21 maja 1945 roku w Rudzie Różanieckiej przedstawiciele WiN i UPA przy pośrednictwie katolickich i prawosławnych księży podpisali lokalne porozumienie, które kończyło walki między tymi ugrupowaniami. Obie strony zobowiązały się do zaprzestania ataków na ludność cywilną i przystąpienia do wymieniania się informacjami wywiadowczymi. Zamojszczyznę podzielono na strefę wpływów WiN i UPA, miano także współpracować w walce z Urzędem Bezpieczeństwa (UB), NKWD i Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW). We wrześniu 1945 roku porozumienie to zostało rozszerzone na Chełmszczyznę i Podlasie.
Napad na Hrubieszów nie był jedyną wspólną akcją zbrojną UPA i WiN na tym terenie. 6 kwietnia 1946 roku były dowódca kompanii AK z okresu wojny Zdzisław Olechowski, wraz z placówką WiN z Malic i czotą „Kropiwy” z sotni "Lisa" ("Łysa") rozbroili oddział tzw. ludowego Wojska Polskiego (...) "Atak na Hrubieszów https://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_na_Hrubiesz%C3%B3w
(...)
Co ciekawe, w akcję nie zaangażował się stacjonujący w Hrubieszowie pułku piechoty ludowego Wojska Polskiego. Jak twierdzą Grzegorz Motyka i Rafał Wnuk z lubelskiego IPN, wywiad WiN najprawdopodobniej dotarł do żołnierzy tej jednostki i przekonał ich do zachowania neutralności
Oficerem zwiadu owego pułku piechoty w tym czasie był porucznik "wojska polskiego" Wojciech Jaruzelski, agent sowieckich specsłużb pseudonim "Wolski".
Jego sowiecki dowódca "Walter" Karol Świerczewki, ulubieniec "historyka" Karola Nawrockiego, miał mniej szczęścia przy spotkaniu z UPA:
"W 1947 w południowo-wschodniej Polsce trwały walki z oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii. Pomimo odradzania tego wyjazdu przez kpt. Karczewskiego, kolumna wojskowa wyruszyła zgodnie z zarządzeniem generała. Tuż za Baligrodem awarii uległ jadący jako pierwszy w kolumnie samochód Dodge. Po przebyciu 6 km, ok. godz. 10 kolumna wpadła w zasadzkę członków sotni „Chrina” i „Stacha” UPA (na krótko wcześniej schodzącej ze szczytu Chryszczatej), które miały mieć ok. sześciokrotną przewagę liczebną nad grupą inspekcyjną. Początkowo generał rozkazał kierowcy przyspieszyć, a po przejechaniu mostku na strumieniu polecił zatrzymać się i zająć pozycje przy szosie[35]. Podczas potyczki pod Jabłonkami gen. Świerczewski został trzykrotnie trafiony, w wyniku czego poniósł śmierć."
Inny sowiecki generał armii Watutin Nikołaj spotkał UPA wcześniej :
"W roku 1944 objął dowództwo 1 Frontu Ukraińskiego (przemianowany Front Woroneski), prowadzącego działania w ramach operacji dnieprowsko-karpackiej. Jadąca w stronę frontu kolumna pojazdów w której znajdował się gen. Watutin, wpadła w zasadzkę zorganizowaną 29 lutego 1944 roku przez Ukraińską Powstańczą Armię. Watutin został śmiertelnie ranny, w konsekwencji czego zmarł 6 tygodni później w szpitalu." (za wikipedia)


Komentarze
Pokaż komentarze (45)