Cały Gdańsk szuka zaginionego oryginału.Podpowiadam kierunek poszukiwań
W związku z wyborem Basila Kerskiego na stanowisko dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności Lech Wałęsa poczuł się głeboko urażony i porzucił, jak sam mówi, nieodwołalnie i na zawsze Centrum Solidarności. Porzucił, ponieważ jego protegowany Bogdan Lis nie został dyrektorem. Zamiast niego wspomniany wcześniej berliński Irakijczyk, albo irakijski berlińczyk bez polskiego obywatelstwa - prawda, że proste? Proste i jasne jak, nie przymierzając, złote myśli i przemówienia przewodniczącego Wałęsy.
Okrutna prawda jest zaś taka, że Bogdan Lis nie spełniał wymogów formalnych(brak wyższego wykształcenia), co pan Lech Wałęsa - konserwator wózków akumulatorowych, udający elektryka - powinien zrozumieć.
Ale to nie jest największe zmartwienie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i rady Europejskiego Centrum Solidarności. Tuż przed zaplanowaną na 14 maja fetą z udziałem 1000 gości z premierem i prezydentem, zaginął oryginalny akt erekcyjny z 2005 roku, który sygnowało 22 premierów oraz wspomniany już Lech Wałęsa, a nawet sam Manuel Barroso.
Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania nie przyniosły, dotąd, żadnego rezaltatu a rzecznik prasowy Pawlak uspokaja : mamy kopię.
Ponieważ 14 maja zaplanowano uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod nowy, okazały gmach Euroepejskiego Centrum Solidarności, z udziałem tysiąca znamienitych gości, szykuje się, która to już, wielka kompromitacja.
Jako szczerze zatroskany, były już ,,solidaruch", i aktualny obywatel tego kraju, pragnę wskazać trop poszukiwań, zupełnie zlekceważony przez gdańskich włodarzy.
Około 6 – 7 czerwca 1992 r. za zgodą ministra Andrzeja Milczanowskiego Wałęsie udostępniono zgromadzoną na jego temat dokumentację. Prezydent oglądał ją w gabinecie szefa kontrwywiadu UOP płk. Konstantego Miodowicza. W lipcu lub sierpniu 1992 r. prezydent ponownie zwrócił się do Milczanowskiego o możliwość przeczytania akt, tym razem w Belwederze. Otrzymał na to zgodę. Szef Zarządu Śledczego UOP płk Wiktor Fonfara zapisał w notatce służbowej: „polecenie dostarczenia ich Prezydentowi otrzymał ówczesny Szef UOP Jerzy Konieczny oraz ja. Materiały osobiście zawieźliśmy Prezydentowi, który pokwitował ich odbiór na odwrocie protokołu zawierającego szczegółowy spis ich zawartości”.
Paczka z dokumentami dotyczącymi TW „Bolek” wróciła do MSW 22 września 1992 r. Na pierwszy rzut oka było widać, że dokumenty zostały zdekompletowane. Zniknęły najważniejsze dokumenty dotyczące sprawy: oryginał karty ewidencyjnej Lecha Wałęsy, kopie doniesienia i pokwitowań tego TW, a także inne dokumenty wskazujące, że „Bolkiem” był urzędujący prezydent. W poszczególnych tomach akt, które przywieziono z Gdańska 1 czerwca 1992 r., dokonano czystki. W miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia „Bolka”, sterczały teraz fragmenty powyrywanych kartek.
Po wygranych przez SLD wyborach 19.09.1993 roku stało się jasne, że wpływy Wałęsy zmaleją.Przerażony tą perspektywą, w dniu 28.09.1993r., dzwoni do ministra Milczanowskiego, prosząc go o pilne i natychmiastowe wypożyczenie dotyczących go, tzn. TW ,,Bolka" - dokumentów.
W notatce służbowej Milczanowski zapisał: „Zaproponowałem dostarczenie dokumentów do Belwederu około godz. 22.00, co Pan Prezydent zaakceptował. Następnie o powyższym powiadomiłem p. Ministra Jerzego Koniecznego. Przed godziną 22.00 razem z P. Ministrem Jerzym Koniecznym udaliśmy się do Belwederu, gdzie Pan Prezydent Lech Wałęsa osobiście od nas przyjął i pokwitował wypożyczenie całości wspomnianych wyżej dokumentów”.
Na „Protokole zapakowania i zdeponowania akt” sporządzonym przez Milczanowskiego i Koniecznego 25 września 1992 r. znajduje się odręczna adnotacja: „Wypożyczyłem 28.09.1993 r. L. Wałęsa”.
W lipcu 1996 roku nowy minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski zwrócił się do nowego już prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z takim oto pismem:
„Uprzejmie informuję Pana Prezydenta, iż w Urzędzie Ochrony Państwa znajduje się paczka zawierająca prawdopodobnie dokumenty dotyczące byłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy, opieczętowana z naniesioną klauzulą: »Bez zgody prezydenta RP nie otwierać«. Z uwagi na konieczność dokonania przeglądu tych materiałów, sprawdzenia ich stanu faktycznego oraz przygotowania do archiwizacji zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą o zgodę na otwarcie tej paczki w celu komisyjnego wykonania stosownych czynności”.
Po uzyskanej, od Kwaśniewskiego, zgodzie, komisja powołana przez UOP , po komisyjnym otwarciu paczki ,,zwróconej przez Wałęsę" stwierdziła co następuje:
„Do chwili obecnej nie zostały zwrócone do UOP następujące materiały przekazane Lechowi Wałęsie wymienione w protokole z dnia 5.06.1992 r.:
1) teczka nr I – zawierająca materiały dot. agenturalnej działalności Lecha Wałęsy,
2) teczka nr II – zawierająca materiały jak wyżej,
3) teczka nr III – zawierająca notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy,
4) teczka nr IV – zawierająca dokumenty rejestracyjne Lecha Wałęsy (…) teczka nr VI – zawierająca między innymi pokwitowania L. Wałęsy i odbioru wynagrodzenia za działalność agenturalną”. Wedle innego fragmentu sprawozdania komisji: „W tomach archiwalnych brak jest spisów zawartości oraz kart w ilości: w tomie II – 14 kart; w tomie III – 20 kart; w tomie IV – 99 kart; w tomie V – 17 kart; w tomie VI – 27 kart”.
W związku z tym, szef UOP płk Andrzej Kapkowski zwrócił się pisemnie do Lecha Wałęsy:

Do powyższego wykazu wykradzionych dokumentów, należy dodać mikrofilmy, tzw ,,jackety" zarekwirowane przez Gdańską Delegaturę UOP w mieszkaniu majora SB Jerzego Frączkowskiego, który zmikrofilmował ok. 1000 stron dokumentów dotyczących TW,,Bolka" to znaczy Lecha Wałęsy ale nie tylko. Na 54 ,,jacketach" wykonanych z oryginalnych dokumentów przez majora Frączkowskiego znajdują się dokumenty dotyczące wspomnianego już Bogdana Lisa.
W kwietniu 1994 r. mikrofilmy przekazano Lechowi Wałęsie. W notatce służbowej sporządzonej przez jednego z funkcjonariuszy UOP Czempiński relacjonował: „W kwiet- niu 1994 r. prezydent Wałęsa zwrócił się telefonicznie z prośbą o wgląd w dokumenty dotyczące jego osoby, a które zostały znalezione w czasie przeszukania u Jerzego Frącz- kowskiego – chodziło o 54 mikrofi lmy – tzw. jackety. O treści rozmowy poinformowałem ministra Milczanowskiego, prosząc go zarazem o decyzję w sprawie. Minister wyraził ustną zgodę na udostępnienie jacketów. Mając pozytywną decyzję, zabrałem jackety z Zarządu Śledczego od dyrektora [...]i przekazałem je prezydentowi Wałęsie, sporządzając na tą okoliczność stosowną notatkę. Nie otrzymałem od prezydenta żadnego potwierdzenia lub pokwitowania odbioru jacketów. Nie pamiętam, czy i kiedy prezydent Wałęsa zwrócił je. Słysząc w tej chwili, że jackety nie zostały zwrócone, jestem zdziwiony i nieco zaskoczony, gdyż byłem przekonany, że jackety zostały zwrócone”
28 listopada 1996 r. prokurator Prokuratury Wojewódzkiej Małgorzata Nowak wszczęła śledztwo w sprawie akt, których nie zwrócił Lech Wałęsa. Uzasadnienie wszczęcia postępowania mówiło o „przekroczeniu w latach 1992–1994 w Warszawie uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy Mini- sterstwa Spraw Wewnętrznych oraz Urzędu Ochrony Państwa, polegających na prze- kazywaniu w latach 1992–1994 prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej dokumentów tajnych specjalnego znaczenia, dotyczących jego osoby w sposób sprzeczny z przepisami o obiegu tych dokumentów, co doprowadziło do ich usunięcia z dyspozycji właściwych organów państwa, tj. o przestępstwo z art. 246 § 1 kk oraz art. 268 kk”49.
Źródła: SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii.S.Cenckiewicz P.Gontarczyk IPN 2008
Post scriptum:
Agnieszka Kublik: Czy jako prezydent prosił pan UOP o teczkę Bolka?
Lech Wałęsa: Nic takiego nie było.
Agnieszka Kublik:Nie kusiło nigdy pana by zajrzeć do swojej teczki?
Lech Wałęsa: Pani Agniesiu już pani zapytała a ja odpowiedziałem.
Agnieszka Kublik: Nie mał pan nigdy tej teczki w ręku?
Lech Wałęsa: Nie,oczywiście, że nie miałem.
Źródło .: www.kontrowersje.net/tresc/caly_gdansk_szuka_zaginionego_oryginalupodpowiadam_kierunek_poszukiwan


Komentarze
Pokaż komentarze (3)