2 obserwujących
280 notek
46k odsłon
  85   0

Zwycięskie porozumienia

Porozumienie Unii Europejskiej z Wielką Brytanią.
W TVP usłyszałem frazę.  "Teraz każda ze stron głosi swoje zwycięstwo." Spostrzeżenie to wypowiedziane było - że tak powiem - z przekąsem, jakoby jego autor usiłował odbiorców ukierunkować, zasugerować, że tak naprawdę to strony nie zwyciężyły, a obie przegrały. No cóż? Co może o tym wszystkim powiedzieć zwykły zjadacz chleba? Osobiście byłbym po stronie tych, którzy głoszą zwycięstwo obu stron, jako że przysłowie głoszące - Zgoda buduje, niezgoda rujnuje ukute zostało w trakcie wielowiekowych doświadczeń bytowych. - To byłoby jedno. Drugie to - gdy się głębiej przyjrzymy - stwierdzimy, że wszystkie porozumienia, powinny przynosić korzyści, czyli zwycięstwo każdej ze stron, żeby każda ze stron, na porozumieniu nie straciła. Trzeba byłoby jednak - w tym miejscu zaznaczyć, że obustronne , wielostronne zwycięstwo może zaistnieć między stronami pertraktującymi mającymi na względzie dobro wspólne, dobro każdej ze stron pertraktujących. - Niestety! Ktoś może mi tutaj zarzucić idealizowanie procesu - odpowiem: Niestety! Jeśli chcemy się porozumieć, musimy mieć na względzie, nie tylko swój interes. Chciał nie chciał - jeśli zależy nam na porozumieniu - musimy dbać o interesy wszystkich uczestników procesu. W rzeczy samej -trzeba zaznaczyć. Taki układ, w którym uczestniczą strony pilnujące interesu pozostałych uczestników to - można rzec - swego rodzaju ewenement. I trzeba przyznać - to prawda, to jest ewenement. Dlatego też do porozumień, w których wszystkie strony zwyciężają dochodzi bardzo rzadko. Stosunki międzyludzkie, w ogóle są sprawą bardzo delikatną. Chcąc aby ich stan nie prowadził do skonfliktowania wszyscy muszą mieć dobrą wolę do współistnienia. A ze to jest bardzo trudne, na dłuższą metę, temu historię ludzkości znaczą krwawe plamy wojenne.
Ale, żeby nie pozostawić ludzi na śliskim i do tego kruchym lodzie stwórca obdarzył ich rozumem, który pozwoli im - że tak powiem - czytać między wierszami stworzenia. Z tego co zauważyłem to w stworzeniu dominuje zwyczaj dbałości o swoje terytorium. No i gdybyśmy mieli podobne zachowania, to na pewno tych krwawych plam byłoby mniej, niż dotychczas, bo dbanie o swoje terytorium nie wymusza na nikim zaanektowania terytorium sąsiada. Póki co, na naszym globie jest tyle miejsca, ze wystarczy go dla wszystkich jego mieszkańców.
Mniemam, że na dzisiaj, o zwycięstwie obu stron wystarczy. Jeśli ktoś uzna za niedostateczne - nic nie stoi na przeszkodzie, aby uzupełnić. Ja wszystkich rozumów nie pozjadałem, więc mogę popełniać błędy, jak i wypowiadać się niewyczerpująco. Pozdrawiam, życząc zwycięskiego porozumiewania się.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo