polskaiswiat polskaiswiat
331
BLOG

Darski Braunowi odpowiada

polskaiswiat polskaiswiat Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

 

http://www.naszdziennik.pl/gfx/ndredakcja.gif         Piątek, 19 sierpnia 2011, Nr 192 (4123)


Szef TVP: Telewizja Trwam może ubiegać się o miejsce na multipleksie cyfrowym dopiero za dwa lata


FOT. M. BORAWSKI
Posłowie zarzucili Juliuszowi Braunowi, że w "mrocznych czasach PiS" można było w TVP oglądać programy przygotowywane przez publicystów różnych opcji politycznych, a teraz tylko przez lewicowych

 

Prezes TVP nie zamierza się tłumaczyć z czystek kadrowych, jakie dotknęły dziennikarzy. Zwolnienie szefa TVP Kultura i powołanie na jego miejsce lewicującej dziennikarki uważa za jak najbardziej uzasadnione. Przyznaje również, że telewizyjna Jedynka i Dwójka tracą udziały w rynku, a zyskują kanały tematyczne. Telewizji Trwam zabraknie za to w pierwszym multipleksie cyfrowym, który ruszy za rok.

Prezes TVP Juliusz Braun przedstawił posłom z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu informację na temat kierunków polityki personalnej i przyszłości programowej telewizji publicznej. W wiosennej ramówce ma być więcej programów kulturalnych i skierowanych do widowni po 50. roku życia. Braun zapowiedział przywrócenie Teatru Telewizji na godzinę 20.20. Pojawiło się też kilka informacji o telewizji cyfrowej. Programy TVP1 i TVP2 oraz kanał regionalny jeszcze w tym roku mają być nadawane w sygnale cyfrowym. - Za rok w czasie Euro 2012 sygnał HD będzie już na terenie całego kraju. To zmieni sytuację rynkową, będzie możliwe oglądanie około 20 programów. Niestety, Telewizja Trwam będzie mogła się ubiegać o miejsce w multipleksie, który zostanie uruchomiony dopiero w 2013 roku - mówił Juliusz Braun.
Jednak głównym pretekstem do tego posiedzenia była polityka kadrowa telewizji publicznej. - TVP powinna być miejscem debaty publicznej, by ludzie o poglądach konserwatywnych, niepodległościowych również znaleźli swoje miejsce - podkreśla poseł Piotr Babinetz (PiS). Pyta w związku z tym, kiedy na antenę wróci program Jana Pospieszalskiego.
- Pospieszalski ma charyzmę i jego program powinien w telewizji być - zapewnił Braun. Kiedy jednak? Nie wiadomo. - W "mrocznych czasach PiS" mógł pan w TVP oglądać program Tomasza Lisa czy Jacka Żakowskiego, a nie tylko Pospieszalskiego. Teraz mamy możliwość wysłuchania opinii publicystów lewicowych, liberalnych, a tych prawicowych jest niewspółmiernie mało - podkreślał Jan Dziedziczak. Szef TVP nie miał jednak ochoty na wyjaśnienie, dlaczego telewizja została "wyczyszczona" z dziennikarzy opozycyjnych wobec obecnej władzy, a w ramówce nie ma programów prawicowych publicystów.
Ważną kwestię podniosła poseł Anna Sobecka, która w imieniu wielotysięcznego grona widzów zaprotestowała przeciw opłacaniu z publicznych pieniędzy i lansowaniu lidera satanistycznej grupy metalowej Behemoth Adama Darskiego. Ma on być jurorem w programie "Voice of Poland", jednej z nowych produkcji TVP. Sobecka przypomniała jego wypowiedzi i zachowania, w tym demonstracyjne sprofanowanie Pisma Świętego.
- Nie chcę, by z publicznych pieniędzy płacić mu honorarium, by człowiek, który reprezentuje kulturę satanistyczną, był młodzieży przedstawiany w roli idola - czytała fragmenty protestu, jaki na jej ręce złożył jeden z widzów.
- W tym programie ma wypowiadać się w sprawach muzyki. Wypowiedź w innych sprawach będzie naruszeniem umowy, jaka z nim została zawarta - oświadczył Braun. I tematu nie chciał kontynuować.
Najważniejszą kwestią, z jakiej musiał się tłumaczyć szef TVP, była oczywiście nieoczekiwana zmiana na stanowisku szefa TVP Kultura. W lipcu Krzysztof Koehler został odwołany, a na jego miejsce powołano pełniącą dotychczas funkcję redaktora naczelnego tygodnika "Przekrój" Katarzynę Janowską. Dymisja szefa tego kanału jest kolejną z serii zwolnień dziennikarzy, jakie w TVP mają miejsce od prawie roku.
- Rozstaliśmy się w sposób elegancki, jak myślę - mówił prezes TVP. Jak wiadomo, informacja o dymisji była dla Koehlera zaskoczeniem. Poinformowano go, że pracuje na swoim stanowisku do 31 października, ale już od 15 lipca został wysłany na urlop i zwolniony z wszelkich obowiązków wobec stacji. Nazajutrz została przedstawiona jego następczyni, która przed rokiem zachwycała się happeningiem, jaki pod Pałacem Prezydenckim zorganizował Dominik Taras. Pijany tłum szydził z krzyża i jego obrońców, z pamięci o prezydencie Lechu Kaczyńskim. Dziś ta sama osoba za publiczne pieniądze ma kierować jedynym w Polsce tego rodzaju kulturalnym kanałem tematycznym. - Dyrektor Koehler - choć znam jego dokonania - powinien być zastąpiony przez nową osobę, z dynamicznymi pomysłami - zapewniał Braun.
- Mnie te wyjaśnienia w ogóle nie przekonują. Nie uzyskaliśmy żadnej konkretnej odpowiedzi, dlaczego dyrektor Koehler został zwolniony. Osoba ta cieszyła się akceptacją naprawdę różnych środowisk - oponował Jan Dziedziczak, poseł PiS. Przypomniał, że krzyżowanie pluszaków pod Pałacem Prezydenckim na oczach całej Polski było w "Przekroju" komentowane niesłychanie ciepło.
Szef telewizji publicznej podkreślał, że widownia kanału jest za mała, co miało być głównym powodem odwołania Koehlera. Jak jednak wiadomo, program funkcjonował przy bardzo małym budżecie i ograniczonym zasięgu. Podobny problem jak TVP Kultura przeżywa TVP Historia. Ona również została w ostatnich latach zmarginalizowana i pozbawiona szansy na rozwój. - Tak naprawdę moglibyśmy nagrać program, jak nadaje, i wysłać do każdego widza płytę kurierem. Wyszłoby taniej. To jest tylko ponad tysiąc widzów, a to zbyt mało - uważa prezes Braun. TVP ma w związku z tym współpracować ze stacją Discovery.
- Rozumiem, że TVP Historia czy TVP Kultura mają mniejszą widownię, ale do teatru przychodzi mniej ludzi niż na mecze bokserskie i piłkarskie. Nie znaczy to jednak, że są one mniej ważne. Tym bardziej po cyfryzacji będą bardziej dostępne i nabiorą ogromnego znaczenia - mówił Dziedziczak.
I potwierdzał to wczoraj sam prezes TVP. Jak się okazuje, od 2007 roku systematycznie zwiększa się widownia różnego rodzaju kanałów tematycznych. Jest ich dziś 153 w języku polskim i według oficjalnych danych mają średnio około 38-procentowy udział w rynku.
- Ale są takie dni, kiedy mają one około 50-procentowy udział - potwierdzał szef telewizji publicznej. Spada natomiast udział uniwersalnych kanałów ogólnokrajowych. Przede wszystkim programu 1 i 2 TVP, choć Jedynka ma wciąż pozycję lidera. Mniejsze straty notują stację komercyjne. W czym więc tkwi problem? Program 1 TVP jest niezmiennie na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o widownię, ale w przypadku zysków komercyjnych z reklam znajduje się już na drugim, trzecim miejscu.
- Jako nadawca publiczny mamy obowiązek docierania do wszystkich obywateli. Ale wszystkie obliczenia, które decydują o przychodach TVP, koncentrują się na grupie widowni powyżej 50. roku życia. To, co oglądają widzowie powyżej pięćdziesiątki, musi być w znacznie większym stopniu ze środków publicznych, bo reklamy ich nie pokrywają - mówił szef TVP.
Poseł Babinetz pytał też o los filmu Jerzego Zalewskiego "Historia Roja", którego producentem jest TVP. Reżyser alarmował w ostatnich dniach, że finalizacja filmu jest blokowana przez produkcję telewizyjną średniego szczebla, która chce ocenzurować obraz. - TVP zainwestowała w to znaczne środki. Film będzie dokończony - zapowiedział prezes. Tłumaczył, że były to kłopoty natury organizacyjnej. W jego ocenie, spór dotyczy formy, ale - jak zapewnia - sprawa powinna być zamknięta w najbliższych dniach. Na razie od roku film nie może wejść na ekrany, choć pokazy autorskie odbyły się wiele miesięcy temu.

Maciej Walaszczyk

 

Chcielibyśmy pokazać, jak bardzo kastowy charakter ma dzisiejsza Polska, jak wielu ludzi „trzymających władzę”, i to nie tylko w polityce, ale również i w mediach (a to media są dziś „pierwszą władzą, to ludzie wywodzący się ze starych skompromitowanych kręgów komunistycznych, często najgorszego stalinowskiego chowu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości