrażeniem sobie spokojnej debaty na placu, na którym obecnych będzie kilka tysięcy rozgrzanych wzajemnymi negatywnymi odczuciami zwolenników obu głównych partii politycznych. Wiec uliczny nie jest i nigdy nie był miejscem, w którym moglyby się toczyć spokojne debaty, bo domeną wiecu ulicznego zawsze są emocje. Dwa wiece dwóch konkurencyjnych ugrupowań w tym samym miejscu to zawsze ryzyko starć nie tylko werbalnych. W polskich warunkach, w czasie tak traumatycznym, pożałobno-powodziowym, w atmosferze typowej dla naszej mentalności przewagi uczuć nad rozumem, przy wyraźnej po obu stronach świadomości wagi tych wyborów, ryzyko to jest jeszcze większe.
Mam też problem z wyobrażeniem sobie jakiejkolwiek debaty w miejscu w którym obecny będzie poseł Janusz Palikot. Człowiek ten dobrze wie, że - jako czołowy specjalista od prowokowania i obrażania przeciwników politycznych - wzbudza u wielu członków i sympatyków PiS-u ogromną niechęć, czasem wręcz nienawiść. Sam zaś od lat swoimi wypowioedziami i działaniami nakręca z kolei pogardę i nienawiść do PiS-u w szeregach członków i sympatyków Platformy. Nie wierzę, żeby pan poseł nie zdawał sobie sprawy z tego, czym może grozić wiecowanie obok siebie swóch dużych grup przedstawicieli obu obozów, do tego w jego osobistej obecności. Nie na darmo przecież zapowiada ściągnięcie na plac karetek pogotowia i sił policyjnych - jeśli nawet wierzy w żelazne nerwy i opanowanie swoich aktywistów, to z pewnością boi się niekontrolowanych zachowań pisowców. Wydaje mi się, że po drugiej stronie też występuję podobne odczucia, tylko oczywiście w odwrotną stronę. Pamiętajmy tez o różnego rodzaju mętach, które przyłączają się do każdej demonstracji, licząc na ewentualne burdy - podczas słynnych zajść koło KDT w Warszawie byłoby zapewne spokojniej, gdyby w całą awanturę nie wmieszali się pseudokibice i zwykli chuligani.. Z pl. Litewskiego niedaleko do slumsów Lubartowskiej, Zamojskiej czy Starego Miasta, pełnych nudzącego się lumpenploretariatu, również tego w pseudokibicowskich szalikach.
Poseł Palikot - w przeciwieństwie do prezesa Kaczyńskiego - bardzo dba o to, żeby w jego przemianę nikt zdrowo myślący nie uwierzył. Wczoraj po raz kolejny próbował sprowokować "kaczystów", sugerując że zmiana zachowania kandydata PiS może być skutkiem zaburzeń psychicznych, dziś na Salonowym blogu nazwał go "Turbo-Dymo-Podróbką" i "prawie mężczyzną". Pamiętamy, że śp. Prezydenta szef lubelskiej Platformy wysyłał swego czasu do lekarza, sugerując, że jest alkoholikiem, jego brata zaś wyzywał od "popierdujących borsuków". Takiego człowieka wybrano niedawno ponownie na szefa dużego regionu w strukturach partii rządzącej europejskiego kraju. I taki człowiek najwyraźniej jest u nas tzw. twarzą kampanii p. Komorowskiego. Poprawnym politycznie Europejczykom z platformianej centrali w Warszawie styl wypowiedzi posła Palikota jednak nie przeszkadza. Najwyraźniej bowiem wyznają zasadę, że na wschód od Wisły, od Suwałk po Przemyśl, żyje azjatycka dzicz, a dzikusom może przewodzić nawet małpa. Nie są zaś im potrzebne ani szersze drogi i szybsze koleje, ani zbiorniki retencyjne na wypadek powodzi - w razie czego dzikus wejdzie na drzewo i powódź przeczeka.
Poseł Palikot ma prawo korzystać z wolności słowa, taka jest zasada demokracji i stara polska wolnościowa tradycja, przestrzegana już w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Zastanawiam sie tylko nad jednym - czy człowiek, który najpierw szczuje na siebie publicznie dwie grupy ludzi, później zaś doprowadza do zorganizowania ich zgromadzeń ulicznych w tym samym czasie i miejscu, żądając przy tym kulturalnego zachowania, nie powinien sam się zbadać, zanim wyśle do lekarza innych? Dla pana posła to żaden kłopot, jest w końcu nieprzyzwoicie bogaty i nie musi korzystać z niewydolnej publicznej opieki zdrowotnej, może sobie iść bez kolejek prywatnie - tak profilaktycznie, dla zdrowia. Ja wiem, Janusz Palikot juz raz kompleksowe badania zrobił i opublikował ich wyniki. Jednak ostatnie gwałtowne zmiany w jego zachowaniu - najpierw w jedną, potem w druga stronę - trochę mnie niepokoją. Więc może jednak powtórka, Panie Pośle? To przecież nie boli...
***
"Zgoda buduje" - hasłem tej treści posługuje się w wyborach marszałek Komorowski. Aż dziwne, że jego specjaliści od PR nie przypomnieli sobie, że w Polsce ktoś to hasło już w wyborach stosował. Otóż w 1989 roku, w ramach kampanii do wyborów kontraktowch, komuniści oblepili całą Polskę plakatem przedstawiającym biało-czerwoną flagę na niebieskim tle. Flagę, rozdartą w połowie, zszywała igła. A pod spodem widniał napis... "zgoda buduje"! Dowcipni obywatele dolepiali do tego dopisek "komuna rujnuje" i w ten sposób plakat PZPR-owski stał się orężem "Solidarności". Ciekawe, co teraz bedą na plakatach hrabiego dopisywac zwolennicy PiS-u? Bo jestem pewien, że zastosują podobna taktykę...


Komentarze
Pokaż komentarze (11)