polskaiswiat polskaiswiat
240
BLOG

Szkodnictwo Platformy w Gdańsku

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 2

NaszaPolska.pl


"Działania Platformy zaczęły się od kumoterskich układów i żałosnej zabawy w załatwianie kolegom stołków. Sławomir Nowak, przyboczny Tuska, mianowany przez niego na pełnomocnika rządu ds. Westerplatte, powołał na dyrektora Muzeum Westerplatte swojego przybocznego, Macieja Krupę, który publicznie miał odwagę mówić, że historia w ogóle go nie interesuje..." - powiedział "NP" M. Wójtowicz-Podhorski. Tylko na Naszapolska.pl całość wywiadu o gdańskiej PO i jej "pamięci" o Wrześniu'39.

Z Mariuszem Wójtowiczem-Podhorskim, prezesem Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, autorem monografii „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz.

- Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte nie jest faworytem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza z PO i gdańskich muzeów…

- Muzeum Historyczne Miasta Gdańska to ludzie prezydenta miasta Gdańska. Nie wychylą się poza ton nadawany przez niego i partyjną strategię Platformy Obywatelskiej. W żaden sposób nie mogliśmy nawiązać owocnej współpracy z tymi instytucjami. Jedyne, co nas spotkało, to np. nasyłane na nas kontrole różnych służb wtedy, gdy posiadając odpowiednie zezwolenia, czyściliśmy historyczne torowiska Westerplatte i usuwaliśmy z nich kilkumetrowe drzewa. Proponowaliśmy prezydentowi Adamowiczowi m.in. stworzenie ciekawych ekspozycji na Westerplatte z wykorzystaniem naszych zbiorów i zabytków oraz z udziałem rekonstruktorów. Nie było żadnego zainteresowania. Muzeum II Wojny Światowej to także ludzie Platformy. Jedyna propozycja z ich strony to oddanie naszych zbiorów, w tym zabytkowych armat i porcelany z Westerplatte, na własność Muzeum. Nie mogą nam chyba po prostu wybaczyć, że nasz projekt Muzeum Westerplatte świetnie się rozwijał, a było to za czasów rządów PiS, kiedy pojawiła się szansa na rewitalizację Westerplatte i miejsc związanych z obroną Wybrzeża i Polski.

- Nie dawno byłeś często cytowany przez media w kontekście Twojego sporu z reżyserem Chochlewem, niedoszłym zdaje się twórcą filmu "Tajemnica Westerplatte". Czy możesz przypomnieć Czytelnikom „Naszej Polski” istotę sporu o ten film?

- Miałem wątpliwą przyjemność czytać i recenzować scenariusz do tego filmu. Był wyjątkowo słaby, a sama wymowa treści antypolska i antypatriotyczna. Tu nie chodziło tylko o to, że polscy żołnierze byli przedstawieni jako zasikani, wystraszeni, zapijaczeni młodzi mężczyźni, czy złodzieje kradnący jedzenie kolegom. Film miał ośmieszyć patriotyzm i polskość, sens walki w obronie Ojczyzny. Nie ukrywał tego sam Chochlew, scenarzysta i reżyser filmu, który na szczęście nie powstanie. Przy okazji: ponieważ pieniądze na ten film – konkretnie 3,5 mln, pochodziły z budżetu, a więc i z moich pieniędzy – mam pytanie co się z nim stało, czy ktoś został rozliczony za to, że ten gniot nie powstał, a kilka milionów złotych utopiono na Litwie w dekoracje z tektury?

Sprawa filmu to niemiły dla mnie okres. Zostałem wielokrotnie pomówiony przez Chochlewa w sprzyjających mu polskojęzycznych mediach. Zarzucił mi m.in. to, iż mówiłem że Sucharski był homoseksualistą i sowieckim agentem. W rzeczywistości jest to kłamstwo, które miało rozkręcić medialną burzę z korzyścią dla Chochlewa i spółki. Takie słowa o mjr. Sucharskim nigdy nie padły z mojej strony podczas mojego jedynego spotkania z Chochlewem. Zarzucano mi w mediach opierając się na tym co mówił Chochlew, że na spotkaniu z nim pojawiłem się w mundurze oficera II RP. Nikt nie wyjaśnił tego, że spotkanie miało miejsce tuż po inscenizacji historycznej, gdzie odtwarzałem rolę lekarza z Westerplatte, kpt. Słabego. Jak „żołnierzy wyklętych” opisywano mnie jako człowieka z czapką naciągniętą na oczy. Bzdurą jest też to, że miałem rzekomo w tym czasie pisać własny scenariusz
filmu. Ponieważ uważam Chochlewa za pozbawionego zdolności honorowej odpuściłem sobie procesowanie się z tą osobą. Zbyt byłem w tym czasie zajęty kończeniem mojej monografii „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia”, którą przygotowywałem przez ostatnich pięć lat.

- Jednak nowy film o Westerplatte jest potrzebny. Była rocznica, a polskie kino nic nie urodziło. Może „lepszy rydz niż nic”?...

- Film miał mieć swoją premierę w 70 rocznicę niemieckiej napaści na Polskę przed kanclerz Merkel i premierem Putinem podczas uroczystości na Westerplatte. Czytałem, że w powstanie filmu szkalującego polskich obrońców mieli być zaangazowani ludzie związani z PO. Sam Chochlew ponoć jest związany z ludźmi z łódzkiego PO. To by wiele tłumaczyło. Sam pamiętam zachwyt nad scenariuszem kilku polityków PO i osób związanych z tą partią. Zmienili swoje zdanie po tym jak mogłem przedstawić swoją recenzję scenariusza napisaną na ich prośbę. Być może przeciwstawiając się powstaniu tego filmu nie dałem zarobić kilku osobom, stąd te wyjątkowo ordynarne komentarze w gazetach na temat mojej osoby pisane przez dyżurnych dziennikarzy, jak i swoista cenzura medialna nałożona na informacje o mojej książce o Westerplatte.

 

- Właśnie, książka trafiła na Index ksiąg zakazanych przez salon. A może po prostu była słaba?

- Mimo cenzury medialnej na Wybrzeżu i negatywnej recenzji piór dwóch pracowników Muzeum II W.S. książka jest świetnie odbierana przez czytelników i bardzo dobrze sprzedaje w Polsce. Szykowany jest jej kolejny dodruk. A przyczyną cenzury być może jest także fakt, że jeden z ostatnich rozdziałów opisuje powojenne losy Westerplatte, w tym zasługi polityków PiS dla ratowania tego miejsca-pamięci, jak i to w jaki sposób działali politycy PO na Westerplatte.

- Nie jesteście hołubieni przez tzw. salon i rządzącą w Gdańsku Platformę.

- Stowarzyszenie działa od 2002 r. przede wszystkim na rzecz rewitalizacji Westerplatte, przywrócenia należnego wyglądu temu miejscu, a w dalszej konsekwencji - utworzenia nowoczesnego Muzeum Westerplatte. Pomysł utworzenia takiego muzeum datuje się od 2004 r., kiedy pomagaliśmy prywatnie przy tworzeniu Muzeum Powstania Warszawskiego. Od tamtej pory wiedzieliśmy, że należy zrealizować marzenie obrońców Westerplatte o placówce muzealnej w tym miejscu, właśnie w takiej nowoczesnej, multimedialnej postaci, jak MPW. Prezydent Adamowicz od początku nie był zainteresowany spotkaniem z nami i rozmową na temat przyszłości tego miejsca czy jakąkolwiek pomocą, np. w porządkowaniu z zalegających nieczystości miejsc, których bronili polscy żołnierze. Nigdy nie odpowiedział na zaproszenie na uroczystości organizowane przez nas na Westerplatte ani na prośbę o objęcie patronatem honorowym naszych inicjatyw.

Jakich?

- Były to zarówno uroczystości patriotyczne, jak i rekonstrukcje historyczne pokazujące życie codzienne na Westerplatte przed wybuchem wojny oraz same walki we wrześniu 1939 r. Stosunek Adamowicza do takich inicjatyw najlepiej pokazuje fakt, że kiedy zwróciliśmy się do niego z prośbą o pomoc przy organizacji dużej rekonstrukcji historycznej z udziałem prawie stu rekonstruktorów, ciężkiego sprzętu i artylerii, otrzymaliśmy jedynie z Urzędu Miasta rachunek na dość dużą kwotę za „użyczenie terenu pod inscenizację historyczną”. Część widzów, którzy po inscenizacji dowiedzieli się, że za imprezę samodzielnie zorganizowaną przez pasjonatów z całej Polski musimy jeszcze zapłacić miastu, była zaszokowana. Wielu z nich przychodziło wtedy do nas z pieniędzmi, abyśmy mieli czym zapłacić ten rachunek. Koszty takiej imprezy to kilkadziesiąt tysięcy złotych i gdyby nie wielka pasja rekonstruktorów oraz pomoc kilku gdańskim firm, tego typu imprezy nie miałyby miejsca. Teraz to już nie jest możliwe, bo na Westerplatte wkroczyła polityka, a rekonstruktorzy są jedynie tłem dla polityków PO. Przeszkody stawiane przed Stowarzyszeniem przez urzędników związanych z PO, jak i niechęć niektórych polityków i mediów z nimi związanych nie byłyby możliwe, gdyby w Polsce działał, podobnie jak w Szwecji, system popierania inicjatyw społecznych w dziedzinie kształtowania środowiska historycznego, który wg. oficjalnej doktryny państwowej jest tam jednym z sześciu podstawowych czynników dobrobytu.

- Dlaczego prezydent Gdańska odmówił objęcia swoim patronatem honorowym inicjatywy wydania komiksu o obronie Poczty Polskiej, którego premiera miała miejsce 1 września br.?

- To, że Adamowicz odmówił patronatu honorowego nad publikacją, która została wysoko oceniona przez historyków z Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej ze względu na wartości poznawcze i merytoryczne, ale przede wszystkim patriotyczne, wcale mnie nie dziwi. W Gdańsku bardziej pamięta się o historii miasta z okresu przedwojennego, niż o historii polskich Gdańszczan i ich walce o polskość tego miasta, co widać po ekspozycji Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, obsadzonego przez ludzi z PO. Stąd też nie dziwi notoryczne „zapominanie” przez Adamowicza, jego urzędników i polityków PO, by złożyć kwiaty pod pomnikiem obrońców Poczty Polskiej, pomnikiem Ofiar Faszyzmu na Zaspie, czy w miejscu kaźni Polaków na ulicy Kładki, czyli przy dawnym Victoriaschule. A nie ma świętszych miejsc w Gdańsku związanych z 1 września 1939 r., niż właśnie te wymienione oraz Westerplatte.

- Tymczasem gdańska Platforma szczyci się swoimi działaniami na rzecz pamięci o Westerplatte: muzeum, pomnik, inscenizacje… Jak Pan ocenia te inicjatywy?

- Tu nie ma absolutnie żadnych pozytywnych działań ze strony Platformy, więc moja ocena jest całkowicie negatywna. Od chorych wizji Bartoszewskiego, by Niemcy zbudowali Muzeum Westerplatte, po równie chore wizje polityków PO, by Westerplatte przekształcić w marinę jachtową z hotelami, restauracjami, dyskotekami dla bogatych Niemców i Szwedów, którzy mieli przypływać na Westerplatte swoimi jachtami. Ten drugi pomysł był już na tyle zaawansowany, że były przygotowywane plany dyslokacji oddziału elitarnej jednostki wojskowej stacjonującej na półwyspie Westerplatte, która wówczas zakończyła remont obiektów kosztujący kilkadziesiąt milionów złotych. Świeżo wyremontowane obiekty i zbudowane instalacje miały być przygotowane do wyburzenia. Tylko kryzys stanął na przeszkodzie finalizacji tej absurdalnej wizji zrobienia z Westerplatte nocnego klubu dla bogaczy. To może się wydawać wielu osobom dziwne, ale dla mnie po latach patrzenia na rządy PO w Gdańsku, a obecnie też w Polsce, wszystko jest jasne. Pamiętam, jakim fiaskiem zakończyły się szumnie zapowiadane obchody 70. rocznicy niemieckiej napaści na Polskę. Zaledwie na kilka dni przed obchodami nikt nie znał szczegółów uroczystości. Chaos, brak programu, a sama uroczystość, podzielona na dwie części - poranną i popołudniową - okazała się klapą, choć media przekazywały w Polskę co innego. Były wielkie wizje polityków PO przed mikrofonami i kamerami, a w rzeczywistości była to zwykła, typowa dla tej partii propaganda, PR-owska gra na sondaże. Szkoda, bo jeszcze trzy, cztery lata temu zapowiadały się dwie wielkie rocznice w Gdańsku, które mogły być zauważone nie tylko w Polsce, ale i w świecie, z wielkimi planami, jak choćby otwarcie nowego muzeum na Westerplatte w odbudowanych koszarach 1 września 2009 r., do którego pierwszych gości zaprosiłoby czterech żyjących obrońców Składnicy. W tym roku podobnie. Zaledwie na kilka dni przed rocznicą zaproszono Bogusława Wołoszańskiego do zrealizowania czegoś w rodzaju spektaklu teatralnego - bo rekonstrukcją historyczną tego nazwać nie mogę.

- A jak konkretnie, od kuchni, wyglądało przejęcie przez PO pamięci o Westerplatte i 1939 r. na Wybrzeżu?

- Działania Platformy zaczęły się od kumoterskich układów i żałosnej zabawy w załatwianie kolegom stołków. Sławomir Nowak, przyboczny Tuska, mianowany przez niego na pełnomocnika rządu ds. Westerplatte, powołał na dyrektora Muzeum Westerplatte swojego przybocznego, Macieja Krupę, który publicznie miał odwagę mówić, że historia w ogóle go nie interesuje… Muzeum Westerplatte, powołane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierza M. Ujazdowskiego w 2006 r., rok później uzyskało przed kamerami „byt niezależny” podpisem premiera Tuska. Ale już po miesiącu po cichu zlikwidowano tę instytucję. O tym już z mediów się nie dowiedzieliśmy. Premier Tusk przy okazji następnej rocznicy powołał dla swoich politycznych celów Muzeum II Wojny Światowej, którego dyrektorem został Paweł Machcewicz. Jak zauważono, było to zapewne nagrodą za ostre ataki Machcewicza na Sławomira Cenckiewicza i jego książkę o Wałęsie. Minęło ponad dwa lata od powołania Muzeum II Wojny Światowej i właściwie nic się nie dzieje. Proszę zauważyć, że z niemałym trudem w znacznie krótszym czasie zaczęło funkcjonować Muzeum Powstania Warszawskiego. Instytucja powołana przez Tuska nie ma na celu pokazywania chwały oręża polskiego, co podkreśla sam dyrektor Machcewicz. Pomysł, by w tworzeniu Muzeum w połowie uczestniczyli historycy niemieccy i rosyjscy, nie wymaga nawet komentarza. Widać, że twórcom Muzeum nie chodzi o pokazanie bohaterstwa i patriotyzmu Polaków. To jest dziś „niepoprawne politycznie”. Początki funkcjonowania tej instytucji zapowiadają się „ciekawie”. Właśnie okazało się, że kilka dni przed ogłoszeniem wyników międzynarodowego konkursu na siedzibę Muzeum II Wojny Światowej cztery zapieczętowane koperty zawierających dane autorów w dziwny sposób zostały zniszczone. Nie wiem, czy nie mamy tu do czynienia ze skandaliczną próbą manipulacji wynikami międzynarodowego konkursu. To źle wróży przyszłości tej instytucji, ale nie spodziewałem się niczego innego. Będzie to kolejne miejsce ze stołkami dla partyjnych kolegów z PO i ich przyjaciół.

- Co na przestrzeni ostatnich trzechscen lat zrobiło na Westerplatte Muzeum II Wojny Światowej?

- Dotychczasowe działania Muzeum II Wojny Światowej i polityków Platformy miały na Westerplatte jedynie charakter czysto propagandowego zagospodarowania z okazji wizyty pani Merkel i Putina. Na samym Westerplatte Muzeum II W.S. wykonało wiele szkód dla tego miejsca. Mam tu na myśli m.in. budowę potężnych żelbetowych gablot, w tym na przedpolu placówki „Fort” - jednym z niewielu miejsc, które były już o krok od tego, by ukazać je topograficznie w takim kształcie i wyglądzie, jak w 1939 r.: z zasiekami, okopami, torami, magazynami amunicyjnymi. Teren ten jest ostatnim większym zachowanym do tej pory fragmentem pola bitwy z 1939 r., z oryginalnymi reliktami obiektów i urządzeń bojowych, z pozostałościami dawnego pejzażu i jako taki teren ten powinien podlegać restrykcjom budowlanym. To w tym miejscu trwały jeden z najcięższych walk, a dziś mamy tam wielkie bryły betonu służące za stelaże dla fotografii ukazujących życie na kąpielisku Westerplatte w XIX w. i zdjęcia panów z wąsami w trykotach. To są działania kompozycyjnie i konserwatorsko chybione. Zaczęło się zresztą bodaj od samowoli budowlanej, bo prace ziemne pod „nowoczesne formy przestrzenne” rozpoczęto bez zgody konserwatora zabytków, poważnie naruszając prawo poprzez wznoszenie obiektów na obszarze, który jeszcze przez prezydenta Kwaśniewskiego został wpisany na listę 30 najważniejszych „Pomników Historii Polski”. Można jeszcze zapytać, kto i dla kogo wyprowadzał publiczne pieniądze na tego typu „wystawy” z betonowymi „dolmenami”, obcymi dla tamtejszego pejzażu, skoro projekty wystawiennicze były gotowe od trzech lat, przygotowane przez zespół projektantów i architektów? Przed wizytą kanclerz Merkel i premiera Putina zasypywano jedne z ostatnich zachowanych lejów po bombach, ślady bombardowania z 1939 r. Kojarzy się to z zasypywaniem lejów przed wizytą innego kanclerza na Westerplatte, który nosił charakterystyczny wąsik. Mówiąc wprost, to Platforma Obywatelska i szefowie Muzeum II Wojny Światowej zlikwidowali Muzeum Westerplatte. Pewnie dlatego, że projekt Stowarzyszenia rozwinął skrzydła pod rządami PiS, ale też chyba z tego powodu, że pierwsi zaczęli tam strzelać Niemcy.

Dziękuję za rozmowę.

 

Wywiad ukazał się w "Naszej Polsce" Nr 36 (775) z 7 września 2010 r.

 

 

Mariusz Wójtowicz-Podhorski – ur. w 1973 r. w Gdańsku. Badacz historii obrony Westerplatte, uznany ekspert w tej dziedzinie. Pomysłodawca i współautor (scenariusz) paradokumentalnych komiksów wojennych „Westerplatte. Załoga śmierci” (wyd. 2004) i „Pierwsi w boju. Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku” (wyd. 2010). Autor 700-stronicowej monografii bitwy „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” (wyd. 2009). Prezes działającego od 2002 r. Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, mającym na koncie wiele spektakularnych sukcesów, w tym m.in. zainicjowanie rozpoczęcia intensywnych prac zmierzających do nadania temu miejscu wyglądu z 1939 r., sprowadzenie do Polski zabytkowych armat wz. 02 i wz. 36 Bofors, czy odnalezienie przedwojennego serwisu porcelanowego z kasyn oficerskiego i podoficerskiego z Westerplatte. Pełnomocnik Wojewody Pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte w l. 2006-2008. Kierownik Muzeum Westerplatte – oddziału Muzeum Historii Polski od listopada 2007 do października 2008. Miłośnik techniki wojskowej i historii II w.ś. Spadochroniarz, płetwonurek, motorowodniak, od 1992 r. zajmuje się czynnie strzelectwem bojowym. Wielokrotny uczestnik szkoleń prowadzonych przez instruktorów wojskowych jednostek specjalnych z kraju i zagranicy. Organizator pierwszej polskiej wyprawy badawczej do wraku pancernika „Schleswig-Holstein” (wrzesień 2008). Organizator i uczestnik także wielu ekstremalnych ekspedycji. Jedna z jego trekkingowych samotnych wypraw przez Saharę wyróżniona została w konkursie „Podróżnik Roku” magazynu „Podróże”.

Za swoje zasługi m.in. w popularyzacji historii Westerplatte, ratowaniu tego miejsca-pamięci oraz promowanie postaw patriotycznych odznaczony został przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Srebrnym Krzyżem Zasługi, przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaką honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej, przez Wojewodę Pomorskiego medalem „Sint Sua Praemia Laudi”, przez Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków 4 P.P. Legionów z Kielc Odznaką honorową 200- lecia 4. Pułku Piechoty.




 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości