Trolling Stones Trolling Stones
169
BLOG

IV RP - teren wyzwolony od prawdy

Trolling Stones Trolling Stones PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

Coś w rodzaju „polityki historycznej”, prowadzonej przez niektórych blogerów na tut. Salonie, to zbiór pospolitych kłamstw, szczególnie gdy odnosi się do krytyki „Polski niepisowskiej”. W tym nurcie blogerka Wiesława walnęła tekścik >>Orzeczenie TK w sprawie „zbioru zastrzeżonego”<<.

Rzecz dotyczy sprawy sprzed kilkunastu lat i miała (chyba) wykazać jak TK był w dawnych czasach uległy wobec władzy i jej organów. Jest to klasyczny przykład kłamliwej propagandy, obliczonej na niepamięć i bezwolne łykanie stronniczych schematów.

Trybunał Konstytucyjny sprawie K31/04 - na którą powołuje się Autorka - badał wniosek RPO w sprawie konstytucyjności niektórych przepisów ustawy o IPN z 18 grudnia 1998 roku. Szło o dostępność zasobów IPN dla obywateli. Z sześciu zaskarżonych przepisów 3 uznał za niezgodne z konstytucją, a 3 zgodne.

Rzecznikiem Praw Obywatelskich był wówczas Andrzej Zoll, a jego „przeciwnikiem procesowym” prezes IPN Leon Kieres. Blogerka Wiesława snuje narrację, że Kieres swawolnie żonglował dostępem do zbioru zastrzeżonego, a Trybunał Konstytucyjny pod prezesurą Marka Safjana przyklepał mu to jak najbardziej, bo to zgrana sitwa była – nic więcej.

Ze 192 akapitów uzasadnienia wyroku blogerka Wiesława wybrała dość dowolnie fragmenty dwu - nie wiadomo zresztą po co - bo te akurat stanowią tylko tło rozstrzygnięć Trybunału. Trybunał nie orzekał wówczas, rozpatrując petitum, o celowości czy konstytucyjności istnienia zbioru zastrzeżonego, a tylko o dostępności obywateli do niego – według wniosku Zolla zbyt ograniczonego niektórymi przepisami ustawy o IPN z roku 1998.

Blogerka Wiesława wywaliła na czerwono kluczową - jej zdaniem - myśl TK w całej sprawie. Esencją ma być zacytowane pół zdania „ Trybunał Konstytucyjny nie znajduje podstaw do zakwestionowania istnienia zbioru zastrzeżonego...”

Miażdżące, tyle, że w pełniejszym kontekście brzmi to tak:

"Trybunał Konstytucyjny nie znajduje podstaw do zakwestionowania istnienia zbioru zastrzeżonego i co za tym idzie – do podważenia zasadności wyłączenia dostępu do niego komukolwiek spoza kręgu osób wymienionych w art. 39 ust. 1 i 5 ustawy o IPN [..] Niemniej jednak stoi na stanowisku, że objęcie całkowitą klauzulą tajności wobec osób zainteresowanych nawet informacji o istnieniu określonego dokumentu narusza granice wyznaczone zasadą proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji".

Innymi słowy powiedział, że jakiś zbiór może być zastrzeżony - i ustawodawca (sejm) mógł tak ustanowić w art. 39 ustawy - jednak nie może to wyłączać zupełnie dostępu do zbiorów zastrzeżonych przez zainteresowanych obywateli.

Kłamie więc żywcem pani Wiesława, swoją konkluzją w wyrażoną w języku myśli bolszewickiej, że "włast skazała, a włast umnaja, włast znajet szto diełajet". Znalazła właściwy język dla swoich „przemyśleń”

Prawda jest taka, że Trybunał Konstytucyjny unieważnił wtedy przepisy wymienionej ustawy ograniczające dostęp obywateli do zbiorów IPN - w znacznym zakresie zaskarżenia wniesionego przez RPO - uznając za niekonstytucyjne przepisy ustawy, które były podstawą "szlabanu" stosowanego przez Kieresa na dostęp obywateli do zbioru zastrzeżonego.

Wiesława kłamie, a wystarczyło przeczytać samo orzeczenie (wyrok), a nie wyrywać fragmenty z kontekstu jego uzasadnienia. Trybunał orzekł (między innymi):

"1. Art. 30 ust. 1 oraz art. 31 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu [...} w zakresie, w jakim pozbawiają osoby zainteresowane – inne niż pokrzywdzony – prawa do uzyskania informacji o posiadanych i dostępnych, dotyczących ich dokumentach, a także o sposobie uzyskania w nie wglądu, są niezgodne z art. 47 oraz art. 51 ust. 3 i 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Art. 33 ust. 1 ustawy z 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu [...] w zakresie, w jakim pozbawia osoby zainteresowane – inne niż pokrzywdzony – prawa załączenia do zbioru dotyczących ich dokumentów własnych uzupełnień, sprostowań, uaktualnień, wyjaśnień oraz dokumentów lub ich kopii, jest niezgodny z art. 47 oraz art. 51 ust. 3 i 4 Konstytucji.”

Tyle. W zasadzie kłamliwa narracja Wiesławy to niby tylko drobiazg, mieszczący się w trendzie naginania minionej rzeczywistości dla potrzeb prymitywnej propagandy IV RP. Chciałem sprostować rzecz w komentarzu pod jej notką – ale tam natknąłem się na szlaban. Niechże więc pani Wiesława buduje sobie tę IV RP na kłamstwach i manipulacjach, gdzieś za szlabanem z napisem „Kłamczuszkowo – teren wyzwolony od prawdy”. W takiej mentalnej enklawie IV RP może rozwijać się jak najbardziej – bo przecież nie w rzeczywistej Polsce.


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka