polskaiswiat polskaiswiat
455
BLOG

Z pamiętnika Donalda "Cudotwórcy"

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Czwartek, 17.02.2011 r.

Od trzech lat 24 godziny na dobę budujemy przyjazne państwo... I co z tego mamy? Wyniki w sondażach ciągle się pogarszają! W końcu musiałem powiedzieć: "Stop!". Ofensywa legislacyjna przed wyborami nie ma sensu. Poleciłem wszystkim ministrom, żeby zrezygnowali z przygotowywania coraz to nowych ustaw i skoncentrowali się na tym, co jest najważniejsze. Wszystkie ręce na pokład! Nie możemy liczyć tylko na chłopaków od pijaru! Każdy z nas powinien się zastanowić, jak by tu można ocieplić obraz medialny partii i rządu. No i musimy mówić jednym głosem! A jak się komuś coś nie podoba, to może startować w wyborach do Senatu.

Piątek, 18.02.2011 r.


Przez naszą pogoń za oszczędnościami mamy małe nieporozumienie. Dzięki rezygnacji z budowy dróg Czaruś z Ministerstwa Infrastruktury zaoszczędził 16 miliardów złotych. Opowiadał mediom, jak to całą wielką pakę z pieniędzmi przekazał ministrowi finansów. Jean-Vincent, czyli nasz "Jacek", bardzo się zdziwił i stwierdził, że... żadnej paczki nie dostał! Gdzie są te pieniądze? Podejrzenie padło na Radka. Radek przyznał się... Wziął trochę pieniędzy, żeby kupić sobie taki fajny komiks o przeklinającym pianiście Chopinie! Wszystko by się zgadzało, gdyby nie to, że komiks kosztował tylko 30 tysięcy euro. Poszukiwaniem reszty pieniędzy zajęła się już Julia...

Sobota, 19.02.2011 r.


Raz w górę, dwa razy w dół... Denerwuje mnie ta ciągła huśtawka w sondażach. Czaruś z Ministerstwa Infrastruktury mówi, że teraz, jak już idzie wiosna, wszystko powinno pójść dobrze. Miną mrozy, śnieg nie będzie już leżał na torowiskach, wprowadzimy nowy rozkład jazdy pociągów i ludzie zaczną nas popierać jak kiedyś. Tyle że na razie znów się oziębiło! Czaruś mówi, że on w sprawie mrozów nie chce nikogo oskarżać, bo zimą może być zimno. Tylko czemu aż tak? Ostatnio przypadkiem był w pokoju sejmowym zajmowanym przez Grzesia. Zastanowiło go jedno... Dlaczego Grześ nie zamyka lodówki?

Niedziela, 20.02.2011 r.


Zadzwoniła Angela. Polska może na nią liczyć! Razem z Nicolasem z Paryża zastanawiała się, jak mogliby wspólnie nam pomóc. Nie mogą zrezygnować z pobierania opłat za emisję CO2. Nicolas obiecuje za to, że jak tylko zbierzemy pieniądze na inwestycje, to Francuzi wybudują nam tyle elektrowni atomowych, ile będziemy chcieli, a wtedy wszystkie węglowe będziemy mogli pozamykać! To byłby dopiero zysk! Żadnych opłat za emisję! Angela obiecała mi też pomoc w kampanii wyborczej. Niemieccy dziennikarze mają teraz pisać o naszym "cudzie gospodarczym" i nazywać Polskę regionalnym mocarstwem! Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...

Poniedziałek, 21.02.2011 r.


Poszedłem z Grzesiem do kina. Koniecznie chciał obejrzeć "Shreka", więc żeby mu pokazać, kto tu rządzi, wybrałem "Czarny czwartek". Powinno być dobrze... Po filmie gadaliśmy przez kilka godzin. W końcu, w najważniejszych dla kraju sprawach, dogadaliśmy się! Powiedziałem mu, żeby na razie nie liczył na to, że zajmie moje stanowisko. Za to jak już dostanę jakieś stanowisko w Komisji Europejskiej, to wtedy będzie miał wolną rękę. Umówiliśmy się, że Grześ zamknie sejmową lodówkę i gdy tylko miną mrozy, a pociągi zaczną jeździć zgodnie z nowym rozkładem jazdy, zaraz bierzemy piłkę i spotykamy się na boisku. Znowu w jednej drużynie!

Wtorek, 22.02.2011 r.


Nie myślałem, że jest aż tak źle... Grzegorz wyprzedził mnie w sondażu badającym zaufanie do polityków! Nie nasz Grzegorz, tylko ten z lewicy, ale to chyba niewiele lepiej. Na dodatek Bronek ma już wynik lepszy niż mój o 20 punktów procentowych! Ktoś na jego korzyść przestawił wajchę. Zalicza jedną gafę za drugą, a z sondaży wynika, że wszyscy i tak go lubią. W swojej kancelarii zatrudnił starych kumpli z Unii Wolności i teraz wszystkie medialne autorytety tym bardziej go chwalą. Jolka, żona Olka, byłego prezydenta z lewicy, zaoferowała mu nawet pomoc w nauce dobrych manier! Trudno byłoby poradzić sobie z takimi sojusznikami...

Środa, 23.02.2011 r.


Zobowiązaliśmy się do obniżenia deficytu, a wyszedł nam całkiem spory wzrost. "Jacek" wcale się tym nie martwi. Unijni komisarze oficjalnie muszą od nas żądać jakiegoś planu oszczędnościowego, ale rozumieją naszą sytuację. Na razie możemy dalej zwiększać wydatki, a o oszczędnościach pomyślimy już po wyborach. A gdyby Komisja Europejska chciała zupełnie nowego planu? Wtedy wyślemy im wszystko, czego tylko będą chcieli! Co nam szkodzi, jeśli jeszcze trochę poopowiadamy, że jesteśmy na kursie i ścieżce zejścia z deficytem finansów publicznych do poziomu poniżej 3 proc. PKB już na koniec 2012 roku?

 

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości