Wszyscy już pogodzili się z tym, że PIS wygra. Ale co sam PIS uważa za wygraną. Ze słów prezesa i jego akolitów wynika, że tylko większość konstytucyjna jest godna miana zwycięstwa. Sukces to będzie zwykła większość parlamentarna. Klęska to brak kilku mandatów do większości. Jak będzie znacznie poniżej większości no to w użyciu będzie słowo porażka.
Ciekaw jestem, czy PO uda się obronić drugie miejsce. A jeśli się uda, to czy uda się im zachować jedność po wyborach? Czy każdy pójdzie w swoją stronę? Każdy wariant i tak prowadzi ich na margines. Chociaż może sie zdarzyć, że ktoś (HGW?) zdoła jakieś resztki uratować.
Na klęskę PO czeka lewica. I tu jest pewien paradoks. Bo PO nie zasługuje na żadne dobre słowo, a z drugiej strony jej rozpad będzie torował lewicy powrót do władzy. Im dalej będzie otwarta lewica odsuwana jest od sfery rządowej, tym lepiej. Obawiam się jednak, że łże prawicowość PO otworzyła droge maoistom w stylu Zandberga.
Podejrzewam, że w PSLu klęczą i modlą się o te marne 5%. Ale czy PSL nawet poza sejmem się rozpadnie? Chyba nie. Może taki post od konfitur dobrze zrobi tej formacji.
Wejście do parlamentu lub spadnięcie pod próg KORWINa nic nie zmieni. Dalej będzie to dodatek do JKM. Ale może uda się komuś ciekawemu wskoczyć na jego plecach do polskiej polityki.
Na temat Kukiz'15 trudno mi coś powiedzieć. Pewnie będzie siódemka, a może nawet dycha. Kto z nim wejdzie? Nie wiem. Podejrzewam rozejście się na wszystkie strony. Chyba, że ich kasa zespoli.
Nowoczesną skreślam za nadmierny dydaktyzm już w samej nazwie. Kolejny projekt Olechowskiego. Ileż można. Daj Pan spokój. Ale też obawiam się, że tych sępów się łatwo nie pozbędziemy.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)