polskaiswiat polskaiswiat
183
BLOG

Niepotrzebne konflikty

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Obowiązująca wciąż w Polsce ustawa o radiofonii i telewizji zalicza do zadań mediów publicznych "respektowanie chrześcijańskiego sytemu wartości", który za podstawę przyjmuje "uniwersalne zasady etyki". Czyż nie jest paradoksem, że nowo powołana Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jako jedno z pierwszych zadań postawiła sobie przegląd treści nadawanych w audycjach Radia Maryja? Czyżby fale tego katolickiego Radia niosły jakieś treści nierespektujące chrześcijańskiego systemu wartości? Z pewnością nie o ten aspekt działalności Radia Maryja chodzi. Radio wywiązuje się bowiem doskonale z chrześcijańskiej misji w eterze. Głównie dzięki niemu, a także Telewizji Trwam można było ostatnio tyle dowiedzieć się o pielgrzymce Ojca Świętego Benedykta XVI do Wielkiej Brytanii. Relacjonując zaś sprawy krajowe, szczególnie wydarzenia, które rozgrywały się przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu, Radio Maryja nie nazywało jego obrońców "tak zwanymi", co można było niestety usłyszeć w innych mediach, także publicznych. Tak zwani dziennikarze, nie wiadomo tylko skąd - nie ma przecież zapisów cenzury ani poleceń politbiura - postanowili narzucić opinii publicznej negatywną ocenę ludzi, którzy określają siebie obrońcami krzyża, i takimi pozostają, bez względu na to, co się o nich myśli. Ten jednak aspekt działania mediów publicznych nie wzbudza zainteresowania Krajowej Rady.


Może zatem przykład z ostatniego festiwalu w Opolu. Czy skecz kabaretu Neo-Nówka opisujący "na wesoło" chrzest Polski spełniał wymagania ustawy, która od mediów publicznych oczekuje "rozwoju kultury" i czy kabaret ten mieści się w pojęciach "polskiego dorobku intelektualnego i artystycznego"? A nieprzyzwoite śmichy-chichy z Papieża Benedykta XVI albo obsceniczne żarty Dobrawy granej przez "kabaretowca" to może przejaw intelektu i artyzmu na kabaretowej scenie dla wielomilionowej publiczności Programu 1 TVP? Ten pseudokabaret celuje zresztą z naigrawania się z księży, Radia Maryja i moherów. Może dlatego stale występuje w mediach publicznych. Ale nikogo to nie oburza. Mamy przecież wolność i Krajową Radę, która "stoi na jej straży".

Ale ten "kabaret" to tylko niewinna głupota w porównaniu z wyczynami prawdziwego zawodowca, aktora Andrzeja Grabowskiego, któremu w skeczu pokazywanym w Opolu skradziono rower. Ten rower był tylko okazją do wesołych skojarzeń z katastrofą smoleńską (rower to samolot ukradziony podczas sztucznej mgły, złodziej ma smar na rękach), a obiektem drwin, złodziejem roweru jest Antoni Macierewicz, wymieniony w skeczu z imienia i nazwiska. Skoro Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji do dziś nie zareagowała na ten marny popis "Kiepskiego", to znaczy, że wszystko jest w porządku. I tak drwienie ze smoleńskiej tragedii narodowej przybiera znamiona coraz powszechniejszego bestialstwa. Także w TVP w programie rozrywkowym z udziałem Zenona Laskowika, nadawanym także z Opola, ten ceniony kiedyś satyryk kpi z krzyża ("w krzyżu mnie łupie"), po czym rozkłada ręce w kształcie krzyża i w tej pozycji wynosi go ze sceny wesoły korowód harcerzy śpiewających "stokrotka rosła polna". Ubaw po pachy!


Przykładów chamstwa, drwiny z Polaków, ich wiary, historii, poczucia godności dostarczają codzienne programy pseudosatyryków nadawane w mediach prywatnych. One także powinny być monitorowane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji pod kątem "interesów odbiorców", a ich "otwarty i pluralistyczny charakter", o czym mówi ustawa, nie może się sprowadzać do nieustannego szydzenia z tych Polaków, którzy są przywiązani do polskich tradycji katolickich i konserwatywnego obrazu świata. Nie reagując na takie "występy", Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zapala kolejne zielone światło dla pseudokultury w mediach elektronicznych.

Skąd zatem takie nagłe zainteresowanie Radiem Maryja? Skąd u szefa KRRiT tyle determinacji, by stwierdzić: "Nie zawahamy się podjąć kroków wobec Radia Maryja", co brzmi jak poważna groźba odebrania temu Radiu koncesji. Czy są jakieś podstawy, by tak sądzić? Otóż nie ma ich i nigdy nie było. Radio nie narusza koncesji nadawcy społecznego i wie o tym każdy słuchający go i znający przepisy rządzące rynkiem mediów. Jest za to wroga tej rozgłośni atmosfera, którą prezes Jan Dworak podtrzymuje swoimi wypowiedziami. W ten sposób wspiera główną linię programową "Gazety Wyborczej" od lat prowadzącej wojnę z tym polskim i katolickim Radiem. Wypowiedzi te są też na rękę innym członkom KRRiT o lewicowych korzeniach.


Prezydent Bronisław Komorowski swoją wypowiedzią dla "GW" wywołał nierozwiązany do dziś konflikt o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Jan Dworak - wybrany do KRRiT przez tegoż prezydenta - wydaje się podążać tą samą drogą konfliktów. A może by tak posłuchał Radia Maryja, trochę się wyciszył, pomyślał, przypomniał sobie, że kiedyś w opozycji walczył o wolność słowa.


Wojciech Reszczyński

Autor jest komentatorem Programu III Polskiego Radia.

 

 

 

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości