Najpierw "tak się składało", że w mediach niemal wszystkich tytułowano profesorami - nawet tych, którzy nimi nie byli. Przy tym pomijano profesora Lecha Kaczyńskiego. Teraz mediom co innego się "akurat składa". A akurat tak się "złożyło", że notorycznie mówi się, iż pod Smoleńskiem rozbił się samolot prezydencki! Ma się rozumieć, że w pewnych kręgach to jest jedyna słuszna interpretacja. Oni tam przecież doskonale wiedzą, że prezydent miał własny samolot. A w ogóle to nie chciał się nim z nikim dzielić i perfidnie prowokował przez to konflikty z zawsze "budującym zgodę" Donaldem Tuskiem. No, ale... czy aby nie było odwrotnie? To może wytłumaczymy w końcu także dziennikarzom polskiego publicznego radia, że samolot był rządowy. Przypomnimy im także, że to rząd "łaskawie" użyczał go głowie państwa. Dlaczego więc mówi się o "samolocie prezydenckim" - i to nawet w Polskim Radiu?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)