Widzę, słyszę, myślę...
Mieszkam w Poznaniu. Jestem Polakiem.
152 obserwujących
767 notek
1628k odsłon
  303   5

Mój podział, czyli halo, tu Ziemia!

W mediach trwa wciąż wojenna narracja, która w zależności od potrzeb (ciekawe jakich, ale to już inny temat) przybiera różne formy. Dominujące są dwa, obok siebie płynące nurty. Pierwszy, który mówi o rosyjskich żołnierzach. Pokazywani są oni jako ostatnie gamonie, jako ludzie oderwani na wojnę pod pługa gdzieś z najciemniejszych zakamarków Rosji, jako okrutna i żądna krwi (oraz wojennych łupów) horda nieokrzesanych i obrzydliwych orków. Jako bezmyślna masa i mięcho armatnie Putina.  Drugi nurt jest przeciwieństwem pierwszego i mówi o żołnierzach ukraińskich: bohaterskich i odważnych, oddanych służbie dla Ojczyzny, szlachetnych, sprawnych i gromiących wroga w każdej, nawet beznadziejnej sytuacji. Wszystkie inne nurty wojennej narracji są prostą konsekwencją tych dwóch kluczowych przekazów: Rosja jest słaba, dzika i agresywna, Ukraina bohatersko się broni i gromi Rosję.. także w naszym, polskim imieniu. Niektórzy nawet są przekonani, że Ukraina chroni nas przed putinowskimi bombami.


Gdyby ktoś pokusił się o napisanie powieści wojennej i w taki skrajnie spolaryzowany sposób przedstawił walczące strony, to każdy jego czytelnik popukałby się w czoło i wyrzucił takowe "czytadło" do kosza. Wyjątkiem byłby tylko świat fantasy, co zresztą genialnie uczynił Tolkien, właśnie tak polaryzując Śródziemie i Mordor. Nie on jeden zresztą, ale zostawmy ten gatunek literatury. Rzeczywistość dziejąca się naprawdę tu i teraz ma nieporównywalnie większe znaczenie, bo dotyczy nas wszystkich, bez względu na wyznawane wartości czy poglądy. Choćby z tego powodu wobec dominujących nurtów tego wojennego przekazu, należałoby zachować zdroworozsądkowy dystans i zastanowić się nad treścią, która do nas dociera w tak gigantycznej skali. Tej skali umysł ludzki nie jest w stanie przerobić, ale niektórzy uważają, że mają takie zdolności. Nie mają! Dlaczego zatem całkiem spora grupa odbiorców "łyka" wszystko jak leci, a do tego artykułuje swoje emocje w komentarzach, których chyba pisać rozumnemu człowiekowi nie przystoi. Tak po prostu.



Dlaczego? Nie wiem! Ale na początek zrobiłem pewien podział "połykaczy" - podział, który być może okaże się dobrym punktem wyjścia do zrozumienia tego fenomenu. Nie jest to jedna, monolityczna grupa, ale raczej rodzaj "chóru" o różnych głosach. Oto jak je widzę:
-  Płatne trolle i inni propagatorzy amerykańskiej "demokracji" made in Biden. Bez wątpienia to są prawdziwi ludzie, którzy żyją ze wspierania propagandy. Nazwałem ich  "zawodowcami", chociaż - jak sądzę - niektórzy z nich to sztuczne inteligencje.
-  Ludzie, którzy z jakiegoś powodu skrajnie i fanatycznie nienawidzą Putina, Rosji lub obu. Dla nich dosłownie "każde" wydarzenie, decyzja, oświadczenie jest natychmiast chwytane i wykorzystywane do "udowodnienia", że Putin jest słaby i niezdecydowany, że Rosja przegrywa wojnę (i przegrywa ją od pierwszego dnia!) i że wkrótce lub później wszechpotężny Zachód pokona Rosję. Nazwałem ich "hejterami".
- Są też tacy, którzy są  tylko po to, by zarabiać pieniądze. Muszą oni ogłaszać wszelkiego rodzaju wielkie klęski, katastrofy, ukryte spiski, itp., ponieważ generuje to ruch na ich stronach internetowych i - co za tym idzie -  pieniądze. Nazwałem tych ludzi "klikaczami".
- Następni są ludzie, którzy nie mają dostępu do informacji, które mają sztaby generalne i rządowe służby, ale którzy czują się wystarczająco poinformowani (i wykształceni), aby wytłumaczyć światu, co Rosjanie/Ukraińcy/Zachód powinni robić, a co nie.  Nazywam ich "początkującymi geniuszami".
- Są też tacy, którzy, wykształceni przez Hollywood i Toma Clancy'ego, wiedzą po prostu, że Zachód jest najbardziej błyskotliwą i najbardziej zaawansowaną cywilizacją w historii i że wszystko, co produkuje -  czy to ludzie, czy technologie, jest i tak lepsze od wszystkich innych a ostateczne zwycięstwo Zachodu nad jakimkolwiek wrogiem czy nawet koalicją wrogów jest nieuniknione. Myślę, że można ich nazwać "suprematystami".
- Następnie są ludzie, którzy naprawdę próbują zrozumieć co się dzieje, ale po prostu nie mają wykształcenia/wiedzy, aby to zrozumieć. To są ludzie, którzy ostatnio płynnie przeszli od wirusologów/mikrobiologów/epidemiologów do salonowych generałów i marszałków. Ci ludzie mają opinię na każdy temat, a posiadanie tej opinii na każdy temat daje im ciepłe poczucie bycia prawdziwymi ekspertami. Więc nazwijmy ich tak -  to "eksperci".
- Na koniec, co nie mniej ważne, musimy również wspomnieć o ludziach, którzy nie mają odpowiedniego wykształcenia/wiedzy i którzy są zbyt głupi, by zdać sobie sprawę, że są głupi. Możemy ich nazwać po prostu "głupcami".


Myślę, że taki mniej więcej podział w jakiś sposób wyjaśnia mechanizm machiny medialnej, w której chcąc nie chcąc wszyscy uczestniczymy. Cały ten "chór" jest paliwem dla tej machiny i gdyby tych ludzi nie było, przekaz medialny siłą rzeczy musiałby być dużo bardziej rzetelny, obiektywny i zwyczajnie dojrzały pod każdym względem. Ale ci ludzie - niestety - istnieją i nie pozostaje nic innego, niż zignorowanie tego chóru zawodowców, hejterów, niedobitków, początkujących geniuszy, zwolenników supremacji, ekspertów i palantów. Pozwólmy im nacieszyć się pięcioma minutami sławy, zanim cały ich mentalny gmach upadnie. Być może tylko wtedy dotrze do nich wołanie:  halo,tu Ziemia!


Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale