Szósta rano, dźwięk budzika,
Piękny sen, gdzieś nagle znika,
Premier oczy swe przeciera,
„To już ranek? Ehh… cholera”,
Znowu trzeba do roboty,
Ustawy, inne głupoty,
W mediach trzeba się pokazać,
Lecz ta myśl Tuska nie zraża,
Już ma nowy pomysł w głowie,
O Kaczyńskim coś opowie,
Temat zawsze aktualny,
Jak to popsuł jego plany,
O tym, że jak nie wychodzi,
To sam Prezes coś tam modzi,
„Potem zrobię coś ważnego,
Dla systemu partyjnego,
Audycje już wykluczyłem,
Co jeszcze?” Pomyślał chwilę,
„Wiem” wykrzyknął Premier Tusk,
„Może bym partyjność zniósł?
Wszak zbliżają się wybory,
Niech startują Ci z platformy,
Zmieńmy zasady wyborcze,
Ci z Lewicy i Pisowce,
Tylko utrudniają rządy,
Ależ ja dziś jestem mądry”,
I tak w swoim samochwalstwie,
Odprawiając swoje czary,
Pogrzebał gdzieś demokracje,
Wprowadził autorytaryzm…



Komentarze
Pokaż komentarze (2)