Order Orła Białego https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Order_of_White_Eagle_Poland.jpg
Order Orła Białego https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Order_of_White_Eagle_Poland.jpg
Aleksandra Aleksandra
56
BLOG

Trudna historia i trudna teraźniejszość czyli komu odbierać Order Orła Białego?

Aleksandra Aleksandra Polityka Obserwuj notkę 15
Prezydent Nawrocki zapowiedział, że na 8 czerwca zwoła posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego, na którym zaproponuje odebranie tego odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu, z powodu nadania jednemu z oddziałów imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii. Mój komentarz w tej sprawie zapewne większości Czytelników się nie spodoba, ale chciałabym by argumenty rozumowe brały górę nad emocjami. Mój tekst nie jest skierowany przeciw Panu Prezydentowi ani nikomu innemu. Jest wołaniem o wystudzenie emocji i poszukiwanie rozwiązania, które może nie zadowoli wszystkich, ale pozwoli uniknąć wielkich szkód dla obu stron.

Sprawa, która wkrótce znajdzie swój finał (albo i nie) ma wiele wątków, które powinny być brane pod uwagę przy decyzji dotyczącej odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy. Postaram się te wątki omówić po kolei:

1) Spory o pamięć historyczną - niech historycy wybaczą mi pewne uproszczenia, ale myślę, że nie wypaczą one ogólnego obrazu

Główny spór polsko-ukraiński dotyczy wydarzeń, których kulminacją była... i tu pierwsza rozbieżność już w nazwie: zdaniem Polaków rzeź wołyńska, zdaniem Ukraińców tragedia wołyńska. Takie określenia występują w Wikipedii, przy czym w innych językach poza ukraińskim jest określenie rzeź lub masakra, tak więc polski punkt widzenia zdecydowanie dominuje. Ani jedna ani druga strona nie zaprzecza temu, że ludność polska (w tym kobiety i dzieci) na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej była mordowana i to często w sposób okrutny. Nikt też nie przeczy, że ofiary były też po stronie ukraińskiej. Rozbieżność dotyczy liczby ofiar po jednej i drugiej stronie, a także szerszego kontekstu zbrodni. Polski punkt widzenia uznaje wszelkie zbrodnie na ludności polskiej za zaplanowane przez dowództwo OUN i UPA, a nawet wcześniej przez ideologów takich jak Bandera (który bezpośrednio nie mógł odpowiadać za zbrodnie popełnione w 1943 roku, bo w tym czasie przebywał w niemieckim obozie koncentracyjnym). Prawdą jest, że nacjonaliści ukraińscy chcieli etnicznie czystej Ukrainy. Czy automatycznie oznaczało to wybicie ludności nie-ukraińskiej? Nie da się tego wykluczyć. Nawet jeśli nie było bezpośrednich rozkazów mordowania ze szczególnym okrucieństwem, to nie było też (poza pojedynczymi wypowiedziami) żadnych wysiłków by powstrzymać rzeź. Doszło więc do ludobójstwa ludności polskiej. Strona polska nie przeczy temu, że były też (choć w dużo mniejszej skali) morderstwa dokonywane przez Polaków na Ukraińcach, podkreśla jednak, że były to akcje odwetowe. Jeśli dochodziło do zabijania cywilów to były to akcje spontaniczne, bez aprobaty dowódców wyższego szczebla.

Z kolei strona ukraińska stara się przedstawić wydarzenia z roku 1943 jako obustronne walki, w których ludność cywilna ginęła, ale w wyniku spontanicznego gniewu ludności. A ta miała prawo mścić się za represje (faktycznie mające miejsce) w czasach rządów II RP. Podkreśla się zwłaszcza, że polski rząd prowadził świadomą politykę polskiego osadnictwa na kresach wschodnich, której celem była zmiana składu etnicznego tych ziem. Jeden z historyków ukraińskich porównuje nawet napaści na polską ludność do ataków ludności tubylczej na białych osadników w Ameryce Północnej czy Afryce, które nie zostały uznane za ludobójstwo przez prawo międzynarodowe. Abstrahując od tego czy prawo międzynarodowe ma tu rację czy nie, w przypadku rzezi wołyńskiej, mordowali byli nie tylko polscy osadnicy, ale zwykli chłopi mieszkający tam od wielu pokoleń. 

Różnice w ocenie rzezi/tragedii wołyńskiej rzutują na różnice w ocenie działań UPA, aktualnego patrona Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych "Północ". Dla większości Polaków Ukraińska Powstańcza Armia to zbrodniarze odpowiedzialni za mordy na Polakach, kolaborujący z hitlerowskimi Niemcami, w niewielkim tylko stopniu walczący z Sowietami. Dla Ukraińców UPA to przede wszystkim żołnierze walczący o niepodległość Ukrainy zarówno z Sowietami, jak i hitlerowskimi Niemcami. Za to są uznani za bohaterów. Nie za mordowanie Polaków. Oczywiście sprawą dyskusyjną jest czy takie rozdzielenie jest możliwe. Jeśli chodzi o dawne wieki na pewno tak. Nikt nie ma pretensji do Mongołów za to, że czczą Czyngis Chana, którego skali zbrodni była olbrzymia. Jeśli chodzi jednak o czasy bliższe współczesności to ocena jest inna. Nie tylko ze względu na inne standardy, ale też z uwagi na to, że żyją jeszcze (choć nieliczni) bezpośredni świadkowie wydarzeń oraz (całkiem liczne) osoby mające okazję słyszeć relacje bezpośrednich świadków. 

W roku 1946 pamięć o zbrodniach na Wołyniu była świeża. Nie przeszkadzało to jednak w zawarciu przez AK-WiN lokalnego porozumienia z UPA przeciw władzom komunistycznym i przeprowadzenia wspólnych akcji. Niedawno była 80-ta rocznica porozumienia (21 maja) i najbardziej znanej akcji - ataku na Hrubieszów przeprowadzonego 28 maja (https://www.salon24.pl/u/witas1972/1505998,80-ta-rocznica-wspolnego-ataku-ak-win-i-upa-na-hrubieszow-28-v-1946). Jest pewnym paradoksem, że zaledwie kilka dni po tej rocznicy padła zapowiedź odebrania Orderu Orła Białego za nadanie jednej z jednostek imienia uczestników między innymi tej akcji. 

2) Kto dostał Order Orła Białego i komu go odebrano?

Order Orła Białego został oficjalnie ustanowiony w 1705 r. przez króla Augusta II Mocnego, ale po raz pierwszy nadano  go dwa lata wcześniej. Otrzymał go bohater narodowy... Ukrainy Iwan Mazepa. Później Mazepa poparł Stanisława Leszczyńskiego, który zastąpił na tronie Augusta Mocnego.  August II Mocny jednak odzyskał tron, ale przyznanego Mazepie odznaczenia nie odebrał. Kawalerami Orderu Orła Białego byli często ludzie wrodzy Polsce, jak np. caryca Katarzyna II i inne osoby związane z przeprowadzeniem rozbiorów czy tłumieniem ruchów niepodległościowych. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że Order Orła Białego funkcjonował w różnych warunkach: końcówka I Rzeczypospolitej, gdy zależność od państw ościennych była duża, Księstwo Warszawskie, Królestwo Polskie - do stłumienia powstania listopadowego, II Rzeczpospolita i współcześnie od roku 1992. Gdy zaistniały uwarunkowania polityczne pozwalające na odebranie orderu, niegodni orderu kawalerowie (i damy) już nie żyli. O ile praktykowane jest pośmiertne przyznawanie odznaczeń, to pośmiertne odbieranie raczej nie. W II Rzeczpospolitej Order Orła Białego otrzymał między innymi Benito Mussolini (w 1923 r.). Nie odebrano mu orderu ani w 1936 r., gdy łamiąc prawo międzynarodowe najechał na Abisynię (dzisiejszą Etiopię) ani gdy w 1940 r. wypowiedział wojnę Wielkiej Brytanii i Francji. Przyznać należy, że sprawa była bardziej skomplikowana, bo faszystowskie Włochy nie wypowiedziały wojny Polsce, nie prowadziły też przeciw Polsce żadnych działań (file:///C:/Users/user/Downloads/Wrogowie_naszych_sojusznik%C3%B3w_Kwesti.pdf). W historii odznaczenia był tylko jeden przypadek jego odebrania. Nie zrobił tego jednak prezydent czy kapituła, lecz sąd. Order odebrano Wincentemu Witosowi, jednemu z ojców naszej niepodległości. Stało się to w wyniku procesu brzeskiego. Sąd orzekając o winie skazał Witosa na półtora roku więzienia, grzywnę i pozbawienie praw publicznych na 3 lata, co wiązało się z odebraniem odznaczeń. Order Orła Białego jednak przywrócił Witosowi prezydent RP na uchodźctwie Władysław Raczkiewicz. Stało to się w październiku 1939 r., krótko po objęciu urzędu przez Raczkiewicza.

3) Scenariusze możliwe, pożądane i niepożądane

Gdy piszę ten tekst sprawa odebrania orderu jest otwarta. Kapituła zbiera się 8 czerwca. Prawdopodobnie zapadnie decyzja o odebraniu orderu. Decyzję tę popiera jej pomysłodawca - prezydent, większość społeczeństwa, partie opozycyjnie (niedawno wypowiedział się PiS). Koalicja rządząca jest bardziej ostrożna, ale nie mówi stanowczo nie. Poprzedni prezydent Andrzej Duda, ten który to odznaczenie przyznał stwierdził, że wtedy okoliczności były inne. Nie padło wprawdzie kategoryczne stwierdzenie, że teraz należy order odebrać, dał jednak do zrozumienia, że ma zaufanie do prezydenta Nawrockiego.

Mimo decyzji prezydenta może jednak nie dojść do odebrania orderu, gdyż potrzebna jest do tego kontrasygnata premiera Tuska. Ten nie daje ostatecznej odpowiedzi. Wielu potencjalnych wyborców KO popiera odebranie orderu. W wyborach parlamentarnych PiS i obie Konfederacje mogą (i prawdopodobnie tak zrobią) wykorzystać ewentualną odmowę asygnaty by przedstawić Tuska nie tylko jako wnuka żołnierza Wermachtu, ale też ukrytego (lub jawnego) zwolennika UPA „plującego w twarz” ofiarom rzezi wołyńskiej. Żeby była sprawa jasna – w wielu miejscach krytykowałam i krytykuję politykę obecnej koalicji. Jestem jednak przeciwna graniem kartą pochodzenia etnicznego czy zaszłości rodzinnych. Tuska można (i trzeba) krytykować za jego działania, ale nie za pochodzenie. Wracając do tematu – Tusk może obawiać się utraty elektoratu i podpisać kontrasygnatę. Wtedy order zostanie odebrany.

Jakie będą konsekwencje decyzji o odebrania orderu? Jeśli będzie to tylko decyzja prezydenta i kontrasygnaty nie będzie Zelenski prawdopodobnie przestanie kontaktować się z Nawrockim, ale utrzyma kontakty z premierem Tuskiem. Prezydent Nawrocki straci kontrolę nad polityką zagraniczną. W przypadku kontrasygnaty konsekwencje będą poważniejsze: zdecydowane pogorszenie relacji i prawdopodobnie całkowite wstrzymanie ekshumacji. Skutek będzie przeciwny do zamierzonego, choć trudno powiedzieć co było zamierzone. Prezydent i jego otoczenie nie należą do naiwnych i nie myślę by wierzyli, że odebranie odznaczenia prezydentowi Ukrainy doprowadzi do zatrzymania czy choćby osłabienia kultu „banderowców”. Ukraińcy są zresztą bardzo wyczuleni na próby zakazania kultu UPA i OUN, bo takie postulaty zbieżne są z rosyjskimi postulatami „denazyfikacji”.

I tu przechodzimy do sprawy kluczowej: Ukraina została przez Rosję zaatakowana, toczy z nią wojnę. Ostatnio wojna się nasiliła. Ukraina odnosi pewne sukcesy, atakuje cele na terytoriach okupowanych przez Rosję i w samej Rosji, ale też doznaje wzmożonych ataków na swoje miasta i ludność cywilną. Nasuwa się pytanie (chciałabym by Czytelnicy też na nie odpowiedzieli) komu my Polacy powinniśmy życzyć zwycięstwa w tej wojnie. Czy chcemy zwycięstwa Rosji? Karol Nawrocki, jeszcze jako kandydat na prezydenta, choć krytycznie wypowiadał się o niektórych posunięciach władz ukraińskich stwierdził, że w interesie Polski jest by Ukraina obroniła swoją niezależność. Czy dalej tę opinię podtrzymuje? Jeszcze bardziej niepokojące niż zapowiedź odebrania orderu są głosy domagające się zmniejszenia lub zaprzestania pomocy Ukrainie.

Co można zrobić by zachować twarz, a nie doprowadzić do katastrofy w stosunkach polsko-ukraińskich. Prezydent może przedstawić swój wniosek kapitule i równocześnie zasugerować by w związku ze wzmożonymi atakami Rosji na ukraińskie miasta odłożyć głosowanie do zakończenia konfliktu. Może też przedłożyć wniosek, ale w tajemnicy (poprzez doradców) namawiać członków kapituły do głosowania przeciw. Może wreszcie pod jakimś pretekstem odwołać posiedzenie i czekać aż emocje opadną. Jestem jednak pesymistką w tej sprawie. Bardziej prawdopodobne jest, że to premier Tusk odłoży decyzję. Nie wiem, czy jest zobowiązany do jej podjęcia w jakimś konkretnym czasie (prawnicy-konstytucjonaliści mogą mnie oświecić). Jeśli nie to po prostu może odłożyć „na święty Nigdy”. Jeśli termin jest będzie musiał potępić decyzję o uczynieniu UPA patronem jednostki wojskowej (już to zrobił), ale stwierdzić, że od warstwy symbolicznej ważniejsza jest rzeczywistość. A nawet w warstwie symbolicznej gest o odebraniu orderu będzie szkodliwy.

Priorytetem w dziedzinie pamięci o ofiarach UPA powinno być ich godne upamiętnienie. Ekshumacja, identyfikacja i postawienie pomników w miejscach ich śmierci. Czy zadrażnianie stosunków z krajem, od którego zależą decyzje o ekshumacji temu służy?

Być może jednak są i tacy, którzy marzą o tym by to Rosja włączyła Ukrainę do swojej strefy wpływów. Wtedy na pewno „banderyzm” zostanie zakazany. Być może też Rosjanie czy prorosyjskie władze zezwolą na ekshumacje. Niektórym marzy się nawet podział Ukrainy i włączenie dawnych kresów do Polski. Tyle tylko, że ceną będzie rosyjska dominacja w Polsce i zapewne nie tylko. Rosja nie zrezygnowała z ambicji mocarstwowych. Mówi otwarcie o „świecie wielobiegunowym”, co w praktyce oznacza podział świata na strefy wpływów. W której strefie wypływów będzie Polska? To już zupełnie inny temat. Właśnie przygotowywałam wpis o lobby prorosyjskim, ale temat orderu jest bardziej aktualny. Nie twierdzę, że za chęcią odebrania orderu stoi lobby prorosyjskie, ale lobby takie na pewno z całej sytuacji jest zadowolone.

Na koniec proszę Pana Prezydenta, Pana Premiera, Członków Kapituły o nieuleganie emocjom i niestosowanie „opcji atomowej”, jaką byłoby odebranie orderu.



Aleksandra
O mnie Aleksandra

Swoją "działalność polityczną" rozpoczęłam w roku 1968 w wieku lat... sześciu ;). Postanowiłam wtedy wyrzucić przez okno kilkanaście napisanych własnoręcznie "ulotek" o treści "W POLSCE JEST RZĄD GŁUPI". Zamiar nie udał się, bo gdy wyjawiłam go Tacie, ten przestraszył się nie na żarty (pracował na uczelni) i rzecz jasna zniszczył kartki. Motywacja mojej "działalności" była jednak specyficzna: chodziło o to, ze milicja przez parę dni obstawiała Rynek, a je lubiłam chodzić karmić gołębie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka