Z perspektywy "Docenta" ...
Ludzie to głupieją szybko i masowo – trzeźwiejąc pojedynczo i bardzo powoli. I może właśnie tak - ukradkiem i bez fanfar - wrócą do nas (i do świata żywych), te miliony wyrolowanych oraz szkodzących sobie i krajowi politycznych zombies, czyli lemingów?
31 obserwujących
30 notek
40k odsłon
  1807   4

Antypolski alfabet dzisiejszych rotszyldów - wstęp - 4-1

image

- = > "Manifest-z-Ventotene-podstawa-ideowa-Unii-Europejskiej."

To jest początek czwartej części cyklu –„W rotszyldowskiej Europie”:

1 - "To-rotszyldowie-nam-dziś-zagrażają-a-nie-Berlin-czy-Bruksela."

2 - "Oto-Twoje-miejsce-robaczku-w-rotszyldowskim-świecie"

3 - "Czy-z-rotszyldowskiego-matrixa-da-się-jeszcze-uciec?"

Niewątpliwie pragną oni przede wszystkim naszego POSŁUSZEŃSTWA – jak to każda władza. I mamy tak myśleć i tak postępować, jak oni sobie tego życzą, kształtując nasze serca i umysły od dziecka, bo – po opanowaniu świata mediów, polityki i kultury – chcą by też i system edukacji w każdym kraju i na każdym szczeblu był w coraz większym stopniu pod ich wpływem.

Świat uniwersytecki to już w zasadzie wszędzie mają pod kontrolą… A stopniowo przyjdzie kolej i na wcześniejsze szczeble edukacji.

Myślicie, że „zalecenia i wytyczne WHO w sprawie edukacji seksualnej przedszkolaków” są całkiem przypadkową aberracją…? Już dziś są w USA obszary, gdzie te instrukcje, całkiem poważnie, próbuje się wcielać w życie …

 - => "Edukacja-seksualna-dla-pięciolatków."

Niewątpliwie na wszelkie sposoby i za wszelką cenę chcą nas odwieść od Boga – ale wcale nie dążą do zastąpienia Go Człowiekiem – jak się niekiedy błędnie uważa (choć oni sami to od dawna czują się „bogami tej planety”) – tylko chcą Jego moralność, prawa i nauki zastąpić etyką i logiką swego własnego bożyszcza -PIENIĄDZA … gdzie „każdy jest do kupienia” i „wszystko jest na sprzedaż” – co w końcu zniszczy i nas, i planetę.

image

Fundamentem ich aktualnej antyeuropejskiej krucjaty są neomarksistowskie tezy Szkoły Frankfurckiej z dwudziestolecia międzywojennego (a do reorientacji doktrynalnej doszło, gdy sromotnie zawiódł sponsorowany przez nich marksizm klasyczny – bo okazało się, że najbardziej rozwinięty i najbardziej świadomy klasowo proletariat przemysłowy Europy Zachodniej to koncertowo po I wojnie światowej „olał”  ich rewolucję, a do władzy dochodzili wtedy jedynie na peryferiach - w mękach i poprzez morze przelanej krwi – i co najważniejsze - wbrew tamtejszemu proletariatowi, i tylko dzięki poparciu ze strony lokalnego miejskiego i wiejskiego lumpenproletariatu…).

Bo ich doktryna to nigdy oraz nigdzie nie przemawiała do ludzi pracy, a tylko do lokalnych „niebieskich ptaków” , marginesu społecznego, zawodowych kryminalistów oraz drobnych złodziejaszków… czyli specjalistów od życia na cudzy koszt.

A ponadto w 1914 roku okazało się, że lansowana przez nich "ponadnarodowa świadomość klasowa" oraz "ponadnarodowa solidarność proletariacka"  w ogóle nie istnieją, bo europejskie masy robotnicze i chłopskie ochoczo wtedy pomaszerowały na wojnę pod swymi narodowymi sztandarami… Brrrr … "No, jak tak można, no jak...???"

Ale przecież ich utopijno-rewolucyjna doktryna „nadal była słuszna”, tylko najwidoczniej „masy do niej jeszcze nie dorosły”. I dlatego trzeba było najpierw te masy „wyedukować”, czyli tak im namieszać w głowach, by na ich grzbietach rotszyldowscy rewolucjoniści (słyszeliście o tym, by jakakolwiek rewolucja gdziekolwiek, kiedykolwiek zaatakowała jakikolwiek bank?) mogli już lekko, łatwo i przyjemnie (no i „bez tego całego cholernego oporu!!!”) dorwać się do władzy i zacząć budowę obiecywanego wszystkim (i przez „wszystkich”  tak przecież wyczekiwanego!!!) „socjalistycznego raju na ziemi”.

Bo władza zdobyta i utrzymywana siłą zawsze jest niepewna, i lepiej byłoby tak opanować i zainfekować ludzkie umysły, by ludzie ochoczo (i najchętniej, „z pieśnią na ustach”) akceptowali przygotowane dla nich kajdany (a nawet sami je sobie, pod ich dyktando, wzajemnie nakładali).

Bo oni to mają ambicję myśleć za nas wszystkich i za każdego z osobna – jako znani „dobroczyńcy ludzkości i filantropi” – a oprócz posiadania „szczerych chęci do naprawy i poprawienia świata", to do tego tak "górują intelektualnie i moralnie nad nami", że po prostu „tak będzie najlepiej dla wszystkich” …

A sponsorowani przez nich marksiści to mieli udowodnić, że „cała ludzkość” niecierpliwie czeka na "nieuchronną" (bo zgodną z "duchem czasów") rewolucję obstalowaną przez ich animatorów i sponsorów. Bo rzekomo tak działają odkryte przez nich „prawa rozwoju społecznego – po kapitaliźmie socjalizm, a po nim komunizm” …

image

I tak marksizm niepostrzeżenie przeobraził się w neomarksizm, zwany „kulturowym”, bo teraz to już nie stosunki produkcji oraz zmiany w „bazie ekonomicznej” miały kształtować „masową rewolucyjną świadomość”, ale odgórne przemiany"w nadbudowie" - poprzez przejęte instytucje religijne, kulturowe, społeczne i rządowe (pamiętacie hasło „długiego marszu przez instytucje”?) oraz w szeroko rozumianej sferze kultury - miały za zadanie – niepostrzeżenie i „małymi kroczkami” - formatować umysły oraz produkować nowych - ale nadal ciemnych jak tabaka - mentalnych rewolucjonistów. I dopiero zdysplinowane kadry partii rewolucyjnej miały wskazać im „wroga” i poprowadzić do ostatecznego boju …

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale