polskaiswiat polskaiswiat
548
BLOG

Kunktatorstwo premiera męczy

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 0


Z Mieczysławem Ziętkiem, ojcem kpt. Artura Ziętka, nawigatora na Tu-154M, który zginął pod Smoleńskiem, rozmawia Marta Ziarnik



Usunięta w tajemnicy z miejsca katastrofy tablica upamiętniająca ofiary tragedii smoleńskiej znalazła wreszcie godne miejsce.


- To prawda. Wraz z małżonką bardzo się cieszymy, że kolejnego 10., czyli w dniu kolejnej, 15. już miesięcznicy od tragedii smoleńskiej, mogliśmy wraz z Rodziną Radia Maryja i rodzinami smoleńskimi być tutaj, na Jasnej Górze. Dziś też przynieśliśmy przed oblicze Jasnogórskiej Panienki tę tablicę, którą Stowarzyszenie Katyń 2010 złożyło na miejscu katastrofy polskiego samolotu rządowego, a którą Rosjanie tuż przed obchodami rocznicowymi wyrwali, by zastąpić własną, "poprawną politycznie" tablicą. Na szczęście kilka tygodni temu udało nam się tę tablicę odzyskać i sprowadzić do Polski. Wówczas narodził się też pomysł, by ten wzgardzony przez Rosjan i polskie władze znak upamiętniający naszych bliskich złożyć na ręce Ojców Paulinów. Wiemy, że tutaj ta tablica znajdzie godne miejsce i że na Jasnej Górze pamięć o tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, przetrwa. Wiemy, że przybywający przed oblicze Jasnogórskiej Panienki pielgrzymi nie zapomną o tej tragedii i jej ofiarach i że nasi bliscy będą tutaj godnie wspominani.

Część rodzin liczyła podobno, że tablica wróci jeszcze kiedyś do Smoleńska.


- Trudno jest mi ustosunkowywać się do tej kwestii. Nie wiadomo, jak to wszystko rzeczywiście się potoczy. Rodziny po to właśnie złożyły tę tablicę na miejscu katastrofy, by tam upamiętniała ich bliskich. Na to jednak nie wyraziła zgody strona rosyjska, w konspiracji przed nami zastępując ją własną płytą. I na tę tablicę strona polska w osobie obecnego prezydenta i premiera przystała. Zgodzili się na to, by pominąć tak znaczący fakt, że 96 naszych bliskich z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele udawało się na cmentarz katyński, by uczcić 70. rocznicę ludobójstwa na polskich oficerach. Nie rozumiem, jak rząd może przystawać na pomijanie tak ważnych faktów. Przecież nasi bliscy zginęli właśnie dlatego, że tę prawdę jechali rodakom i światu przypominać.

W tę listę znaków zapytania wpisują się też ostatnie rozbieżności w kwestii tego, kto - polski czy rosyjski rząd - postawi wreszcie ogrodzenie wokół miejsca katastrofy.


- W tej kwestii też jest mi ciężko się wypowiadać, ponieważ - podobnie jak kilka innych rodzin - uważam, że mamy tutaj do czynienia z jakimś drugim dnem sprawy. Pamiętam bowiem, jak jeszcze na początku mówiło się, że Rosjanie postawią tam ogrodzenie i od razu cerkiew. Przecież gdy w Katyniu był premier Donald Tusk, poświęcono już kamień węgielny pod tę cerkiew. A to rozmija się z naszymi celami, ponieważ my nie należymy do cerkwi i nie należeli do niej nasi bliscy, którzy tam zginęli. Jesteśmy katolikami i należymy do Kościoła katolickiego. Wracając do pani pytania, o ogrodzeniu co jakiś czas się wspomina, ale poza obietnicami nic w tym kierunku się nie robi. Tymczasem przez tyle miesięcy wrak tupolewa leżał i niszczał, choć był najważniejszym dowodem dla wyjaśnienia przyczyn tej katastrofy. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że to nie są jedyne dotykające nas problemy. Do tej pory przecież nie mamy ani aktów zgonu, ani też dokumentów z sekcji zwłok naszych bliskich. Pan premier poprzestaje jedynie na ciągłych obietnicach, które niestety wcale nie są spełniane.

Nie znamy wciąż daty publikacji raportu Millera, termin jest przesuwany...


- To naprawdę bardzo niepokojące. Co mnie bowiem obchodzi tłumaczenie na język angielski czy rosyjski? Ja jestem Polakiem, również pozostałe rodziny i pan Miller, który ten raport przygotowuje. Rodziny chcą tę księgę przeczytać w języku polskim. Chcemy wreszcie wiedzieć, na czym stoimy, bo przez te 15 miesięcy ciągle jesteśmy zwodzeni. Chciałbym w końcu dowiedzieć się, dlaczego mój Syn musiał tam zginąć. Dlaczego to pan premier i prezydent decydują, czy i kiedy - jeśli w ogóle - będziemy mogli poznać prawdę?! Powiedzmy sobie wreszcie szczerze - dość już tych zagrywek taktycznych dla rozgrywania własnych spraw. Osobiście, niestety, nie liczę już na to, że ten raport zostanie upubliczniony przed październikowymi wyborami. Jest on specjalnie trzymany w ukryciu, żeby przed wyborami nie bulwersować opinii publicznej. To jest standardowe zagranie taktyczne, zagranie polityczne, tak dobrze nam z ostatnich miesięcy znane.

Podobno do raportu konieczny jest jeszcze jeden protokół.


- Tylko kiedy ten rzekomy protokół będzie? Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby później okazało się, że po tym protokole potrzebny był jakiś kolejny. Pytam, ile tych protokołów i umów ze stroną rosyjską jeszcze potrzeba do tego, żeby przedstawić nam ten raport? Co tak naprawdę Rosjanom do tego? To ma być nasz raport.

Jak Pan odbiera fakt, że po 15 miesiącach od katastrofy nadal nie ma decyzji w sprawie pomnika upamiętniającego jej ofiary?


- To jest nie do pomyślenia. Przecież gdy w Radomiu rozbił się samolot białoruski, to my - jako Polska - udzieliliśmy Białorusi wszelkiej niezbędnej pomocy. Zrobiliśmy, co w naszej mocy, by odpowiednio zabezpieczyć miejsce katastrofy i udzielić odpowiedzi na wszelkie pytania. Przypomnę, że w tej katastrofie zginęło dwóch białoruskich pilotów. I w Radomiu stoi pomnik ku ich pamięci. Dlaczego więc Rosjanie nie postąpili podobnie i nie postawili w Smoleńsku pomnika upamiętniającego tragiczną śmierć polskiej delegacji? Mało tego, całkowicie niezrozumiała jest postawa rządu, który sam nie tylko nie wyszedł z taką inicjatywą, ale blokuje jeszcze wszelkie pomysły wysuwane przez rodziny smoleńskie. Także ja pytam, dlaczego nasz rząd nie chce pomnika ani w Smoleńsku, ani w Polsce?
I na zakończenie chciałbym zauważyć, że my - rodziny, przybyliśmy na XIX Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę nie tylko złożyć jako wotum tablicę upamiętniającą naszych bliskich, ale także po to, by zawierzyć Matce Przenajświętszej te wszystkie problemy, z którymi borykamy się od 15 miesięcy. Sami nie jesteśmy w stanie nic zrobić, dlatego uciekamy się pod opiekę Jasnogórskiej Panienki i prosimy Ją o pomoc.
 


Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości