z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
88 obserwujących
467 notek
933k odsłony
1194 odsłony

"Gospodarka, głupcze"

Wykop Skomentuj65

"Liczy się gospodarka, głupcze!” - pod tym hasłem Bill Clinton wygrał w 1992 kampanię prezydencką. Przed niedzielnym finałem wyborów w Polsce, to hasło wybija się na pierwsze miejsce i porównując różnice kandydatów pasuje jak ulał. 


WIZJA GOSPODARCZA POLSKI ANDRZEJA DUDY

Andrzej Duda w tym temacie wypowiada się jasno i jednoznacznie: Polska ma się orientować na niepodległość gospodarczą, stopniowe zrywając łańcuchy powiązań z interesami firm niemieckich i francuskich. To także wizja - kalka Polski międzywojennej, która może poszczycić się wybitnymi przedsięwzięciami gospodarczymi, w szczególności związanymi z osobami Władysława Grabskiego – autora reformy walutowej z 1924 r., i Eugeniusza Kwiatkowskiego – twórcy portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego. W II Rzeczypospolitej powstały od podstaw nowe branże przemysłu, a w niektórych dziedzinach polskie rozwiązania należały do czołówki światowej.


Można oczywiście dyskutować o słabościach i błędach gospodarczych ówczesnej Polski, ale dzisiaj nie grozi nam ( jak wtedy) ograniczenie rynków zbytu ( jest wręcz przeciwnie), a Polska jest zarazem atrakcyjnym miejscem do inwestycji, ponieważ produkowane u nas towary mają gwarancję trwałego dostępu do unijnego rynku. To dzięki temu gospodarka szybko rośnie, przez co szybko zmniejszamy dystans do najbogatszych krajów UE. Dochody firm eksportujących na rynek unijny, ich pracowników i właścicieli napędzają całą gospodarkę. Dzięki naszej rodzimej walucie (czyli nie wejściu do strefy euro), nie grozi nam syndrom długotrwałej utraty konkurencyjności, który poważnie ograniczyłby możliwości rozwoju.


Przykładem może być Finlandia, która słusznie uchodziła za jedną z najzdrowszych, najsolidniejszych i najbardziej konkurencyjnych gospodarek w UE, a w ostatnich latach zmaga się z kryzysem strukturalnej nie konkurencyjności i przeżywa długotrwałą recesję. Początkowe przyczyny kłopotów tego kraju nie były związane z euro, jednak brak własnej waluty utrudnił Finlandii odzyskanie konkurencyjności i przez wiele lat nie była ona w stanie przezwyciężyć recesji. Duda wydaje się też doskonale rozumieć zagrożenia wynikające z nadmiernego interwencjonizmu państwa i opowiada się za "złotą" równowagą między sektorami własności - ale z faworyzowaniem firm polskich. Odzwierciedleniem takiego przekonania  są wypowiedzi Andrzeja Dudy na corocznych panelach ekonomicznych podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.


Reasumując, Duda dąży do zerwanie się z łańcucha ograniczeń gospodarczych i wybicia się naprawdę na wspomnianą niepodległość, w dużej mierze dzięki poparciu Stanów Zjednoczonych, które pomagają nam budować sektor naftowo-gazowy, chociażby LNG, tak jak pomogli w tej dziedzinie po II wojnie światowej Norwegom. Polska może dzięki amerykańskiej pomocy – jak niegdyś Japonia – zbudować swój sektor jądrowy. Są także inwestycje Google’a, Microsoftu, co nas może wydobyć z pułapki średniego dochodu, ponieważ to są lepiej płatne prace niż klepanie błotników i składanie części w niemieckiej fabryce, więc mamy szanse dokonania pewnego skoku cywilizacyjnego. Można nie lubić na nawet nienawidzić prezydenta Dudy, ale nie można jemu odmówić determinacji w realizacji takiej właśnie wizji gospodarczej, którą opozycja i Trzaskowski nazywają "gigantomanią". OK - jak zatem wygląda wizja gospodarcza Rafała Trzaskowskiego?


WIZJA GOSPODARCZA POLSKI RAFAŁA TRZASKOWSKIEGO

W ogólnym sensie jest dokładnie odwrotna do wizji Andrzeja Dudy. Najlepszym przykładem jest miasto stołeczne Warszawa, której praktycznie cała miejska infrastruktura jest w rękach niemieckich lub francuskich, czerpiących z tego posiadania krociowe zyski. Trzaskowski reprezentuje Polskę grup lobbystów i interesów, które Polskę wykorzystują  – można śmiało napisać, że kustoszami, wyrazicielami i strażnikami tych interesów są odkurzeni z lamusa politycy, obecni w polskiej polityce od 30 lat, czyli byli prezydenci: Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski, którzy tak gorąco i chętnie poparli publicznie Rafała Trzaskowskiego.


Prezydenta Warszawy popierają też Niemcy, którzy chyba nie mogą sobie darować, że nie zdążyli wpiąć Polski w system strefy euro, bo wtedy decyzje dotyczące polityki fiskalnej i budżetowej byłyby podejmowane we Frankfurcie, co oznaczałoby całkowite podporządkowanie polityce niemieckiej. Jeżeli w wyniku wyborów zmieni się prezydentura w Polsce, łańcuch wydarzeń może spowodować wejście Polski do strefy euro -  zgodnie z doktryną przejętą przez Trzaskowskiego, że dzięki temu Polska zostanie jeszcze mocniej związana z Europą Zachodnią. Może się to okazać błędem o podobnie groźnych konsekwencjach jak decyzja o uporczywym utrzymywaniu w latach 30. XX w. sztywnego parytetu złotego względem złota i członkostwa w "złotym klubie” pod przywództwem Francji. Przyjęcie euro, zamiast spowodować silniejsze zakotwiczenie Polski w Unii Europejskiej, może przyczynić się do problemów ekonomicznych i kumulacji frustracji społecznej, co w kolejnej odsłonie politycznej może doprowadzić do rozstania się Polski zarówno ze strefą euro, jak i z UE.

Wykop Skomentuj65
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka