polskaiswiat polskaiswiat
780
BLOG

Paweł Siergiejczyk: "Solidarność kolesiów"

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

 

Europejskie Centrum Solidarności: jak ludzie PO budują swoją legendę za publiczne pieniądze.


Przeciętny odbiorca mediów będzie kojarzył obchody 30-lecia Porozumień Sierpniowych ze sporami, kłótniami, a nawet awanturami między dawnymi i obecnymi działaczami „Solidarności”. Ale ta rocznica miała też swoje drugie oblicze, o którym mówiło się znacznie mniej. Otóż głównym organizatorem obchodów było Europejskie Centrum Solidarności (ECS) – formalnie występujące jako instytucja kulturalna, w rzeczywistości zaś placówka zdominowana przez jedno środowisko polityczno-towarzyskie, dawniej związane z Unią Wolności, a dziś z Platformą Obywatelską.

W statucie ECS czytamy, że najważniejszym celem tej instytucji jest „upamiętnianie, zachowywanie i upowszechnianie dziedzictwa i przesłania idei »Solidarności« oraz antykomunistycznej opozycji demokratycznej w Polsce i w innych krajach”. Cel ten ma być realizowany m.in. poprzez prowadzenie stałej ekspozycji poświęconej „Solidarności”, organizowanie wystaw czasowych, inspirowanie twórczości artystycznej i kulturalnej nawiązującej do przesłania „Solidarności”, prowadzenie działalności edukacyjnej, informacyjno-wydawniczej i naukowo-badawczej. Krótko mówiąc, ECS ma zamiar stworzyć w Gdańsku muzeum „Solidarności”.

Fundacja Lisa i Borowczaka


Istnienie Centrum datuje się od 8 listopada 2007 r., kiedy to zawarto umowę o utworzeniu i prowadzeniu tej instytucji. Podpisało ją pięciu sygnatariuszy. Na pierwszym miejscu figuruje minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz M. Ujazdowski, który jednak już tydzień później ustępował ze stanowiska po przegranych przez PiS wyborach. Tuż za nim widnieją prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i ówczesny marszałek województwa pomorskiego Jan Kozłowski – obaj politycy Platformy Obywatelskiej. Czwartym partnerem był NSZZ „Solidarność” reprezentowany przez przewodniczącego Janusza Śniadka, a piątym – Fundacja Centrum Solidarności z prezesem Bogdanem Lisem na czele.

Warto zwrócić uwagę na tę ostatnią instytucję, której początki sięgają 1999 r. Wtedy to powstała fundacja, której założycielami byli m.in.: Lech Wałęsa, ówczesny metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski, NSZZ „Solidarność”, województwo pomorskie, miasto Gdańsk oraz Instytut Lecha Wałęsy. Pierwszym prezesem Fundacji Centrum Solidarności został Bogdan Lis, w latach 80. jeden z twórców i przywódców związku na Wybrzeżu, uczestnik obrad „okrągłego stołu”, senator OKP, od 1997 r. działacz Unii Wolności, dziś poseł i zastępca Pawła Piskorskiego w Stronnictwie Demokratycznym.
Po odejściu Lisa do Sejmu, na początku 2008 r. funkcję prezesa fundacji – na wniosek Wałęsy – przejęła Danuta Kobzdej, dawna działaczka Ruchu Młodej Polski (którego przywódcą był Aleksander Hall), wdowa po znanym gdańskim opozycjoniście Dariuszu Kobzdeju. Jej zastępcą jest Maciej Grzywaczewski, jeden z twórców Ruchu Młodej Polski, szwagier posłów PO – Arkadiusza i Sławomira Rybickich, zarazem producent filmowy, który za rządów Jana Dworaka w TVP był dyrektorem Programu I.

 

http://farm4.static.flickr.com/3640/4086970848_dcabd0e909.jpg

 



Faktyczne rządy w fundacji sprawuje jednak jej dyrektor Jerzy Borowczak. Ten współorganizator sierpniowego strajku przez 10 lat (1991-2001) kierował Komisją Zakładową „Solidarności” w Stoczni Gdańskiej. Ale bardziej niż działalność związkowa pociągała go polityka. Przed wyborami w 1993 r. należał do założycieli Wałęsowskiego BBWR, a w listopadzie 2000 r. objął mandat poselski z listy AWS po śmierci byłej prezydent Gdyni Franciszki Cegielskiej. Dwa miesiące później powstała Platforma Obywatelska i „związkowy” poseł Borowczak od razu stał się jej zwolennikiem. Obecnie jest gdańskim radnym PO, bowiem – jak tłumaczy – „Platforma jest dzisiaj jedyną partią, która kultywuje ideały Sierpnia. Tu są wspaniali ludzie, moi przyjaciele z najcięższych czasów. Jest Borusewicz, Mężydło, Piotr Żak, Platformę wspierają Mazowiecki i Wałęsa, Marian Krzaklewski startował z list PO do Parlamentu Europejskiego, szkoda, że się nie dostał. Żałuję, że śp. Maciek Płażyński wystąpił, ale to przez jakieś osobiste animozje. No i jest tu Donald Tusk, z którym przez cały stan wojenny pracowałem w »Świetliku«, na wysokościach. Znam tych ludzi od lat, widziałem ich w momentach próby i podczas ciężkiej pracy fizycznej. To są ludzie, którzy potrafią się dzielić. To jest »Solidarność«” („Gazeta Wyborcza”, 20.08.br.).

Kierowana przez Borowczaka fundacja stanowi główne zaplecze merytoryczne i kadrowe Europejskiego Centrum Solidarności, bowiem inne strony umowy z 8 listopada 2007 r. ograniczyły się do wsparcia finansowego. W umowie zapisano, że łączna dotacja dla ECS będzie wynosić: w 2007 r. – 585 tys. zł, w 2008 r. – 9,5 mln zł (z czego miasto Gdańsk da 4,5 mln, minister kultury – 4 mln, a województwo – 1 mln), natomiast środki przeznaczone w następnych latach nie mogą być niższe od tych z 2008 r. Ile publicznych pieniędzy przeznaczono do dziś na ECS? Trudno się tego dowiedzieć. Samo Centrum podaje tylko wartość swojego majątku trwałego (m.in. budynków, maszyn, urządzeń, środków transportu), która na koniec marca br. wynosiła ok. 1,5 mln zł.

Przyjaciel „Bronka”, Labudy i Kieresa


Tego samego dnia, gdy podpisano umowę, na jej podstawie prezydent Gdańska powołał dyrektora ECS. Został nim ojciec Maciej Zięba, w latach 1998-2006 prowincjał polskiej prowincji dominikanów. To postać budząca zdumienie, nawet w dzisiejszych czasach, gdy przyzwyczailiśmy się już do wielu przejawów „Kościoła otwartego”. Zanim wrocławski fizyk Maciej Zięba przyjął zakonny habit (którego zresztą dziś już prawie nie używa), był aktywnym działaczem tamtejszego Klubu Inteligencji Katolickiej i współpracownikiem KOR. W tamtych latach blisko zaprzyjaźnił się z dużą częścią opozycyjnej „warszawki”, m.in. Adamem Michnikiem, Sewerynem Blumsztajnem, Tadeuszem Mazowieckim, Władysławem Bartoszewskim. Natomiast we Wrocławiu autorytetami dla niego stali się Barbara Labuda i jej mąż Aleksander oraz Karol Modzelewski.

Już na początku września 1980 r. cała czwórka wraz Leonem Kieresem utworzyła Radę Ekspertów przy Komitecie Strajkowym „Solidarności” Regionu Dolny Śląsk. Faworytem tej grupy został wrocławski kierowca Władysław Frasyniuk. Gdy w czerwcu 1981 r. stanął on do walki o przewodnictwo dolnośląskiej „S”, Maciej Zięba kierował jego zwycięską kampanią wyborczą. W tym samym czasie Zięba został ściągnięty przez Tadeusza Mazowieckiego do pracy w „Tygodniku Solidarność”. Ale już w sierpniu 1981 r. zaskoczył wszystkich znajomych, wstępując do zakonu dominikanów. Stan kapłański niewiele jednak ostudził polityczny temperament wrocławianina, bo w stanie wojennym np. pomagał on ukrywać Frasyniuka. A po utworzeniu rządu Mazowieckiego stał się bliskim współpracownikiem nowego premiera i zarazem... dziennikarzem „Gazety Wyborczej”, gdzie na prośbę Michnika założył rubrykę religijną „Arka Noego”.

Wielce wymowny jest fakt, że gdy wiosną 1990 r. premier Mazowiecki odbywał pierwszą wizytę w USA, wśród osób towarzyszących mu był właśnie ojciec Zięba. Mazowiecki poprosił go tam, by reprezentował rząd m.in. przy kurtuazyjnym zwiedzaniu lotniskowca i atomowego okrętu podwodnego w Nowym Jorku. „Pójdziesz z Bronkiem” – powiedział premier do zakonnika, mając na myśli Bronisława Komorowskiego, wówczas szefa gabinetu ministra Aleksandra Halla. Co ciekawe, zaraz po powrocie do kraju Komorowski został wiceministrem obrony narodowej. Od tego czasu ojciec Zięba – jak sam przyznaje – bardzo zaprzyjaźnił się z obecnym prezydentem RP.

Już jako prowincjał polskich dominikanów wrocławski zakonnik czynnie zaangażował się w pseudolustracyjną aferę wywołaną przez swego krajana, prezesa IPN Leona Kieresa (obecnie senatora PO). Wraz z nim wystąpił na konferencji prasowej, podczas której oskarżono ojca Konrada Hejmę o współpracę z SB, mimo iż dowody na to były bardzo słabe. Zaraz potem o. Zięba doprowadził do odwołania o. Hejmy z funkcji opiekuna polskich pielgrzymów w Rzymie, a także w imieniu polskiej prowincji zakonu wydał oświadczenie zawierające przeprosiny wobec „wszystkich, którym działalność naszego współbrata wyrządziła krzywdę”. Warto przypomnieć, że działo się to w kwietniu 2005 r., kilka tygodni po śmierci Jana Pawła II, i skutecznie zepsuło atmosferę narodowej żałoby.

Obchody dla swoich

Powołanie ojca Zięby na dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności to oczywiście nie przypadek, lecz świadoma decyzja polityczna. Decyzja ludzi z Platformy Obywatelskiej, którzy od początku faktycznie kontrolują cały pomysł gdańskiego muzeum „Solidarności”. Nie dziwi zatem przebieg tegorocznych obchodów, których głównymi postaciami – obok Wałęsy – stali się politycy tej formacji: premier Tusk, prezydent Komorowski, a zwłaszcza marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.



Paweł Siergiejczyk
Artykuł ukazał się w "Naszej Polsce" Nr 36 (775) z 7 września 2010 r.

 

 

http://farm4.static.flickr.com/3640/4086970848_dcabd0e909.jpg

 

 

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości