z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
77 obserwujących
425 notek
820k odsłon
1239 odsłon

Quo Vadis Platformo?

Wykop Skomentuj31

Pisząc delikatnie, nie jestem przyjaźnie nastawiony do Platformy Obywalelskiej. W tak pojętej delikatności, troska o jej losy jest dla mnie także ostatnią rzeczą, o jakiej bym
pomyślał. A jednak dręczy mnie pytanie, dokąd podąża partia, która siłą rzeczy
wpłynęła na losy i życie milionów Polaków, w tym rzecz jasna autora niniejszej notki.

Bunt przeciwko partii rządzącej nami od 2007 roku, wybuchł nie po licznych aferach,
które właściwie stały się znakiem rozpoznawczym Platformy, nie po kompromitujących
taśmach prawdy i nie po permanetnym zakłamywaniu rzeczywistości. Okazją - bo przecież nie przyczyną - do buntu stały sie wybory prezydenckie. Tłumy zbuntowanych nie skrzyknęły się 
tym razem na ulicy, ale zawładnęły internetem - miejscem, gdzie broń gładkolufowa jest bezużyteczna. To w internecie można było naocznie się przekonać  jak bardzo polskie społeczeństwo jest wkurzone nie tylko na "głupka z dubeltówką" - jak trafnie ujął problem nieoceniony Wojciech Cejrowski -  ale na cały układ władzy, reprezentowany niestrawnymi twarzami Tomasza Lisa, Elżbiety Bieńkowskiej i Ewy Kopacz. 

Trudno w tydzień po wyborach uwierzyć, że politycy PO, nadal nie wiedzą, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Joanna Mucha mówi coś o komunikacji, jakiś inny wyznawca Komorowskiego bredzi coś o plakatach i ulotkach. Prawda jest naga i prosta - nie ma na tym świecie człowieka, który Komorowskiemu zrobiłby taką kampanię, takie spoty, takie ulotki, które dałyby mu zwycięstwo. Mission impossible.

Na dziś wydaje się być pewne, że owe mission impossible rozkłada się także na nadchodzące wybory parlamentarne. Platforma płaci za ośmioletnie zaniedbania, a na polach internetu przypomina rozbitą armię Napoleona po Waterloo i nie ma żadnych szans na odbudowanie swoich pozycji. Zlekceważenie faktu, że jest pokolenie, które nie ogląda tv i nie ma telewizora w domu, Platformę drogo kosztuje. Pomysł z wysłaniem Komorowskiego do Kuby Wojewódzkiego, zdjęcia na którym była pokazana "suflerka" Prezydenta, wyraźnie pokazały, jak bardzo PO polubiła maskaradę i manipulowanie społecznymi nastrojami. Niezliczona ilość memów na tematy około-wyborcze i "platformiane" dowiodły jasno, jak bardzo planowany cel, przyniósł skutki całkiem odwrotne. 

Ale prawdziwe przyczyny klęski partii Tuska leżą głębiej. Głównym powodem klęski PO, jest to, że nad Wisłą skończyła się definitywnie polityka "ciepłej wody w kranie". a wraz z Prezydentem Dudą, wraca klasyczna i pełna treści polityka rozumiana jako artykułowanie grupowych interesów. Nieuchronnym następstwem tej zmiany jest tworzenie miejsca na ugrupowania Kukizów i Petrów. Ludzie wreszcie uświadomili sobie, ze PO to zaledwie partia pasażerów Pendolino i tych, którzy na najdroższych w świecie autostradach zapłacą każde pieniądze na licznych bramkach. A przecież Polska to raczej kraj klientów "Przewozów Regionalnych". Tym ludziom Platforma niczego nigdy nie zaproponowała i już nie zaproponuje. Ci ludzie nacieszyli się już oglądaniem platformianych fasad dobrobytu - przepłaconych stadionów, drogich autostrad i kiczowatych galerii handlowych. Oni zajrzeli na podwórka i zobaczyli cały ten bajzel, brud, śmieci i kloszardów w ciemnych zakamarkach. 

Zadufana w swoją wręcz misyjną nieomylność Platforma zlekceważyła - a kolokwialnie pisząc - olała Polaków, infantylnie tłumacząc rozmowy u "Sowy", podkreślając jednocześnie znaczenie wolności po 1989 roku. Ale dziś ktoś, kto walczył z komuną, jest takim samym "dinozaurem" jak huzar Sobieskiego spod Wiednia. Pokolenie mojej córki, urodzonej własnie w 1989 roku, peerel ogląda w filmach Barei. Ale to oni słyszą wyraźnie, jak Bieńkowska mówi, że tylko idiota albo złodziej pracuje za 6 tysięcy, a Sienkiewicz widzi teoretyczne państwo z ch, d, i kupą kamieni. Bieńkowska nadal jest w PO, żyje sobie ponad stan w Brukseli, Sienkiewicz snuje swoje wizje w rządowych gabinetach - tylko nieszczęśnikow z "Afery Madryckiej" już dawno nie ma w PiS. Subtelna, acz porażająca różnica. 

W łeb wzięły stare podziały, odgrzewane przez Komorowskiego jako Polska racjonalna i radykalna. Straszenie PiSem hasłami o "pislamie" z twarzami Prezesa i Macierewicza, dziś raczej śmieszy niż wywołuje jakiekolwiek obawy. Ideowcy i funkcjonariusze PO wciąż nie widzą, że PiS pod wodzą młodych i energicznych - Andrzeja Dudy i Beaty Szydło wyraźnie podąża w stronę partii chadeckiej z silnym ludowym i socjalnym komponentem. A to jest chwytliwe, bo ... polskie. I musi się udać. 

Zatem... 

Quo Vadis Platformo? Popłuczyny partii Tuska znajdą pewnie swoje miejsce, jako wciąż ta sama, względnie umiarkowana prawicowa partia zadowolonych mieszczan w średnim wieku - pasażerów Pendolino, Ale potęgi z lat 2007-15 nie odzyska już nigdy. To zresztą i tak optymistyczny scenariusz - słuchając "uczone" wywody Miśka, Grupińskiego czy Kierwińskiego, odnoszę wrażenie, że to "konie trojańskie" Jarosława kaczyńskiego. 
Bo przecież nie da się w żaden sposób wytłumaczyć ich glupoty - uprawiają wszak klasyczne "dorzynanie watah" w wydaniu kanibalistycznym. 

 

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale