polskaiswiat polskaiswiat
597
BLOG

PJN knebluje redemptorystów

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 14

http://www.naszdziennik.pl/gfx/ndredakcja.gif      Wielki Piątek, 22 kwietnia 2011, Nr 94 (4025)

 


Lex Libicki, czyli jak nałożyć kaganiec na wolne media

PJN knebluje redemptorystów


Po świętach PJN ma złożyć w Sejmie projekt ustawy zmieniającej status nadawcy społecznego. Zmiany mają oczywiście uderzać w Radio Maryja jako jedyną niekontrolowaną przez establishment polityczny rozgłośnię w Polsce. Zdaniem partii Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Radio Maryja poświęca zbyt dużo miejsca kwestii katastrofy smoleńskiej. W rozmowie z TVN 24 posłanka wyjaśniła, na czym mają polegać proponowane zmiany: w czasie kampanii wyborczej radio powinno udzielać głosu wszystkim partiom politycznym.

W środę w TVN 24 szefowa PJN Joanna Kluzik-Rostkowska stwierdziła, że Radio Maryja to radio, które "pod płaszczykiem wiary, nadziei i miłości uprawia bardzo twardą, jednostronną politykę". - Czas z tym skończyć, dlatego PJN chce zmusić rozgłośnię redemptorystów do politycznego obiektywizmu - atakowała liderka PJN. Partii, co warto wielokrotnie powtarzać, wylansowanej w stacji TVN 24 i tylko dzięki jej przekazom istniejącej w sferze publicznej. Powtórzyła więc to samo, co w swoim wpisie na blogu napisał poseł tego ugrupowania Jan Filip Libicki, odgrażając się, że "tę sprawę trzeba wreszcie uporządkować i my - jako PJN - mamy odwagę to zrobić. Większą niż Episkopat. Większą niż Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Większą niż Platforma Obywatelska i większą niż Jarosław Gowin".
Na najbliższym posiedzeniu Sejmu PJN ma złożyć projekt nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji dotyczący zmiany statusu nadawcy społecznego. - Projekt ten zgłosimy i będziemy równolegle prowadzić rozmowy na temat zagwarantowania mu większości parlamentarnej - tłumaczy Libicki. Najgorsze jest to, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie przeforsowany. Przed wyborami i w momencie gdy rosyjska narracja o przyczynach katastrofy smoleńskiej z dnia na dzień sypie się na oczach opinii publicznej, obnażając skandaliczną rolę rządu, Platformy i najważniejszych mediów w tej sprawie.
- Jeśli taki projekt będzie złożony, to, niestety, ma szanse przejścia, ponieważ wpisuje się w konkretny interes polityczny rządzącej ekipy - uważa Artur Górski z PiS. Według niego, nagonka na Radio Maryja świadczy o tym, że rządzący boją się, że Prawo i Sprawiedliwość może wygrać wybory. - Interes polityczny będzie ważniejszy niż zasada wolności mediów i wolności słowa, o którym często głośno się mówi - podkreśla poseł. W przygotowanej w pośpiechu ustawie ma się znaleźć zapis zobowiązujący nadawców społecznych do takiego traktowania podmiotów politycznych, jak to ma obecnie miejsce w mediach publicznych. Na razie nikt go nie widział. - Jest dopracowywany - odpowiada poseł Libicki. Wiadomo jednak tyle, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji mogłaby na podstawie nowelizacji kontrolować parytety w programach politycznych rozgłośni społecznych i ewentualnie karać tych nadawców, którzy nie podporządkują się zapisom nowelizacji. Posłowi Libickiemu nie podoba się "zakres zaangażowania mediów toruńskich w kwestie smoleńskie", ma on jednocześnie wskazywać "na ich programowe podporządkowanie PiS-owi". Zarzut ten poseł PJN podpiera - w jego ocenie - niedostatecznym zaangażowaniem Radia Maryja z inicjatywę konstytucyjną Marka Jurka w 2007 roku, poparciem dla ustawy w sprawie zapłodnienia pozaustrojowego i słabym wsparciem dla akcji zbierania podpisów pod projektem całkowitego zakazu aborcji, jaka odbyła się w ostatnich tygodniach. Jednak w rozmowie z TVN 24 Kluzik-Rostkowska sprawę postawiła jasno, podkreślając, że skoro Radio Maryja jest nadawcą religijno-społecznym, to na czas kampanii wyborczej powinno być medium dającym głos różnym ugrupowaniom.
Jakie kryteria miałyby towarzyszyć doborowi rozmówców? - Jeżeli tematem danej audycji będzie katastrofa smoleńska i są zapraszani przedstawiciele tylko jednej partii, to należy wprowadzić taki przepis, który stwierdzi, że jeśli radio porusza tematy polityczne, to mają być również zaproszeni przedstawiciele każdej innej partii - tłumaczy poseł Libicki, powołując się na przykład programu "Forum" w TVP czy rozgłośni publicznych w Polskim Radiu. Problem jednak w tym, że w TVP emitowanych jest bardzo wiele programów publicystycznych, w których nikt nie gwarantuje absolutnej równowagi poglądów, a ich prowadzący prezentują je w taki sposób, jaki im odpowiada. I nie ponoszą z tego tytułu konsekwencji. - Nie dotyczy to tematyki takiej, jak np. w dziedzinie bioetycznej, bo po to, by prezentować jednoznaczne stanowisko zgodne z nauczaniem Kościoła, taka koncesja została nadawcy społecznemu udzielona - uważa inicjator zmian w ustawie o KRRiT. Wyłącza jednak z tego kwestię mówienia np. o sprawie katastrofy smoleńskiej. - To jest problem dla rozgłośni katolickiej?! - pyta. - Radio jest medium prywatnym, a nie publicznym i nie można oczekiwać, by w sprawach publicznych wszystkich traktować tak samo - podkreśla poseł Artur Górski. W jego ocenie, media katolickie mają tak wielu wrogów, że ci, którzy je dziś atakują, powinni się mocno zastanowić. - Szczególnie ci, którzy odwołują się do wartości katolickich, do walki z Kościołem i stają się pożytecznymi idiotami - podkreśla Górski, jednoznacznie kierując swoje słowa do posła Jana F. Libickiego od lat związanego z nurtem konserwatywnym w polskiej polityce. Tymczasem zdaniem Libickiego, to Jarosław Kaczyński "steruje przekazem największych mediów katolickich". Według niego, Janusz Kurtyka miał przekazać Jarosławowi Kaczyńskiemu informacje na temat "osób z kierownictwa Radia Maryja". - Nie wiem. Są posłowie, którzy o tym mówili, ale są to tylko domysły, których podstaw nie znam - tłumaczy. Na pytanie, dlaczego taką insynuacją podpiera swój atak na Radio Maryja, odpowiada: - Nie mam nic więcej do dodania, poza tym, co napisałem w blogu - ucina Libicki.
Nie przeszkadza mu to jednak tworzyć jednej partii z feministką, której poglądy m.in. na temat zabijania dzieci nienarodzonych są bliskie lewicy. - Mamy z Joanną Kluzik-Rostkowską w tej sprawie rozbieżne poglądy. Takie same, kiedy była ona moją koleżanką z PiS. Dziś w PJN mamy taką zasadę, że jeśli dojdzie do głosowania w sprawach sumienia, to każdy będzie głosował wedle uznania - tłumaczy Libicki. Według niego, dziś w PiS ta sama zasada również obowiązuje, ale jest łamana, co pokazał przykład Marka Jurka i jego inicjatywy wzmocnienia ustawy o ochronie życia wpisaniem tej zasady do Konstytucji.

Maciej Walaszczyk

 

Zobacz także .:    ojczyznamoja.salon24.pl/299645,pjn-grozi-radiu-maryja

 

 

 

 






 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości