odwrocony odwrocony
46
BLOG

Nuda, panie...

odwrocony odwrocony Polityka Obserwuj notkę 0
Sejm się rozwiązał... rozpoczęła się kampania wyborcza... A na scenie politycznej nuda. Nic sie nie dzieje... dialogi niedobre... bardzo niedobre... po prostu brak akcji jest... Kiedy oglądałem debatę nad samorozwiązaniem wyglądało to tak, jakby psy zamknięte w kojcach chciały sobie skoczyć do gardeł i powyrywać wewnętrzne narządy przez przełyki. A po ogólnonarodowym "Uffff" (z wyłączeniem LiS-a), kiedy posłowie powiedzieli nam "moi drodzy, nie potrafimy nic więcej..." (tak na marginesie uważam, że powinno się wprowadzić do ordynacji wyborczej zapis, że jeżeli sejm się nie przetrwa pełniej kadencji, posłowie w nim zasiadający powinni zostać pozbawieni prawa do ubiegania sie o najbliższą kadencję), zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Liczyłem na to, że po rozwiązaniu parlamentu politycy rzucą się na siebie, jak bokserzy walczący o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, a tu walka jak o mistrzostwo szachów korespondencyjnych. Może przesadziłbym, gdybym stwierdził, że oczekiwałem kampanii merytorycznej (no, może w jakichś marzeniach...), ale jednak jakichkolwiek pozorów walki o wyborcę mimo wszystko oczekiwałem. Niestety, kiedy patrze w TV, czy przeglądam prasę, to mam wrażenie, że wszystkie partie przede wszystkim nastawiły się na obronę stanu posiadania i nic więcej ich nie interesuje. Jak w meczu Polska - Finlandia... PiS kieruje swoją kampanię przede wszystkim do tych, którzy widzą problem korupcji, uważają, że trzeba z nią walczyć i uważają, ze PiS robi to dobrze. PO bierze w swoje szeregi konwertytów, którzy potwierdzają to, o co cały czas PO podejrzewała PiS, czyli dążenie do Putinokracji. Lewica i Demokraci w swoich reklamówkach proponuje nam łączkę zamiast Kaczyńskich (przyznam, że wolę swoje mieszkanie). O pozostałych nie piszę, bo szkoda przestrzeni dyskowej Salonu 24. Kampania wyborcza da lata temu była pełna demagogii, populizmu i grania na emocjach. Ale jednak o coś w niej chodziło. Nie ustawiam się ani po stronie Polski liberalnej, ani po stronie Polskie solidarnej, a na PiS głosowałem nie dzięki ich kampanii wyborczej, ale mimo tej kampanii. A jednak ten spór, sprytnie wykreowany przez speców PiS-u od PR, był sporem o coś realnego... ważnego... partie sprawiały przynajmniej wrażenie, że sprawy gospodarki i obywateli ich interesują. Przekaz, który odbieram aktualnie uświadamia mi coraz bardziej, że w centrum zainteresowania WSZYSTKICH partii jest nie Polska, ale pozostałe partie. Od dłuższego czasu interesuję sie polityką (naturalnie nie zawodowo... ot w zakresie, w jakim zobowiązuje mnie do tego troska o państwo, w którym mieszkam i chcę mieszkać), ale takiego marazmu i totalnej pustki nie pamiętam od dawna. Kiedy na to patrzę, przypomina mi się scena z filmu "Dzień Świra", w której główny bohater ogląda obrady sejmu... Trudno, jestem cierpliwy... poczekam... jeżeli do końca kampanii nie usłyszę żadnych konkretów dotyczących naprawdę ważnych spraw, takich jak reforma służby zdrowia, podatki, edukacja itp, zrobię to, co proponował Pan Robert Mazurek w jednym z felietonów w "Dzienniku" i 21 października zamiast głosować, pójdę się upić, mając w głowie, że kac po whisky trwa pół dnia, a kac po wyborach - cztery lata. Koniec z głosowaniem na mniejsze zło.
odwrocony
O mnie odwrocony

były wyznawca A. Michnika, dziś, jeśli wierzyć statystykom, sfrustrowany mieszkaniec małego miasteczka, nieudacznik. Wykształcenie: podstawowe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka