Sobota-Niedziela, 16-17 lipca 2011, Nr 164 (4095)
Ani w słowach, ani w czynach, ani nawet w myślach nie dopuściłem się przemocy wobec zaczepiającej mnie dziennikarki Polsatu News oraz jej operatora

Z panem Andrzejem z Katowic (nazwisko do wiadomości redakcji), pielgrzymem pobitym przez operatora stacji Polsat News, rozmawia Marta Ziarnik
W ostatnich dniach stał się Pan "bohaterem mediów", nawet sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu postanowiła poświęcić Panu posiedzenie...
- Pani redaktor, już teraz widać, kto był celem tej prowokacji i kto jest tym "bohaterem mediów". Ja w tych mediach jestem tylko tłem i pionkiem, a na pierwsze strony i na wokandę komisji został wyciągnięty niczemu niewinny ojciec Tadeusz Rydzyk. Właśnie o to mediom cały czas chodziło. Moja osoba była tylko tematem zastępczym, za pomocą którego chciano uderzyć w dyrektora Radia Maryja. Z pewnością rządzący wykorzystają to także w kampanii wyborczej.
Potwierdza to chociażby fakt, że wczoraj - pomimo wielu relacji świadków, że 10 lipca to ekipa stacji Polsat News wywołała incydent i dopuściła się wobec Pana rękoczynów - sejmowa komisja kultury próbowała skarcić nie winnych zajścia, tylko Radio Maryja, Telewizję Trwam oraz klub Prawa i Sprawiedliwości za - jak to ujęto w projekcie stanowiska - "czynną i słowną napaść na dziennikarzy".
- To jedynie potwierdza moje przypuszczenia. Dość szczegółowy opis zajścia wiernie przekazałem podczas mojego przesłuchania na policji w Częstochowie. Tymczasem zarzuty komisji są sprzeczne z prawdą. Podkreślam: ani w słowach, ani w czynach, ani nawet w myślach nie dopuściłem się przemocy wobec zaczepiającej mnie dziennikarki Polsatu oraz towarzyszącego jej operatora. Żadne tego typu oskarżenia nie zostały przez pracowników wspomnianej telewizji wobec mnie złożone - bo nic podobnego nie zrobiłem. Wraz z innymi pielgrzymami prosiliśmy ich jedynie, aby skoro nie mają akredytacji, usunęli się z miejsca pielgrzymki i nie zakłócali uroczystości. Mówiłem, żeby filmowali wszystko ze skraju placu, tak by nam nie przeszkadzać, bo przecież ich profesjonalny sprzęt jest w stanie ująć obraz nawet z bardzo daleka. Przekonywałem, że nie ma sensu, aby wpychali się w modlących się ludzi, przeszkadzając im w skupieniu. Dlatego działanie sejmowej komisji kultury odczytuję jako wciąganie Radia Maryja przez obecne władze w kampanię wyborczą partii rządzącej. Ten kolejny już atak pokazuje ich determinację, aby zniszczyć toruńską rozgłośnię.
Spodziewał się Pan, że posłowie bez żadnych dowodów potraktują Pana jako agresora?
- Nigdy. Ale to jest kłamstwo i można je udowodnić. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że najpoważniejszym "agresorem" politycy PO starają się okrzyknąć dyrektora Radia Maryja, który rzekomo wywołuje "atmosferę nienawiści". Tylko że ja nigdzie nie widziałem, żeby ktoś był w stanie poprzeć te absurdalne zarzuty dowodami. Wyraźnie widzimy, że tu nie chodzi o prawdę, tylko o konkretny cel. Przeraża mnie, że ci, którzy mają totalną władzę w Polsce, sądzą, iż wszystko im wolno. Zamiast od czterech lat rozwiązywać stojące przed Polską problemy, w tym chociażby zażegnać kryzys ekonomiczny, wyprzedawanie mienia i wynarodawianie, całą energię kierują na niszczenie ludzi o odmiennych, katolickich, konserwatywnych poglądach. Trwa kampania przeciw dyrektorowi Radia Maryja i inicjowanym przez tego odważnego duchownego projektom. Niszczono prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a teraz kontynuuje się to w stosunku do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Doprawdy, ja jestem tylko małym pionkiem w ich nędznych rozgrywkach i zagrywkach wymierzonych w wyżej wymienione osoby.
W świetle tego, co mówią pielgrzymi, komisja kultury powinna się raczej jednoznacznie za Panem ująć...
- Ale śmiem twierdzić, że tej komisji nie chodzi o prawdę, a jedynie o nowy, bardzo medialny temat zastępczy. Na jakiej podstawie jakaś grupa polityków uzurpuje sobie prawo do orzekania, kto jest winny i kto ma przepraszać? Na jakiej podstawie mają oni doraźnie decydować, że dziennikarze zawsze mają prawo wstępu na prywatne zgromadzenia - nawet jeśli wchodzą tam tylko po to, by siać zamieszanie? Nie po to nadstawiałem za komuny swój kark, walcząc o wolną Polskę, by nam teraz te wywalczone prawa mógł wyszarpywać każdy, by można nam było kneblować usta i wsadzać nas za kraty za wierność ideom. Najgorsze jest to, że dziś tzw. standardów demokratycznych czy moralności mają nas uczyć ludzie o zaśmieconych życiorysach...
Jak można bezczelnie kłamać, trąbiąc o "budowaniu atmosfery nienawiści", skoro ekipa Polsatu spokojnie wchodziła i wychodziła z placu i żaden nienawistny, fanatyczny motłoch - jak nas opisywano - nie atakował agresorów? Dlaczego pozwala się, by mój wizerunek pojawiał się bez mojej zgody w mediach i by moja osoba była oczerniana i pomawiana o coś, czego w rzeczywistości nie zrobiłem? Chciałbym też zapytać, czy mnie wolno kopać tylko dlatego, że jestem katolikiem i utożsamiam się z Radiem Maryja, bardzo cenię jego założyciela? Czy w związku z powyższym nie mam już prawa do własnych poglądów, do wolności w wyznawaniu wiary, a także prawa do prywatności i nietykalności? Przecież to ja wraz z modlącymi się na Jasnej Górze pielgrzymami oraz Ojcowie Redemptoryści powinniśmy być przynajmniej przeproszeni przez stację Polsat i jej pracowników. Bo naprawdę mają nas oni za co przepraszać. Jeżeli ktoś kłamie w małej sprawie, skłamie też i w wielkiej.
Dziękuję za rozmowę.
Polecam linki:
lubczasopismo.salon24.pl/RadioMaryja/post/324617,prowokowala-ekipa-polsatu
lubczasopismo.salon24.pl/RadioMaryja/post/324326,widzialam-jak-operator-polsatu-kopie-pielgrzyma
lubczasopismo.salon24.pl/o.tadeusz/post/324328,a-komisja-wie-swoje


Komentarze
Pokaż komentarze (1)