polskaiswiat polskaiswiat
209
BLOG

Rusi tu nie będzie!

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 3

http://www.naszdziennik.pl/gfx/ndredakcja.gif       Sobota-Niedziela, 30-31 lipca 2011, Nr 176 (4106)

 


Jarosław Marek Rymkiewicz (z prawej) uzyskałby korzystny dla siebie wyrok przed Trybunałem w Strasburgu

 

Kto walczy z wolnym słowem, mimowolnie buduje potęgę przeciwnika. Usiłując zdławić krytykę własnych poczynań, otacza jej autora niezniszczalną zbroją mitu. Spółka Agora właśnie stworzyła legendę Jarosława Marka Rymkiewicza, pierwszego w III RP poety skazanego za poglądy.

Przypomnijmy. Jeden z najwybitniejszych polskich poetów współczesnych został pozwany przez wydawcę "Gazety Wyborczej" za komentarz z sierpnia 2010 r., wskazujący, że redaktorzy "GW" są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski. W ubiegły czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie uznał za zasadny pozew Agory i nakazał Rymkiewiczowi opublikowanie przeprosin oraz wpłatę 5 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny. Wyrok jest nieprawomocny i przysługuje od niego apelacja. Ale czy poeta ma za co przepraszać? Kto patrzy na sprawę bez uprzedzeń, ten zdaje sobie sprawę, że jego rozpoznanie politycznej tradycji "Gazety Wyborczej" mieści się w granicach publicznej debaty. To subiektywna opinia, z którą można się nie zgadzać, ale naturalnym miejscem do jej kwestionowania są łamy gazet, a nie sala sądowa. Tyle że życie publiczne w Polsce ma coraz mniej wspólnego z demokratycznymi standardami. Główne media od dawna uprawiają partyjną propagandę, na Krakowskim Przedmieściu i na piłkarskich stadionach dochodzi do prowokacji z udziałem służb porządkowych, a każda krytyka autorytetów moralnych III RP może skończyć się dotkliwym wyrokiem, czego niedawno doświadczył Krzysztof Wyszkowski.
Wyrok na Rymkiewicza jest mniej drastyczny w wymiarze finansowym, ale stanowi jaskrawe pogwałcenie praw człowieka. Tym bardziej spektakularne, że dotyczy pisarza, a więc kogoś, kto w kulturze europejskiej jest uznawany za żywy symbol wolności słowa. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie podobny proces przeciwko twórcy politycznie poprawnemu, np. za słowa krytyki pod adresem Radia Maryja? W głównych mediach natychmiast odezwałyby się głosy słusznego oburzenia. Polskę porównywano by do Białorusi. Rozpętałaby się medialna burza, słyszalna w całej Europie. Zgodne milczenie tych samych mediów wobec procesu Rymkiewicza świadczy o głębokim kryzysie polskiego państwa. Gdzie funkcjonuje podział na równych i równiejszych wobec prawa, można mówić o ograniczeniu demokracji. Spośród mainstreamowych instytucji minimum przyzwoitości zachowała jedynie Helsińska Fundacja Praw Człowieka, której ekspert, Ireneusz C. Kamiński, trzeźwo zauważył, że "w debacie politycznej i wokół ważnych publicznie kwestii (a taki charakter miał "spór o krzyż") winny być prawnie tolerowane i mocne sformułowania, czego nie należy utożsamiać z przyzwalającą pozaprawną oceną". Zasugerował też, że Rymkiewicz prawdopodobnie uzyskałby korzystny dla siebie wyrok przed Trybunałem w Strasburgu. Nie wydaje się jednak, żeby poeta zechciał skorzystać z tej drogi odwoławczej, skoro Unię Europejską uważa za materializację marzeń Róży Luksemburg. Wolność słowa powinno mu gwarantować polskie prawo.
Niestety, sądy w Polsce coraz częściej rozstrzygają o rzeczach, którymi w ogóle nie powinny się zajmować. Efekty bywają groteskowe, jak przebieg drugiej rozprawy w procesie Rymkiewicza, podczas której reprezentujący Agorę mecenas Piotr Rogowski tropił rodzinne korzenie poety. Przypominało to strategię dziecka nauczycielki, które na zarzut, że jest faworyzowane w szkole, odpowiada: "A twój ojciec to pijak". Fakt, że Rymkiewicz posiada niemieckie pochodzenie, nie ma przecież związku z jego dzisiejszą postawą, pełną żarliwego patriotyzmu. Podobnie absurdalne było obsesyjne wracanie przez mecenasa do zetempowskiej przeszłości poety, z której ten rozliczył się ćwierć wieku temu w wywiadzie udzielonym Jackowi Trznadlowi do książki "Hańba domowa".
Kto walczy z wolnym słowem, mimowolnie buduje potęgę przeciwnika. Usiłując zdławić krytykę własnych poczynań, otacza jej autora niezniszczalną zbroją mitu. Spółka Agora właśnie stworzyła legendę pierwszego w III RP poety skazanego za poglądy. Tuż po ogłoszeniu wyroku Rymkiewicz zwrócił się do swoich sympatyków: "Wolność słowa będzie teraz w Polsce ograniczana, ale Wy, moi drodzy, nie zważajcie na to. Mówcie dalej, co chcecie. Pamiętajcie, że jesteście wolnymi Polakami. "Gazeta Wyborcza" nie będzie nami rządzić. Zarządowi spółki Agora i redaktorom "Gazety Wyborczej" chcę przypomnieć stare polskie przysłowie: "Musi to na Rusi, a w Polsce, jak kto chce". Nie zmusicie nas do milczenia. Rusi tu nie będzie!".
Ktoś powie, że to patos, ale w dzisiejszej Polsce właśnie takie jasne określenia narodowej tożsamości są potrzebne. Jan Paweł II stwierdził kiedyś, że "demokracja bez wartości zamienia się w jawny lub ukryty totalitaryzm". Najgorszy, bo usypiający Polaków, jest totalitaryzm ukryty, "miękki", oliwiony propagandą nowego wspaniałego świata, który kwitnie w III RP. Stopniowe ograniczanie pluralizmu mediów i kolejne skandaliczne orzeczenia sądów niepostrzeżenie zbliżają nas do rzeczywistości putinowskiej Rosji. Wielu polskich obywateli jest gotowych przyjąć te warunki. Siedzieć cicho za cenę dostatniego i wygodnego życia prywatnego. Jednak wolność słowa i zaangażowanie w sprawy kraju to konieczne warunki polskiej podmiotowości. Rymkiewicz doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego wyrok na niego dotyczy nas wszystkich. Od odpowiedzi na jego wezwanie zależy nasza niepodległość.


Autor jest poetą, felietonistą, stałym współpracownikiem dwumiesięcznika "Arcana".

 

 

 

 

 

 

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości