Syme Syme
75
BLOG

Zlecieli się eksperci od finałów

Syme Syme Sport Obserwuj notkę 1

Po ostatnim finale Mistrzostw Świata głosom niezadowolenia z poziomu gry nie ma końca. Na widok wyniku 0:0 w regulaminowym czasie gry podniósł się ogromny lament. Zupełnie niesłusznie. Po pierwsze wynik nie stanowi o poziomie gry. Po drugie nie można oczekiwać gradu bramek po finałach.

 Finał Mistrzostw Świata rozgrywany raz na 4 lata ma swój ciężar. Chyba największy spośród wszystkich spotkań rozgrywanych na świecie. Dla wielu z grających w nim zawodników jest to jedna jedyna szansa żeby powalczyć o najcenniejsze trofeum globu. Automatycznie większość zaczyna kalkulować i tylko skończony kretyn otworzyłby się, aby pójść na wymianę ciosów.

 Niedzielni kibice natomiast będą się upierać, że to sobotni mecz o trzecie miejsce był super. 6:4 dla Anglii. Gonitwa od bramki do bramki. Ten mecz można, a nawet trzeba nazwać brzydkim. Zawodnicy (często rezerwowi) grający, jakby obrona nie istniała. Mecz jak letni sparing o nic. Wiele elementów tego spotkania pokazało, że wielu po prostu nie zależy. Postawa Francuzów w obliczu ostatniego meczu ich wieloletniego szkoleniowca Didiera Dechampsa zmusiła ich kapitana Kyliana Mbappe do przeprosin. Dla niedzielnych kibiców był to jednak pokaz ,,prawdziwej piłki nożnej”.

Niewielu z nich potrafi docenić piękno gry Hiszpanii, która po raz kolejny poprzez skuteczne posiadanie piłki wyłączyła przeciwnika z gry. Nie przyniosło to co prawda gola w regulaminowym czasie gry. Przeszkodziły w tym chociażby interwencje Dibu Martineza. Niemniej sfrustrowani Argentyńczycy coraz brutalniej faulowali Hiszpanów. Poskutkowało to wyrzuceniem Enzo Fernandeza, a i Leandro Paredes musiał mieć się na baczności. Argentyna pierwsze strzały oddała dopiero w dogrywce, która domknęła to co było nieuniknione. Podopieczni Luisa de la Fuente podnieśli upragniony puchar. Co ważne przez cały turniej stracili tylko jedną bramkę w meczu z Belgią.

Brzydko grała jedynie Argentyna. Jest duża różnica pomiędzy brzydką grą dwóch zespołów, a jednego. Ci co oczekiwali gradu goli rozbestwili się poprzednimi dwoma finałami MŚ, gdzie padło łącznie aż 12 bramek. Zapominają, że trzy wcześniejsze kończyły się remisami po 0:0, bądź ewentualnie 1:1 i dogrywkami. Niemcy w 2014 wygrali dopiero po golu w drugiej połowie dogrywki, podobnie Hiszpanie w 2010. Włochom w 2006 potrzebne były karne, chociaż przez większość spotkania grali w przewadze. Najwyraźniej nie tylko nieznajomość prawa szkodzi, ale i historii. U wielu oczekiwania były zbyt wygórowane…    


Syme
O mnie Syme

Jestem człowiekiem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Sport