Tym razem nie wierszem, część IV
I po raz kolejny przeglądając portale internetowe, wpadłem na tzw. artykuł opisujący jak to Premier Tusk, otrzymuje całe masy listów. Naturalnie od obywateli. Nie ma w tym nic dziwnego. W końcu to jest osoba najbardziej kompetentna w Państwie. Osoba, która odpowiada za stan tego Państwa. I, przynajmniej powinna, mieć największy wpływ na jakość życia w tym Państwie.
Co w tych listach jest? „Najwięcej jest skarg, w których Polacy narzekali m.in. na działalność ministrów sprawiedliwości i infrastruktury […].Tusk otrzymuje również wiele próśb. Np. o pomoc w załatwieniu mieszkania, miejsca w szpitalu, przyznaniu renty. Wiele osób prosi premiera, by pomógł im znaleźć pracę…”.
Jakiś czas temu, po słynnej wypowiedzi Pana Premiera, o tym, że wie ile zarabiają urzędnicy, bo w końcu sam jest urzędnikiem, również napisałem list. O nic nie prosiłem. O nic, oprócz odpowiedzi na jedno pytanie. Oto treść listu jaki wysłałem:
„Zwracam się z pytaniem do Pana Premiera Donalda Tuska. Pytanie dotyczyć będzie sytuacji związanej z zarobkami pracowników administracyjnych w Polsce. Ponieważ Pan Premier stwierdził, że wie ile zarabiają urzędnicy, zatem zapewne ma też do tego odpowiedni stosunek.
[…] W administracji publicznej pracuję od kilku lat. Ile zarabiam? Nie muszę chyba
mówić. W końcu Szanowny Pan Premier wie ile. Ale moje pytanie brzmi: czy według, według Pana Premiera, to
jest w porządku? Czy te minimalne zarobki, nie zbliżające się nawet do płacy średniej krajowej są tym co ma zachęcić młodych, wykształconych ludzi do ciężkiej i efektywnej pracy?
Obecnie planuje założyć rodzinę. Chce wejść w życie. Jednak, jak mogę z czystym sumieniem realizować swoje plany, kiedy nie mam pewności co do dalszej przyszłości zawodowej. Zarobków. Wciąż się kształcę i poszerzam swoją wiedzę i umiejętności. Ale niestety pomału tracę z horyzontu cel tych zabiegów.
Z góry dziękuję za czas poświęcony na zapoznanie się z moją wiadomością, oraz za ewentualną odpowiedź.”
Do dziś dzień nie otrzymałem odpowiedzi na te pytanie. A przecież nie jest ono trudne. Przynajmniej nie powinno być, dla osoby, która ma plan na Polskę. Ma plan na poprawę sytuacji w kraju. Ma plan na to, żeby zmienić standardy tak, aby nikt nie miał podobnych obaw.
Wprawdzie ustawowe 30 dni na odpowiedź mija na początku przyszłego tygodnia, ale jakoś nie wierzę, abym doczekał się na tą nieszczęsną odpowiedź.
Zadałem tylko pytanie. Widać zbyt trudne…



Komentarze
Pokaż komentarze (2)