12 lipca 2011 r.

Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka:
Ojcze Przeorze, Kochana Rodzino Radia Maryja!
Minęło 15 miesięcy od tragicznych wydarzeń nad Smoleńskiem, a my wciąż nie znamy ich wyjaśnienia. Rząd i prokuratura nie spełniają podstawowych obowiązków względem Narodu w celu wyjaśnienia przyczyn wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Gdyby nie determinacja rodzin ofiar tragedii, a także Radia Maryja, TV Trwam, "Naszego Dziennika" i kilku innych mediów, gdyby nie wy, bracia i siostry z kraju i z zagranicy, bylibyśmy przytłoczeni usłużną, kłamliwą propagandą płynącą od tych, którzy Polską rządzą samodzielnie i prowadzą ją do przepaści.
Niezaprzeczalnie wielką pracę wyjaśniającą przyczyny tragedii wykonał zespół pana posła Antoniego Macierewicza, za co szczerze dziękujemy. Zgadzamy się absolutnie z tezami zawartymi w "białej księdze", które są niezwykle trafne. Śledząc prace prokuratury i organów śledczych polskich i rosyjskich, widać jak na dłoni, że od początku obowiązywała jedna z góry założona i nieprawdziwa teza - winna jest załoga. Na naszych oczach rodzi się kłamstwo smoleńskie. Gdy po 6 miesiącach od tragedii władze Rzeczypospolitej nie raczyły uczynić najmniejszego gestu, aby uczcić miejsce śmierci naszych bliskich, w listopadzie ubiegłego roku obowiązek ten na siebie wzięło Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010, gdzie w Smoleńsku postawiono okazały, drewniany krzyż i umieszczono na głazie tablicę z napisem wyjaśniającym cel wizyty prezydenta Rzeczypospolitej i narodowej delegacji w 70. rocznicę dokonania zbrodni ludobójstwa na polskich jeńcach, oficerach Wojska Polskiego. Tablica w miejscu, które traktujemy jako cmentarz, przez pół roku była tolerowana i stanowiła świadectwo celu podróży narodowej delegacji. W rocznicę tragedii została potajemnie zdjęta i zastąpiona inną - bez znaku krzyża i bez słowa o celu wizyty w Katyniu.
Pragnę przypomnieć, że 30 lat temu, 31 lipca 1981 r., konspiracyjny Komitet Katyński postawił pierwszy w Polsce pomnik zamordowanym oficerom polskim z prawdziwą datą ich śmierci - 1940 rok. Na rozkaz ambasady sowieckiej najbliższej nocy pomnik ten został zbezczeszczony, wywieziony i zniknął z pola widzenia na prawie 14 lat. Po 14 latach został postawiony powtórnie. Mamy nadzieję, że tak stanie się także z tablicą, która była w Smoleńsku, która wróci tam z prawdziwym napisem wyjaśniającym prawdziwy cel wizyty narodowej delegacji z panem prezydentem na czele. Tablicę tę traktujemy jako relikwię i pragniemy ją przekazać w ręce Ojców Paulinów, mających od ponad 600 lat w swojej pieczy narodowe sanktuarium Królowej Polski. Tu, pod opieką naszej Królowej, niech przypomina rodakom o tragicznych i wielkich dziejach Narodu, o wielkich bohaterach, którzy oddali swoje życie w imię dobra najwyższego, jakim jest Ojczyzna.
Drogi, Ojcze Przeorze, pragnieniem rodzin jest, by ta tablica, umocowana w miejscu pielgrzymek wiernych z Polski i świata, była odsłonięta i poświęcona 17 września, w rocznicę zdradzieckiego napadu Związku Sowieckiego na Polskę w 1939 roku. Ta data stanowi początek unicestwiania Polski i stanowi preludium do zbrodni katyńskiej, o której prezydent Rzeczypospolitej chciał opowiedzieć światu w 70. rocznicę jej dokonania, bo świat obłudnie na temat Katynia milczał. Milczał i nie pamiętał, a w każdej chwili zbrodnia ta może się powtórzyć i dlatego z wielkim naciskiem pragniemy przypomnieć, że zbrodnia ludobójstwa dokonana na polskich oficerach nie została do tej pory ukarana i nie są wskazani winni. Rosjanie w dalszym ciągu zaprzeczają kłamstwu, mówiąc, że winni są Niemcy. To już jest straszliwy cios w polską rację stanu. I takiemu mocarstwu nasz premier Tusk oddał śledztwo w sprawie Katynia.
Matko Boża, przyjmij ten dar osieroconych rodzin i osieroconego Narodu, przywróć nam męstwo i odwagę w głoszeniu praw Bożych. Niech wielki duch wiary i mądrości naszych przodków odmieni oblicze ziemi, tej ziemi, jak modlił się nasz Wielki Rodak, od dwóch miesięcy błogosławiony - Papież Jan Paweł II, który powiedział nam: "Nie lękajcie się!". Daj, Boże, odwagę błogosławionego męczennika "Solidarności" ks. Jerzego Popiełuszki, który mówił: "Zło dobrem zwyciężaj". Mając tak wielkich orędowników, chcemy budować Polskę silną wiarą, nadzieją i miłością.
Tak nam dopomóż Bóg i wszyscy święci!
Jadwiga Gosiewska, mama śp. Przemysława Gosiewskiego:
Drodzy Państwo, Przyjaciele!
Nie bez kozery mówię: "Drodzy Państwo i Przyjaciele", dlatego że po tej strasznej tragedii, kiedy żeśmy się dowiedzieli, że nasi najbliżsi zginęli, że samolot z prezydentem Rzeczypospolitej i z 95 osobami runął, czy został zmuszony do tego, żeby zginął w błotach Smoleńska, wtedy objęliście nas opieką, proszę Państwa, właśnie Wy, Wy Radio Maryja, słuchacze Radia Maryja, poza tym TV Trwam, objął nas - rodziny - opieką Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości.
My często występujemy w TV Trwam. A dlaczego? Dlatego że możemy wypowiedzieć się, powiedzieć, co chcemy, co żeśmy zrobili, i czuć się jak u przyjaciół. Przesyłaliście nam, Państwo, dowody Waszej przyjaźni, przesyłaliście nam modlitwy, wiersze, święte obrazy, zamawialiście za naszych najbliższych Msze Święte. Ja rok temu wygłosiłam apel, w tym apelu ujęłam następujące punkty: powrót wraku, czarnych skrzynek i innych części, które są dowodem, dlaczego tak się stało z samolotem; po drugie - powinna zostać ustanowiona międzynarodowa komisja do zbadania, dlaczego tak się stało, nie komisja, proszę Państwa, składająca się z Polaków i Rosjan, tylko międzynarodowa; i chciałam i również zaapelowałam, żeby ci ludzie, którzy odpowiadali za lot, którzy nie umieli go przygotować, którzy szkalowali prezydenta, szkalowali mojego syna i którzy spowodowali to, że samolot - tak się stało z nim - że w drobnych kawałkach był, że rozrzucały się ciała naszych bliskich, że w błotach były części, ręce, nogi, że ci powinni zostać ukarani.
Szanowni Państwo, ja jeszcze chciałam do Was, Przyjaciół, przemówić jako matka, jak matka do matki. Niedługo zbliżają się wybory. Ja jako matka proszę Was, żebyście nie głosowali na ludzi, którzy spowodowali śmierć naszych bliskich, żeby oni wiedzieli, iż Naród im nie wybaczy i żeby zostali ukarani. Dlatego jako matka Was proszę. Wśród nas są matki, ojcowie, żony, dzieci, bracia - wszyscy jesteśmy w głębokiej żałobie.
Wszyscy przeżywają w różny sposób i teraz, gdyby się okazało, że będą rządzić Polską ci, którzy nie dopilnowali tego lotu, którzy spowodowali takie nieszczęście, to nieszczęście to będzie procentować.
Szczęść Boże.
Nie pozwolimy, by zamykano nam usta

Ewa Błasik, wdowa po śp. gen. Andrzeju Błasiku, dowódcy Sił Powietrznych RP:
Czcigodni Duchowni, Kochana Rodzino Radia Maryja i TV Trwam!
Dane jest mi dzisiaj stanąć przed Wami wszystkimi u tronu Jasnogórskiej Maryi, Matki Narodu, Matki nas wszystkich. Z drżącym sercem, ale nade wszystko z nadzieją, która odnosi się do prawdy, a wiemy, że prawdą jest Bóg, jest nią Chrystus i Jego Ewangelia. Kochani, staję tu dzisiaj przed Wami nie tyle we własnym imieniu, ale przede wszystkim w imieniu mojego ukochanego śp. męża generała pilota Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej. Staję przed wami jako żona poległego na służbie oficera Wojska Polskiego. Także w imieniu Ojczyzny, której kwiat przedstawicieli, jak przed 70 laty, oddał życie w służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
Katastrofa smoleńska jest dla mnie ogromnym ciosem. Cały mój świat, tak misternie poukładany, w jednej chwili zawalił się i runął jak domek z kart. Straciłam męża, a nasze dzieci straciły ojca. Osamotniona, z zimną krwią zostałam rzucona na pastwę rozszalałych mediów i tzw. ekspertów, o których prawdziwe lotnictwo do tej pory prawie nie słyszało. Ci wrogo nastawieni ludzie tytułujący się ekspertami bezpodstawnie przez tyle miesięcy oskarżają mojego śp. męża. Bez żadnych dowodów i podstaw wmawiają nam wszystkim, że był w kokpicie. Najprawdopodobniej nigdy się nie dowiemy, gdzie zostało znalezione ciało mojego męża. Ci dziwni ludzie z jakąś niepojętą satysfakcją marnują życiowy dorobek mojego męża, jego ogromny wkład w modernizację i unowocześnianie Sił Powietrznych. Mój mąż był niezwykle ceniony w lotniczym świecie. Ze wszystkich swoich sił, jak tylko mógł, dbał o dobro swoich lotników, a przede wszystkim o bezpieczeństwo swojej Ojczyzny. Ceniony, podziwiany i szanowany na całym świecie, a zwłaszcza w strukturach NATO. Uhonorowany w imieniu prezydenta Stanów Zjednoczonych Legią Zasługi - najwyższym odznaczeniem, jakie może otrzymać dowódca innego kraju. W Polsce w ocenie obecnego zwierzchnika Sił Zbrojnych pana prezydenta Bronisława Komorowskiego nie zasłużył sobie nawet na obronę honoru i godności w obliczu bezdusznej rosyjskiej prowokacji. Kochani, tak wiele bólu i niezrozumienia towarzyszy nam w dochodzeniu do prawdy. My wierzymy, że prawda wyzwala, bo tak nas uczy Ewangelia, i wierzymy, że i w tej sprawie, w której idzie o dobro Narodu i kraju, prawda również zwycięży. Musi zwyciężyć, ale musi być obroniona, bo prawda jest jedna. Przykry jest fakt, że w tej walce to my, najbliżsi poległych 10 kwietnia, pozostajemy osamotnieni, ale nie poddamy się. Nie pozwolimy, by zamykano nam usta i opluwano bezkarnie naszych bliskich. Umarli się nie obronią, ale my, żyjący, mamy moralny obowiązek świadczyć o prawdzie i bronić jej. Dlatego o siły do tej nierównej walki prosimy dzisiaj tu, w samym sercu naszego Narodu, u tronu niezwyciężonej Królowej Polski i Matki Jasnogórskiej. Ufni w Jej pomoc i orędownictwo, wdzięczni mediom noszącym Jej imię, które nie boją się i mają odwagę bronić prawdy.
Jesteśmy w miejscu, w którym tyle razy stawał Największy z Polaków błogosławiony Jan Paweł II. Pragnę przywołać spotkanie Ojca Świętego tu, na Jasnej Górze, w 1991 roku z jednym z najwybitniejszych lotników polskich śp. generałem, pilotem Stanisławem Skalskim, który walkę o Polskę na podniebnych frontach II wojny światowej musiał okupić w powojennych realiach latami tortur i więzienia w celi śmierci za wierność Ojczyźnie i prawdzie. Wówczas jeden ze współwięźniów, hitlerowski żołnierz, miał sen. Sen o potędze Polski i polskim Papieżu. Generał Skalski miał wielkie pragnienie opowiedzieć o tym zdarzeniu Ojcu Świętemu i to się udało. Polski Papież stwierdził, że to wydarzenie było znakiem życia. Mówię to z nadzieją, że nasze dzisiejsze spotkanie będzie takim znakiem życia nowej, lepszej rzeczywistości. Gdzie słowa wypisane na naszych sztandarach nie pozostaną pustym hasłem, ale będą drogowskazem, zwłaszcza dla tych, którzy otrzymali mandat zaufania społecznego.
Tu, u Jasnogórskiej Pani, szukamy pocieszenia, nadziei i wiemy, że je znajdziemy. Bo Matka nie zawodzi nigdy i zawsze jest przy swoich dzieciach, zwłaszcza gdy cierpią lub są zagrożone. Kochani, z tego miejsca pragnę Wam wszystkim z serca podziękować za Waszą miłość i życzliwość, za wsparcie i modlitwę. To wszystko pozwala mi przetrwać niezwykle trudne chwile rozłąki z ukochanym mężem i dodaje mi sił do walki o jego dobre imię i honor Polski. Czcząc pamięć naszych bliskich, tragicznie zmarłych pod Smoleńskiem, budujemy razem Polskę opartą na prawdzie, szacunku i sprawiedliwości. Gdzie docenia się dorobek życia prawych obywateli, a słowa "Bóg - Honor - Ojczyzna" wciąż są najwyższymi wartościami. Niech Dobry Bóg nam błogosławi.
Szczęść Boże.
Może nie będziemy czekać na prawdę 70 lat

Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna:
Szczęść Boże!
Bardzo się cieszymy, że możemy kolejny raz być tutaj razem z Rodziną Radia Maryja. Bardzo dziękujemy za te 15 miesięcy razem z nami, wsparcia i modlitwy. Prosimy o więcej. Przyjechaliśmy tutaj szukać jeszcze silniejszej wiary, jeszcze więcej cierpliwości, jeszcze więcej wyrozumiałości, chociaż rzeczywistość, która nas otacza, jest dla nas coraz trudniejsza do zrozumienia.
Chciałabym w tym miejscu bardzo podziękować Ojcu Dyrektorowi i wszystkim skupionym wokół Radia Maryja i TV Trwam za tę działalność, którą dla polskiego społeczeństwa, ale też dla nas i dla prawdy wykonuje. Ta sytuacja od 15 miesięcy różni się zasadniczo choćby tym, że kiedyś wolno jeszcze było mówić o tym, co stało się pod Smoleńskiem, dzisiaj w zasadzie należy przyjąć tę prawdę objawioną parę minut po katastrofie, iż winni są piloci, którzy doprowadzili do tego, że nie żyje 96 osób.
Dzisiaj w Polsce w większości środków masowego przekazu my nie mamy większych problemów, nie mamy problemów z bezrobociem, nie mamy problemów z drożyzną, z koleją, z drogami. My mamy w zasadzie jeden problem: to jest jedna taka partia opozycyjna, która jest przedstawiana we wszystkich prawie środkach masowego przekazu jako problem. Partia jako całość, wszyscy politycy z osobna, każdy razem - poza tym nie mamy innych trudniejszych tematów. Nie ma Smoleńska, nie ma wielu, wielu innych ważnych rzeczy.
Tym bardziej, Ojcze Dyrektorze, dziękujemy za to, że jest taki środek komunikacji, w którym można usłyszeć o faktach, w którym można usłyszeć obiektywnie o otaczającej nas rzeczywistości, w którym można powiedzieć prawdę. I cieszymy się bardzo, że w coraz większej liczbie polskich domów słychać taki głos. Ja już nie mogę oglądać tego, co jest w telewizji. Ja już mogę tylko oglądać TV Trwam i słuchać Radia Maryja.
Bardzo dziękujemy i bardzo prosimy o więcej. Prosimy o wsparcie duchowe, prosimy Rodzinę Radia Maryja o modlitwę i wierzymy w to, że może nie będzie trzeba aż 70 lat czekać na prawdę.
Szczęść Boże.
Jaka byłaby Polska bez Radia Maryja
Bez Radia Maryja byłoby o wiele mniej Polski w sercach ludzi.
Byłem w Częstochowie na największym od czasu pielgrzymek papieskich zgromadzeniu Polaków. Tylko wielkie ideały są w stanie zgromadzić w jednym miejscu tak wielu ludzi, których nikt tam nie spędzał - przyjechali z potrzeby serca i poczucia duchowej wspólnoty.
Fenomen Radia Maryja jest prosty - to Radio zwraca się do ludzi wykluczonych, odrzuconych i wyszydzanych. Wyszydzanych za ich modlitwę, za przywiązanie do Kościoła, za ich moherowe berety, za ich prosty polski patriotyzm.
Tym ludziom, tak często wyśmiewanym i pogardzanym, Radio Maryja przywraca ich ludzką godność i obywatelskie uczestnictwo we wspólnocie. I za to je kochają.
Gdyby nie było Radia Maryja, byłoby mniej polskiej dumy i godności narodowej, którą to Radio w Polakach podtrzymuje. Gdyby nie było Radia Maryja, już byśmy uwierzyli, że własnej historii powinniśmy się wstydzić, że była ona pasmem draństwa i że to nie Niemcy, ale Polacy wymordowali Żydów, w Jedwabnem i gdzie indziej, a na Wołyniu wymordowaliśmy się sami. I że Niemcy z Wrocławia i Szczecina zostali wypędzeni, a Polacy z Wilna i Lwowa byli szczęściarzami powracającymi do Ojczyzny.
Bez Radia Maryja mielibyśmy głowy tak wyprane, jak pewien znany polityk lewicy, który kilka dni temu w przypadkowej rozmowie próbował mnie przekonać, że Gross napisał w swojej książce za mało, bo naprawdę to większość Polaków za okupacji szmalcowała.
Bez Radia Maryja Unii Europejskiej trzeba by się tylko kłaniać i nie żądać od niej niczego, żeby się wobec niej nie wstydzić. Bo Polska to jest taki mały kraj i jak małe dziecko powinna się wstydzić.
Bez Radia Maryja problemy polskiej wsi znalibyśmy wyłącznie z serialu "Ranczo". Bez Radia Maryja już byśmy wszyscy wierzyli, że katastrofę smoleńską spowodowali pasażerowie.
Największymi wrogami Radia są ci, którzy go nigdy nie słuchają. Mówią - ksenofobia, nietolerancja, antysemityzm. A gdy ich zapytać - proszę bardzo, konkretna wypowiedź, konkretna treść - niczego nie są w stanie wskazać. Bo takich treści to Radio nie propaguje ani nie promuje. A że krytykuje tych, którzy źle rządzą Polska, którzy źle prowadzą polskie sprawy - to konstytucyjne prawo każdego, katolickiego radia też.
O dyrektorze Radia piszą ironicznie - biznesmen z Torunia. Tak, dzieła, które stworzył, są imponujące - radio, telewizja, ogólnopolski dziennik, wyższa uczelnia. Ale biznes to dla niego żaden, do grobu go nie zabierze. To, co stworzył, pozostanie własnością Kościoła. Chyba że jakaś władza lewicowo-liberalna Kościołowi to zabierze. Już zresztą chce zabrać, już składają projekty, żeby media toruńskie zlikwidować albo zawłaszczyć, żeby w nich Kalisz z Napieralskim mogli występować i promować parady gejów.
Wrogowie tego Radia, którzy nie dali na nie ani grosza, domagają się kontroli nad pieniędzmi, które słuchacze Radia Maryja dają na jego utrzymanie. Chcą zabronić ludziom płacić na to Radio? A wara wam od tego! Nie wasze to pieniądze i nie wasza nad nimi kontrola!
Te pogardzane przez was "moherowe berety" przymusowo płacą podatki na budowę stadionów, na które nie pójdą ani razu w życiu, a na bliskie ich sercu Radio nie pozwalacie im płacić? Powtarzam jeszcze raz - nie wasze pieniądze, nie wasz interes! Mam do Radia Maryja, Telewizji Trwam i "Naszego Dziennika" szczególny sentyment, bo tam i tylko tam mogę dziś mówić o sprawach polskiej wsi. To, co mam do przekazania z Parlamentu Europejskiego - walka o wyrównanie dopłat rolniczych (które rząd PO - PSL zaniedbał i zawalił), walka z GMO (które rząd PO - PSL kombinuje do Polski sprowadzić), bitwa o owoce miękkie, o polski tytoń - te sprawy relacjonują dziś niemal wyłącznie media toruńskie i tylko dzięki nim można dotrzeć z informacją na polską wieś. Inne media zupełnie się tym nie interesują albo powtarzają propagandowe slogany rządu. A w Radiu Maryja można polskiej wsi słuchać i można do niej mówić.
Byłem w Częstochowie, żeby za to podziękować.
Bez Radia Maryja Polski byłoby mniej, o wiele mniej. Dzięki Bogu, że jest to Radio, a ludzie złej woli niech nie próbują go zagłuszać.
10 lipca 2011 r.
Polecam również .: lubczasopismo.salon24.pl/debataopolsce/post/323538,tu-spotykaja-sie-polscy-patrioci


Komentarze
Pokaż komentarze