Nie sprawdziły się tradycyjnie czarne dla Prawa i Sprawiedliwości przedwyborcze wróżby, że polegnie w starciu z Platformą Obywatelską 50 proc. do 20 procent. Według sondażowych wyników wyborów do sejmików wojewódzkich obie największe partie poprawiły swój wynik. W oczy bije jednak wyraźny regres Platformy Obywatelskiej, która w porównaniu ze swoimi wynikami w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a także krajowego zanotowała bardzo wyraźny spadek poparcia.

Sondażowe wyniki wyborów samorządowych, podane przez TVP, wskazują, że w wyborach do sejmików wojewódzkich Platforma Obywatelska otrzymała 33,8 proc. poparcia, PiS - 27 proc., SLD - 15,8 proc., a PSL - 13,1 procent. Sondaże te wskazują, że dwie największe partie umocniły swoją pozycję w stosunku do wyborów samorządowych sprzed czterech lat. Wtedy PO uzyskała 27 proc., PiS - 25 proc., Lewica i Demokraci - 14,2 proc., a PSL - 13,2 procent. Interesująco wypada porównanie tych sondaży z wynikami, jakie największe partie uzyskały w wyborach do Sejmu przed trzema laty, a także - przed rokiem - w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Można zauważyć wyraźny regres Platformy Obywatelskiej. Jeszcze trochę ponad rok temu w wyborach do Parlamentu Europejskiego Platforma mogła cieszyć się wysokim poparciem - prawie 44,5 procent. PiS uzyskało wtedy 27,4 proc., a więc podobnie jak - według sondażu - we wczorajszych wyborach. Ponad 40 proc. PO miała również w ostatnich wyborach do Sejmu. Z Prawem i Sprawiedliwością wygrała przed trzema laty 41,5 proc. do 32 procent.
Kampania samorządowa była bardzo pracowita nie tylko dla kandydatów do samorządów, lecz także dla polityków z pierwszych stron gazet, którzy w ciągu ostatnich tygodni ze wsparciem dla swoich kandydatów przybyli niemal do każdego zakątka kraju.
Wszyscy politycy podkreślali wczoraj wielką wagę wyborów samorządowych. Faktycznie jeszcze się one nie zakończyły. W wielu miejscach gospodarzy miast, gmin i wsi wybierzemy bowiem w drugiej turze wyborów, za dwa tygodnie.
Premier Donald Tusk głosował wczoraj w Sopocie. O reelekcję w wyborach na prezydenta tego miasta ubiegał się tam Jacek Karnowski, który opuścił Platformę po tym, gdy prokuratura postawiła mu zarzuty związane z korupcją. Tusk oficjalnie sam się od niego odciął i odciął poparcie Platformy. Nie przeszkodziło to jednak, by politycy Platformy z osobna udzielali poparcia Karnowskiemu. W kampanię kandydata z zarzutami zaangażowany był m.in. Sławomir Nowak, szef pomorskiej PO, a zarazem minister w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego i jeden z dotychczas najbliższych współpracowników premiera.
Tusk podkreślał, że w wyborach warto głosować, a zwłaszcza w tych samorządowych. - Czasami, kiedy ludzie - ja to rozumiem - pomstują na polityków, pomstują na to, że nie mają zbyt wiele do powiedzenia, to rzeczywiście raz na jakiś czas, nie tak rzadko, wtedy, kiedy są wybory, mogą pokazać, kto tu naprawdę rządzi. I choćby dla takiej satysfakcji warto pójść głosować - stwierdził premier. Tusk podkreślał, że każda nietrafna decyzja burmistrza, prezydenta czy marszałka województwa może skutkować stratą pieniędzy dla miasta, regionu lub gminy. - To później widać z miesiąca na miesiąc, po jakości życia w danej wspólnocie. Więc tu jest osobisty interes każdego z nas, żeby dobrze wybrać, bo przecież codziennie od rana do wieczora w tym swoim miejscu na ziemi żyjemy i warto o nie zadbać choćby w taki sposób - dodał.
Wagę wyborów samorządowych podkreślał także prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. - Wybieramy władzę, która w Polsce jest silna. W Polsce samorządy wydają ponad połowę środków publicznych. Można powiedzieć, że ponad połowa władzy jest w rękach samorządów. To jest pewien skrót myślowy, ale oddający w dużej mierze rzeczywistość - stwierdził Kaczyński. Prezes PiS ocenił, że wynik wczorajszych wyborów samorządowych jest pewnym znakiem. - Bo w Polsce jest kilka istotnych sporów. Jest spór o to, czy ma być zrównoważony rozwój, czy koncepcja lokomotyw: polaryzacyjno-dyfuzyjna, którą prezentuje obecny rząd, czyli koncentracja bogactwa w kilku metropoliach w Polsce - mówił Kaczyński. Zaznaczył także spór o kwestię prywatyzacji oraz rolę religii w życiu publicznym.
Szef SLD Grzegorz Napieralski podkreślał, iż wybory samorządowe mają wpływ na nasze codzienne sprawy. - Często chyba nie mamy świadomości, że większość spraw załatwiamy w urzędzie gminy, w urzędzie miasta i że tutaj, na miejscu, te nasze problemy muszą być rozwiązane - mówił Napieralski. Przypomniał, że osoby, które wybierzemy, przez następne 4 lata będą mieć wpływ na to, czy ulica będzie bezpieczna i oświetlona, czy w drodze nie będzie dziur, czy będą nowe przedszkola i nowe szkoły.
Wicepremier Waldemar Pawlak przekonywał, że jest bardzo ważne, żebyśmy wybrali dobrych gospodarzy naszej lokalnej społeczności. - Samorząd to najbardziej konkretny wymiar władzy publicznej - mówił szef PSL. Zaznaczając, że to radni, wójtowie i burmistrzowie zajmują się sprawami najważniejszymi dla lokalnych społeczności.
Według Państwowej Komisji Wyborczej, ostateczne wyniki wyborów samorządowych powinniśmy poznać we wtorek, a najpóźniej w środę. W wielu miejscowościach na pewno nie zostaną rozstrzygnięte bezpośrednie wybory na prezydenta, wójta lub burmistrza. Jeśli żaden z tych kandydatów nie uzyska ponad 50 proc. głosów, dwóch najlepszych spotka się w wyborczej dogrywce. Drugą turę wyborów zaplanowano za dwa tygodnie, 5 grudnia.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)