
W Federacji Rosyjskiej, w sferach polityczno-kulturalnych, ogłoszono konkurs na
scenariusz antypolskiego "historycznego" filmu.
Film ten w zamierzeniu miałby stanowić swoistą „przeciwwagę” do wymowy obrazu
„Katyń” wyreżyserowanego przez Andrzeja Wajdę. Reżyser przedstawił w nim
prawdziwych sprawców ludobójczego mordu dokonanego na polskich oficerach –
Rosjan na wszystkich szczeblach zbrodniczego stalinowskiego systemu: od tych,
którzy wydali na polskie elity straszliwy wyrok ze szczytów władzy, z Józefem
Wissarionowiczem Stalinem na czele, na katach w enkawudowskich mundurach
skończywszy. Jest w filmie przedstawiona także historia tzw.”kłamstwa
katyńskiego”. Rosjanie po odkryciu i ujawnieniu przez Niemców ofiar i dowodów na
popełniony przez Sowiety haniebny czyn, natychmiast uciekli się do kłamstwa i o
dokonanie zbrodni oskarżyli hitlerowców. W sprawie ludobójstwa katyńskiego
kłamstwo było stosowane przez Rosjan z niezwykłą konsekwencją i uporem. Przez
dziesiątki lat. Niestety, pomimo wyemitowania filmu „Katyń” dwukrotnie w
państwowej rosyjskiej telewizji, w ramach „podania sobie ręki na znak zgody”, po
tragicznej, niewyjaśnionej dowodnie, katastrofie pod Smoleńskiem samolotu
prezydenta RP z 96 osobami na pokładzie, które zmierzały 10 kwietnia 2010 roku na
uroczystości związane z 70. rocznicą kaźni polskich elit - „kłamstwo katyńskie”
odradza się w Rosji na rozmaity sposób.
Już na filmie dokumentalnym z procesu zbrodniarzy niemieckich w Norymberdze
widać, jak ci - na znak protestu przeciw kłamliwemu oskarżaniu ich przez Rosjan o
mord w Katyniu – roześmiali się i odrzucili słuchawki przekazujące tłumaczone
mowy.
W roku 1994, już po oficjalnym ( czasowym?!) przyznaniu się przez Rosjan do
mordu Polaków, w Federacji Rosyjskiej wydano w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy
książkę niejakiego Jurija Muchina „Katyńska powieść kryminalna”. Autor starał się
w niej za wszelką cenę przekonać czytelników, że sprawcami katyńskiego
ludobójstwa byli Niemcy. A poza tym i przede wszystkim: szokuje tytuł książki,
nazwanie zamordowanych jeńców „agresywnymi idiotami”, II Rzeczpospolitą -
„żarłoczną prostytutką”, a polskich mężów stanu: „ tępymi gadułami”, zaś naszych
generałów i oficerów :” tchórzliwymi zamiataczami parkietów”.
Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa....
To oczywiście tylko kropla w morzu uwag, które przychodzą do głowy Polakowi,
gdy słyszy, że w Rosji będzie realizowany film mający w jakiś niepojęty sposób
wygrać bitwę z prawdą niesioną przez film „Katyń”. Mówi się, że jego scenariusz ma
dotyczyć urojonych w bolszewickiej propagandzie „polskich zbrodni” rzekomo
popełnionych na sowieckich jeńcach po wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku.
Po co to wszystko? W imię przyjaźni? Nie! Nieprzyjaźni? Tak. Więc znowu
rosyjskie kłamstwo ponad wszystko.
Czy dotyczy ono również w jakiejś mierzeniewiarygodnie bolesnego dla Polski zdarzenia z 10 kwietnia 2010 roku?
Lech Galicki


Komentarze
Pokaż komentarze