z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
37 obserwujących
296 notek
508k odsłon
1897 odsłon

Wypijmy za błędy II (2018)

Wykop Skomentuj71

Na początku roku 2018 opublikowałem, notkę "Wypijmy za błędy". Początek roku 2019 to dobra okazja do aktualizacji podsumowań w tonie krytycznym - choćby dla równowagi dokonań rządzącej partii Jarosława Kaczyńskiego, które są tyle niezaprzeczalne, co zbyt nachalnie prezentowane. Dla ludzi o poglądach konserwatywnych, państwowców, rządy PiS są nadzieją na zbudowanie państwa opartego na prawdzie, sprawnego, bez korupcji, służącego obywatelom i równo traktującego wszystkich. Przez ostatnie dwanaście miesięcy obóz "dobrej zmiany" co chwilę musiał zmagać się z mniej lub bardziej poważnymi problemami rozmaitej natury. Ostatecznie jednak - na szczęście -  żaden z nich nie osłabił trwale partii rządzącej. Żeby jednak rządząca większość z jednej strony nie zawiodła oczekiwań swoich wyborców i z drugiej nie dała się osłabić atakami opozycyjnych mediów, powinna jak ognia unikać szeregu najbardziej idiotycznych błędów, których lista za rok 2018 wygląda mniej więcej tak:


Nowelizacja ustawy o IPN

Bezapelacyjnie największy problem "dobrej zmiany" w 2019 roku. I to na wielu płaszczyznach: wizerunkowej, bo do Polski przylgnęła łatka "antysemitów", społecznej, ponieważ odżyły dawno zapomniane antyizraelskie demony, politycznej, bo było to potężne paliwo dla opozycji i antypolskich instytucji i mediów i dyplomatycznej, bo konflikt z Izraelem mocno nadszarpnął nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Skądinąd słuszna i z punktu widzenia patriotycznie pojmowanej historii bardzo "polska" ustawa miała ustawa raz na zawsze miała położyć kres używaniu zwrotów takich jak "polskie obozy śmierci". Przez naszych zagranicznych partnerów i międzynarodową opinię publiczną ustawa została jednak odebrana jako próba przepisywania historii drugiej wojny światowej i "wybielania" roli Polski w tamtych czasach. Obóz władzy, nie chcąc ustąpić pod naciskami Tel Awiwu, przeciągnął kryzys na wiele tygodni, żeby ostatecznie ugiąć się dopiero w połowie roku. Znowelizowaną ustawę, "odchudzoną" o najbardziej kontrowersyjne przepisy, Sejm przyjął pod koniec czerwca. Z wielu względów całość zdarzeń dotyczących nowelizacji ustawy o IPN, okazał się klęską PiS i policzkiem dla wyborców partii Jarosława Kaczyńskiego Niestety, - okazał się też przykładem, jak potrzebną ustawę i dobre, patriotyczne chęci można "zbabrać" amatorszczyzną i brakiem elementarnego przygotowania na wielu płaszczyznach. Oby nigdy więcej czegoś podobnego nie udało się "zbabrać".


Premie dla rządu.

W tym przypadku mieliśmy do czynienia z podobną amatorszczyzną, tyle, że na skalę wewnętrzną. Trudno zaprzeczyć, że - jak wyraziła się ówczesna Premier - za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze im się po prostu należały, ponieważ raz, że były to nagrody oficjalne, które zostały przyznane w ramach budżetu uchwalonego w Sejmie, dwa, że osiągnięcia rządu Beaty Szydło, rzeczywiście takie nagrody w jakimś stopniu usprawiedliwiały. Za sprawą jednak Krzysztofa Brejzy, który zarzucił rządowi stworzenia systemu drugich pensji oraz medialnej wrzawy połączonej z debatą na Wiejskiej, kwestia premii dla członków rządu rozsierdziła społeczeństwo niezmiernie, co było widać m.in. po topniejących sondażach partii Jarosława Kaczyńskiego. Kryzys był na tyle poważny, że do gry wkroczył nawet prezes Kaczyński. Próbując ratować wizerunek PiS-u jako partii umiaru, zaordynował obniżenie pensji poselskich i senatorskich o 20 proc., a także nałożenie limitów wynagrodzeń dla wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, starostów oraz marszałków województw. I tak prosta z pozoru sprawa, zepchnęła PiS do rozpaczliwej defensywy i podejmowania niepotrzebnych decyzji. A wystarczyło umiejętnie nagrody najpierw zapowiedzieć i uczciwie "sprzedać" medialnie.


Protest niepełnosprawnych

Był to bodaj najgroźniejszy protest dla obozu władzy na przestrzeni ostatnich trzech lat. Według wrogich PiS mediów, ten protest poddawał bardzo poważnej próbie wizerunek PiS-u jako obrońcy najsłabszych i pokrzywdzonych przez los, ludzi zepchniętych przez aparat państwa na margines. Tak naprawdę - co dziś dla nikogo nie powinno być tajemnicą - była to polityczna prowokacja napędzana głównie przez środowisko Nowoczesnej z Joanną Scheuring-Wielgus na czele. Zatem  próba, jaką poddano rząd PiS polegała raczej na wykazaniu się z jednej strony wrażliwością na oczywiste problemy niepełnosprawnych, z drugiej na pokazanie umiejętności radzenie sobie w sytuacji przyparcia do muru, kiedy zakładnikami są osoby pokrzywdzone przez los. PiS ten ważny egzamin zdało, ale zdanie nie oznacza oceny celującej -  co najwyżej zaliczyło egzamin ledwo dostatecznie. Strat sondażowych PiS nie poniosło, ale wizerunkowo straciło. "Mamuśki" nadgryzły pożądany przez PiS wizerunek twardej władzy, a jednocześnie tylko w pewnym wycinku załatwiły istotny problem społeczny. Szkoda, że PIS nie do końca umiejętnie rozdzielił obrzydliwą politykę "antypisu", od problemów społecznych - chociaż było to bardzo trudne.

Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka