polskaiswiat polskaiswiat
288
BLOG

Z pamiętnika Donalda "Cudotwórcy"

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 1

http://www.tuskwatch.pl/wp-content/fgallery/platforma-oszustow/trudna_mi%C5%82osc.jpg

 

 

Czwartek, 23.09.2010 r.


Jean-Vincent, czyli nasz "Jacek" z Ministerstwa Finansów, przez długi czas trzymał ekonomistów twardą ręką. Jak tylko któryś z nich bąknął w telewizji, że możemy mieć deficyt finansów publicznych wyższy niż 50 miliardów, to zaraz "Jacek" wzywał go do swojego gabinetu i tam nakrzyczał na niego jak na jakiegoś uczniaka. Przestraszeni eksperci milczeli. Niestety, ostatnio kilku z nich jednocześnie ogłosiło, że deficyt przekroczy 100 miliardów. Myślałem, że "Jacek" tego nie wytrzyma. A on spokojnie powiedział mediom: "Tak, wszyscy wiedzą, że deficyt sektora finansów publicznych w 2010 będzie trochę ponad 100 mld złotych". Dziennikarze aż zaniemówili...

Piątek, 24.09.2010 r.


W partii wszystko układa się idealnie. Grzesiek zgodził się na moje propozycje zmian w zarządzie i nie robi żadnych problemów. W wywiadach opowiada nawet, że świetnie nam się razem współpracuje, bo zbudowaliśmy wspólne spojrzenie na Platformę i na zespół, który będzie nią zarządzał... Problem mamy za to z Januszem z Lublina. Ciągle nie może się zdecydować, czy nie założyć swojej partii. Powiedziałem mu: "Chłopie, zdecyduj się, bo w przeciągu stoisz!". A on tylko w kółko powtarza, że popiera go 10 milionów wyborców. Musimy znaleźć kogoś na jego miejsce.

Sobota, 25.09.2010 r.


Partyjna konwencja zakończyła się wielkim sukcesem. Było bardzo wesoło. Wszyscy robili sobie pamiątkowe zdjęcia. Czarek z Ministerstwa Infrastruktury rozbawił nas swoim zawołaniem: "Buduje się!". "Jacek" przeczytał całkiem nowe liczby i udowodnił, że sytuacja w gospodarce jest imponująca. Rocznie płacimy 35 miliardów odsetek od naszego długu i dajemy sobie z tym radę! Mamy bardzo dobrą sytuację, bo nawet nie mamy z kim przegrać. Opozycja to pesymizm i strach. A my? Niczego się nie boimy! Ciągle mamy od kogo pożyczać, a na tych kredytach kolejne 4 lata powinniśmy jakoś przetrwać.

Niedziela, 26.09.2010 r.


Wygląda na to, że nikt nie wierzy Ewie z Ministerstwa Zdrowia. Tak wzruszająco opowiadała o swojej wizycie na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem, mówiła, jak starannie przekopywała teren do głębokości ponad jednego metra i... wszystko na nic. Dziennikarze uparcie wracają do tematu. Nawet nasi prokuratorzy mówią, że trzeba poprosić Rosjan, żeby pozwolili na posprzątanie terenu po katastrofie, bo ciągle pełno tam jest szczątków rozbitego samolotu. Jak było z tym przekopywaniem terenu i przesiewaniem ziemi przez Ewę? Sam nie wiem... Może zbyt głęboko kopała...?

Poniedziałek, 27.09.2010 r.


Chłopaki od pijaru poszli na całość... Na wywiad z Tomkiem, jednym z zaprzyjaźnionych dziennikarzy, przygotowali mi obietnicę, że po trzech latach rządów rozpoczniemy walkę z zadłużaniem państwa! "Właśnie tej jesieni zaproponujemy ustawy, które zablokują trwałe zadłużanie się państwa polskiego". Tomek prawie zemdlał, kiedy to powiedziałem. Musiałem go pocieszyć, że na razie nie będę ciął wydatków ani zabierał przywilejów dziennikarzom. Może nie przejdę do historii jako geniusz i najwybitniejszy przywódca Unii, ale wszyscy będą pamiętali, że jest ze mnie w porządku gość...

Wtorek, 28.09.2010 r.


No i chyba mamy w końcu następcę Janusza! Nasz Andrzej najpierw zrobił wielkie zamieszanie w mediach. Mówił, że wokół mnie pełno jest lizusów, karierowiczów i różnych złych ludzi! Dziennikarze już pewnie myśleli, że teraz tak jak Janusz będzie chciał odejść z naszej partii... a tu niespodzianka! "Premier jest Mojżeszem, który przeprowadza nasz lud ku zielonej wyspie" - przekonywał ich Andrzej. Bardzo mi się to spodobało. No może z wyjątkiem tego Mojżesza. Za 4 lata dostanę jakąś posadę w Unii... Nie mam zamiaru jeszcze przez 40 lat szukać gospodarczego cudu!

Środa, 29.09.2010 r.


Dzwoniła Angela. Śmiała się z medialnych relacji z Polski i żartem pytała mnie, czy to wszystko znaczy, że naprawdę rezygnuję z kariery w europejskich instytucjach. Rozmawiała z komisarzami z Brukseli. Wszystko jest załatwione. Nie dostaniemy dofinansowania do budowy gazoportu w Świnoujściu, a poza tym możemy sobie obliczać zadłużenie finansów publicznych, tak jak nam się to będzie podobało. Teraz nie musimy się przejmować żadnymi konstytucyjnymi ograniczeniami! A dzisiaj jacyś demonstranci domagali się, żebym nie zmniejszał wydatków. No to nie będę zmniejszał! By żyło się lepiej. Nam wszystkim.

 

 

 

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości