polskaiswiat polskaiswiat
569
BLOG

Rosjanie zabezpieczyli dokumenty... pleśnią

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Nasz Dziennik informuje!   Czwartek, 18 listopada, Nr 269 (3895)

 

Instrukcje, dokumentacja techniczna oraz inne papiery, jakie znajdowały się na pokładzie Tu-154 M, a które zostały nam z powrotem przekazane przez Rosję, uległy znacznemu uszkodzeniu. Tamtejsze służby nie zadbały o właściwe ich zabezpieczenie - wilgoć, błoto, paliwo lotnicze, a w efekcie powstała pleśń zrobiły swoje - wynika z informacji, do których dotarł "Nasz Dziennik". Dokumenty znalezione w szczątkach polskiego tupolewa są obecnie w dyspozycji polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy Tu-154M, której szefuje Jerzy Miller. Trafią one do prokuratury wojskowej dopiero po zakończeniu prac komisji i wydaniu przez nią raportu. Prokuratura oficjalnie nie była w stanie powiedzieć, w jakim stanie dokumenty te się znajdują ani czego konkretnie dotyczą. Informacji na ten temat nie udziela też Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, któremu podlega polska komisja - pracuje ona w trybie tajnym. - Nie udzielamy żadnych informacji - zbywa Małgorzata Woźniak, rzecznik resortu. "Nasz Dziennik" ustalił jednak, że materiały przekazane przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy stronie polskiej za pośrednictwem akredytowanego Edmunda Klicha w dziewięciu kartonowych pudłach, głównie dokumentacja techniczna oraz instrukcje, jakie znajdowały się na pokładzie Tu-154M, nie były należycie zabezpieczone i uległy znacznemu zniszczeniu wskutek oddziaływania paliwa lotniczego, wilgoci i pleśni. Mało tego. Dokumenty nie były w ogóle oczyszczone ani osuszone. - Z tego wynika, że materiał ten był źle przechowywany i źle zabezpieczony - ocenia Bogdan Święczkowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dokumenty takie jak paszporty techniczne, tzw. zajawki, dokumentacja lotnicza, certyfikaty niektórych urządzeń, karta wyważenia, lista kontrolna załogi oraz instrukcja użytkowania w locie znajdują się w stosunkowo dobrym stanie (prawdopodobnie zostały oczyszczone i osuszone). Jak podkreśla Święczkowski, każdy przedmiot znaleziony na miejscu katastrofy powinien zostać we właściwy sposób zabezpieczony, czyli umieszczony w worku papierowym, foliowym lub szklanym naczyniu.Ignacy Goliński, były członek Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (PKBWL), zauważa, że wszystkie dokumenty, jakie znajdowały się na pokładzie samolotu, który uległ katastrofie, powinna zabezpieczyć i zabrać komisja. Materiału nie należy oczyszczać z jakichkolwiek zabrudzeń - powinien on zostać natychmiast skierowany do badań fizykochemicznych w celu odszukania na przykład mikrocząsteczek środków biologicznych, chemicznych lub materiałów wybuchowych. Często bywa tak, że - jak zauważa Święczkowski - w toku tych badań przedmioty te ulegają dodatkowemu uszkodzeniu lub całkowitemu zniszczeniu. Ma to miejsce na przykład podczas badania z zastosowaniem odczynników chemicznych czy biologicznych. Dlatego, dodaje Goliński, zadaniem komisji jest, by wcześniej zrobić kopie badanych dokumentów. Badaniom poddaje się zawsze cały materiał dowodowy. Potem powinien on być przechowywany w warunkach zapobiegających dalszej destrukcji, tak by nie wilgotniał, nie gnił. Jeżeli po zbadaniu materiał dowodowy okaże się istotny dla śledczych, pozostaje on w ich dyspozycji do końca postępowania sądowego. W innym przypadku podlega zwróceniu rodzinie. Jeżeli nie wiadomo, komu go zwrócić, oddaje się go do depozytu sądowego.

 

Anna Ambroziak

 

 

 

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości