Zawirusowały się ostatnimi dniami w sieci krótkie filmiki pokazujące stosunek części naszych niestety rodaków do wszystkiego, co kojarzy im się z ukraińskością.
Najpierw zobaczyliśmy dwóch ułomnych umysłowo i fizycznie też (choć to akurat niekoniecznie ich wina) od faszysty Bąkiewicza, usiłujacych poszukać śladów "STEFANA Bandery" w biurze prowadzonym przez pannę Natalię z Ukrainy, władającą niezrównanie lepszą polszczyzną od napastujących ją - par exellence - troglodytów. Jeden z nich okazał się po zatrzymaniu przez policję bylym żołnierzem WOT, wywalonym ze służby za szpiegostwo na rzecz Rosji!
www.fakt.pl/polityka/chcieli-wejsc-do-biura-ukrainki-jeden-z-nich-mial-zarzut-szpiegostwa
Drugi filmik nie jest już tak radosny jak zmagania aktywistów od Bąkiewicza z logiką, sensem wypowiedzi i niezmiernie trudnym dla nich językiem polskim.
Pijany mężczyzna, jawnie od Grzegorza "Szczęść Boże" Brauna lub innego rosyjskiego agenta Kremla, zaatakował w autobusie miejskim w Bielsku-Białej dwie 12.letnie dziewczynki za to tylko, że rozmawiały ze sobą po ukraińsku! Pewnie rosyjski język posłuchał by z przyjemnością... i podśpiewałby po pijacku "Kalinka, Kalinka. Kalinka majá!"
Niestety na język Tarasa Szewczenki zareagował agresywnie, głównie wyzwiskami, jednak na nagraniu słychać, jak dziewczynka prosi, aby ów pijany typ jej nie dotykał. Oprócz wyganiania dzieci z Polski dżentelmen bielski nazwał 12-letnie dziewczynki per "ukraińska qurv@". Nagranie poniżej: https://youtu.be/JybL7P6tzbA?si=CI1j9Ic3zKLSMHKB


Komentarze
Pokaż komentarze (148)