Gdzieś w sejmowych kuluarach,
Się zebrała posłów chmara
Mówią, szepczą, debatują,
Z łzami w oczach lamentują,
Jeden krzyczy przez drugiego,
Na temat godła polskiego
Winien orzeł tu pozostać
Jaki orzeł? Lepiej postać,
Wodza, cara, Pana Tuska!
Albo brata Polski Ruska,
Może premiera Putina?
Czarne oczy, groźna mina…
Nie! To krzyknie znowu jakiś,
Lepiej w godle zróbmy napis!
Flaga, na niej napisane,
Z ust premiera jakieś zdanie,
Może coś o cudach w Kraju,
Że jest lepiej niż w Dubaju,
I tak w tej kłótliwej pętli,
Słychać głosik, gdzieś tam z głębi,
Cicho, skromnie, lecz dobitnie,
Nagle całe grono milknie,
Własnym uszom nikt nie wierzy,
Jaką ów Pan nowość szerzy,
I powiedział do tej bandy,
„Przejmijmy godło Irlandii…”



Komentarze
Pokaż komentarze (3)