Sprawa Minstrali. Ludzie małej wiary nie są w stanie przeniknąć genialnych pociągnięć naszego Ministra Obrony Narodowej.
Brawurowym ujawnieniem PRAWDY o zamiarach francusko- egipsko-ruskich Macierewicz zablokował końcową transakcję. Zdemaskowana Rosja niczego w Egipcie nie kupi, poza pięcioma skrzynkami pomarańczy – po czterdzieści centów za jedną.
Wtedy do gry wejdzie Polska. Macierewicz odkupi od Egipcjan nieprzydatny dla nich złom – przebijając ruską ofertę Zapłaci za oba Minstrale pięć dolców, wykładając tę forsę z własnej kieszeni. Tym prostym pociągnięciem wzmocni mocarstwową pozycję Polski na Bliskim Wschodzie. Wyratuje państwo fellachów z konieczności utrzymywania okrętów, którymi nie da się wiosłować po Nilu.
To dopiero przygrywka. Minstrale to coś w rodzaju lotniskowców dla helikopterów. Tych helikopterów na razie zbyt wiele nie mamy. Pozbędziemy się jednego z okrętów, przekazując go ruskim – w zamia za linię produkcyjną najnowszej wersji śmigłowców Mi-8 i sfinansowanie produkcji 40 maszyn.
Polska dozbroi się za ruską forsę. Potrzebne nam helikoptery będą dziełem polskich rąk, a ich produkcja podniesie naszą gospodarkę na wyżyny sukcesu.
Drugi Minstral zasili Marynarkę Wojenną jako ORP „Misiewicz”.
Takie rozdzielenie obu okrętów sprawi, że nasza Marynarka Wojenna będzie równoważna ruskiej. Tę równowagę, czyli ewentualny pat wojenny, Macierewicz prostymi środkami zmieni w przewagę. Powoła Formację Plażową Obrony Terytorialnej, która na kajakach bojowych będzie wspierać ORP „Misiewicza” w bezpośredniej konfrontacji z jego ruskim bliźniakiem.
Północna flanka Trójmorza zostanie w pełni zabezpieczona. Ukraińcy zajmą się Morzem Czarnym, a Węgrzy – śladami admirała Horthy`ego – opanują Adriatyk aż po cieśninę Otranto.
Pozbawieni wyobraźni ludzie małej wiary nie są w stanie przeniknąć geniusza – a przecież lada dzień wejdziemy w decydującą fazę realizacji naszych snów o potędze. Na wszelki wypadek, gdyby Macierewicz miał w kieszeni tylko złotówki, ogłaszam narodową zbiórkę na te pięć dolców za Minstrale.
Ufam, że monitorujący internet radca Misiewicz przeczytał to co napisałem i powoła fundację do zbierania naszych datków. Ma trochę luzu, bo go odpięli od rady nadzorczej . - Nie martw się, chłopie – dobra fundacja to lepsze kokosy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)